PiS bez Gowina da sobie radę
Poniedziałek, 9 sierpnia 2021 (20:56)Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Wydaje się, że Porozumienie przełknęło odwołanie wiceminister rozwoju Anny Korneckiej, ale choć nieśmiało, to jednak wciąż stawia warunki Prawu i Sprawiedliwości…
– Koalicja ma to do siebie, że jest to zawsze pewna forma kompromisu, a jednocześnie miara zrozumienia swojej pozycji i siły. Kiedy spojrzymy na Porozumienie, z perspektywy początku bieżącej kadencji Sejmu i obecnie, to musimy powiedzieć wyraźnie, że formacja Jarosława Gowina zmniejszyła swój stan posiadania. To przekłada się także na stratę kilku głosów i co tu dużo mówić zmniejsza atrakcyjność takiej formacji. Zatem Jarosław Gowin ze swoimi posłami nie jest już w takiej samej sytuacji, jak dwa lata temu – i to jest pierwszy ważny sygnał, coś, co powinien sobie uświadomić.
Skoro tak, to z czym startuje Jarosław Gowin, który nie jest już zbyt łakomym kąskiem dla Platformy?
– Sytuacja jest rzeczywiście zmienna – to po pierwsze, a po drugie jak długo można mówić, grozić, straszyć, że się wychodzi z koalicji… Do pewnego momentu może to być forma straszaka, ale z czasem brak decyzji powoduje, że taki ktoś staje się lekko śmieszny. W jakimś sensie przypomina to zapowiedzi powrotu do polskiej polityki na „białym koniu” Donalda Tuska, który w końcu wrócił tyle, że na kucyku i do tego kulawym. Tak czy inaczej Jarosław Gowin wpada w pułapkę, którą sam zastawił. Jeżeli polityk chce wyjść z koalicji, to informuje o tym i wychodzi. Jak to mawiał śp. ks. Piotr Pawlukiewicz – decyzja, męska decyzja.
W życiu, w pewnych momentach, w pewnych sprawach trzeba podjąć decyzję i być konsekwentnym w działaniu za słowami powinny pójść czyny. Na dzisiaj w szeregach formacji Jarosława Gowina nie ma decyzji o opuszczeniu koalicji, a jedynie słyszymy, że może będzie, może wyjdą, a może nie wyjdą. Cała ta sytuacja staje się niepoważna i to nie tylko dla partii Porozumienie, ale dla całej koalicji Zjednoczonej Prawicy. Chodzi o to, że to całe odium śmieszności zaczyna spadać także na całą koalicję, co podchwytuje opozycja jak również tzw. wolne media.
Jaka może być recepta…?
– Myślę, że lepiej dla Zjednoczonej Prawicy – na tym etapie – byłoby jednoznaczne określenie się Jarosława Gowina i jego środowiska niż przeciąganie struny i próba gry na czas. Fakty są bowiem nieubłagane i cyfry poparcia dla Porozumienia mówią wyraźnie – może jeden procent, i tyle. Takie są fakty, takie są brutalne dane, o czym wszyscy wiedzą – a zatem nie jest to żadna tajemnica, żadna złośliwość. Co więcej powrót Donalda Tuska do polskiej polityki także zmienia pozycję wyjściową dla Porozumienia i samego wicepremiera Gowina. Dobrze wiemy, że miedzy Jarosławem Gowinem, a Donaldem Tuskiem – swego czasu ministra w rządzie Tuska – nie ma dobrej chemii. Może się zatem okazać, że z tych dwóch opcji jakie ma do wyboru Jarosław Gowin lepsza będzie ta z PiS-em a nie z Platformą. Ponadto to prezes Jarosław Kaczyński jest szefem formacji rządzącej, ma karty w ręku, a Donald Tusk jest tylko pretendentem do władzy. Do wyborów parlamentarnych mamy dwa lata i teraz trzeba być realistą i twardo stąpać po ziemi. Realizm mówi wyraźnie – partia, która nie rządzi staje się partią opozycyjną, a co za tym idzie możliwości realizacji programu – oczywiście pod warunkiem, że się go ma – stają się praktycznie zerowe.
