Cztery piękne medale i wielkie rozczarowanie
Wtorek, 3 sierpnia 2021 (17:50)Cztery medale, w tym jeden złoty – wtorek był najpiękniejszym i najlepszym jak na razie polskim dniem na igrzyskach olimpijskich w Tokio. Niestety, do pełni szczęścia zabrakło zwycięstwa siatkarzy, którzy na piątych z rzędu igrzyskach odpadli z rywalizacji w ćwierćfinale.
Włodarczyk, ale i Kopron
Na najwyższym stopniu podium stanęła… No kto? Oczywiście Anita Włodarczyk. Dominatorka. Postać, jeśli chodzi o światową lekkoatletykę i rzut młotem, iście ikoniczna. Nadzwyczajna. Nie miało znaczenia, że nie znajduje się w najlepszym okresie swej kariery. Że za nią trudne miesiące z kontuzjami i poszukiwania rozwiązań na trenerskiej ławce. W Tokio znów okazała się najlepsza. Znów rzucała daleko, poza zasięgiem konkurentek. Co prawda w pierwszej serii posłała młot w siatkę i niektórzy mogli poczuć się zdziwieni, ale pani Anita ani na moment nie wyglądała na zdenerwowaną czy zaniepokojoną. Wypadek przy pracy mógł zdarzyć się każdemu, w następnej kolejce rzuciła już tak, jak rzucić powinna, objęła prowadzenie i nie oddała go już do samego końca. W najlepszej swej próbie uzyskała 78,48 m i do tej odległości nie zbliżyła się żadna z rywalek.
W ten sposób zdobyła trzecie olimpijskie złoto. Na trzecich z rzędu igrzyskach. To wyjątkowe dokonania, jeśli chodzi o cały polski sport, zarówno ten letni, jak i zimowy. Trzy krążki z najcenniejszego kruszcu wywalczyli wcześniej tylko Irena Szewińska i Kamil Stoch. Genialna lekkoatletka i genialny skoczek narciarski. Cztery zdobył chodziarz Robert Korzeniowski. Teraz po trzeci sięgnęła Włodarczyk. To niesamowite.
Ale na podium nie stanęła sama. Niespodziankę sprawiła bowiem Malwina Kopron, która zdobyła brązowy medal. Ba, przed ostatnią kolejką zajmowała nawet drugie miejsce, jednak na samym finiszu wyprzedziła ją Chinka Zheng Wang (77,03). Nasza reprezentantka nie miała jednak prawa poczuć się zawiedziona. Osiągnęła fantastyczny sukces, potwierdzając swój talent i serce do walki. W najlepszej swej