Wygląda, że poza Zjednoczoną Prawicą szanse Porozumienia na wejście do Sejmu już nie mówiąc o udziale w rządzeniu, są żadne…
– Dokładnie. Po kryzysach i wewnętrznym rozbiciu w Porozumieniu wyłoniła się nowa siła polityczna – Partia Republikańska, również środowisko Kukiz’15 jest coraz bliżej Zjednoczonej Prawicy i coraz głośniej się mówi o starcie z list PiS. To pokazuje, że coraz więcej środowisk jest zainteresowanych i patrząc z perspektywy Jarosława Gowina trzeba szybko wyciągać wnioski żeby się nie spóźnić na pociąg. Ponadto, kto na poważnie potraktuje środowisko i samego Jarosława Gowina – PSL z trzema procentami poparcia…? Być może Polska 2050, ale jest pytanie na jakich zasadach i kto miałby zostać liderem. Jak widzimy twarzą Polski 2050 jest Szymon Hołownia i nie sądzę żeby miał w głowie polityczne porozumienie – tym bardziej z wiecznie niezadowolonym, niespełnionym, a do tego mającym spore ambicje polityczne Jarosławem Gowinem. Wnioski są bardzo konkretne, choć brutalne – mianowicie Jarosław Gowin i jego polityczni kompanii muszą sobie uświadomić swoje miejsce tu i teraz oraz zachować pokorę i cierpliwość.
Problem w tym, że póki co Jarosław Gowin nie wykazuje pokory?
– Nie wykazuje, ale to, co zrobiła krytykując „Polski Ład” wiceminister Kornecka, która zaczęła się zachowywać jakby była, co najmniej wicepremierem w rządzie, to było niepoważne. Tak nie postępują wytrawni politycy, ministrowie rządu i taki wiceminister od razu, automatycznie jest dymisjonowany, bo podważa fundamenty własnego rządu. Ponadto powiedzmy sobie uczciwie Anna Kornecka była tylko podsekretarzem stanu w resorcie rozwoju, a więc ranga niska, osoba niedecyzyjna. I robienie z tego tytułu problemu jest moim zdaniem przesadzone.
Powtórzę raz jeszcze tak się nie robi wobec własnego rządu. Mówimy oczywiście o krytyce programu Polski Ład, ale niezależnie od jego plusów, czy minusów nie znam programu, z którego wszyscy byliby zadowoleni. Nie znam programu dajmy na to podatkowego, wobec którego ktoś nie powie – dlaczego moja grupa ma płacić więcej niż inni. Nie znam programu podatkowego, z którego sto procent społeczeństwa będzie zadowolona. Wreszcie nie znam programu odnośnie do którego wszyscy zaakceptowaliby to jakie podatki płacą. Również jeśli chodzi o kwotę wolną od podatku – 30 tysięcy złotych, to i tak znajdą się tacy, którzy powiedzą, że ok, ale będą musieli dopłacać na ochronę zdrowia. Wszyscy są zgodni, że służba zdrowia jest niedofinansowana jak zatem znaleźć pieniądze na jej lepsze sfinansowanie skoro wiadomo, że pieniądze pochodzą z podatków? Trzeba zbudować taki system, który pozwoli znaleźć dodatkowe miliardy złotych, aby dojść do zaplanowanych sześciu procent nakładów. I system zaproponowany przez rząd zmierza w tym właśnie kierunku. To oczywiście nie jest łatwe.
Donald Tusk krytykuje w czambuł wszystkie decyzje rządu odnośnie do „Polskiego Ładu”…
– Według Tuska najlepiej byłoby, gdyby w ogóle nie było „Polskiego Ładu”, ale jemu widać bardziej odpowiada ruski ład. To oznacza, że gdyby jego ekipa doszła do władzy, to nie byłoby pieniędzy na nic. Swoją drogą znamy to z poprzednich rządów koalicji PO-PSL. Skoro kwota wolna od podatku jest niedobra, dodatkowe środki na ochronę zdrowia są niedobre, i nie trzeba ich przeznaczać w takich ilościach, to można powiedzieć, że wszystko jest na nie. Co ciekawe nie ma żadnej innej propozycji tylko totalna negacja tego, co robi PiS. Tymczasem dochodzimy do sytuacji, do przekonania, że działania obecnej władzy generalnie rzecz biorąc są dobre i choć sytuacja jest niezła, to jednak opozycja jest niezadowolona. Zawsze jest tak, że ludzie – wszystkie grupy zawodowe: budżetówka, mundurowi, środowiska medyczne chcą zarabiać więcej, by móc lepiej żyć, a przy tym chcieliby płacić jak najmniejsze podatki, tyle, że tak się nie da. Zatem znaleźć takie rozwiązanie, które zadowoli wszystkich warte jest Nobla z ekonomii. Taka opcja jest niemożliwa, dlatego bierze się pewną formę optymalną i taka forma – na dzisiaj – jest wypracowana i czeka ją długa dyskusja na gruncie sejmowym.
Skoro jesteśmy przy temacie pieniędzy, to jaka forma, jeśli chodzi o podatki przedsiębiorców, byłaby Pana zdaniem najlepsza, a przynajmniej zadowalająca?
– Na pewno podatek liniowy traci rację bytu i wszyscy mówią wyraźnie, że lepiej będzie przejść na progi podatkowe. Jest jednak pytanie, czy podwyższenie drugiego progu jest na korzyść, czy na niekorzyść podatników?
Sporo emocji budzi też wspomniane przez Pana wcześniej finansowanie ochrony zdrowia…
– Prędzej czy później każdy z nas zderzy się, czy zetknie ze służbą zdrowia tymczasem słyszymy, że pieniędzy na finansowanie tej jakże ważnej dziedziny jest za mało. Nawet jeśli dokładane są pieniądze, to i tak jest ich za mało. To wymusza budowę systemu, który będzie działał. I tu też potrzebna jest decyzja, ale tak czy inaczej – także w dziedzinie finansów – systemu, który zadowoli wszystkich, który stworzy idealne rozwiązania nie ma i nie będzie. Na świecie ten problem istnieje wszędzie, takie są dzisiaj fakty.
Wracając do Porozumienia, wspomniał Pan wcześniej, że coraz bliżej Zjednoczonej Prawicy są posłowie od Kukiza. Czy w tej sytuacji może się zdarzyć, że Jarosław Gowin ze swoim chimerycznym zachowaniem znudzi się w końcu prezesowi Kaczyńskiemu?
– Sądzę, że prezes Kaczyński nic nie musi robić. Bycie w koalicji Zjednoczonej Prawicy – w tej chwili – to jest decyzja lidera Porozumienia i jego posłów. Nikt na siłę nie będzie trzymał Gowina w rządzie, nikt na siłę nie będzie trzymał posłów Porozumienia w koalicji. Zatem mogą, ale nie muszą tam być. Proszę też zwrócić uwagę na to, co powiedział Paweł Kukiz dogadując się z PiS-em, że nie chce partycypować we władzy, ale chce realizacji swojego programu. Jest pytanie, co się bardziej opłaca, czy lepiej jest poprzeć opcję rządzącą i zrealizować jakieś – może nie wszystkie, ale pewne elementy własnego programu, czy być w kontrze, trwać w opozycji, wiecznie narzekać i nie zrealizować nic? Myślę, że jeśli chodzi o Porozumienie, to jest kwestią czasu, kiedy posłowie tej formacji dołączą do chóru narzekających i będą tylko narzekać. Tak to wygląda, tak to działa.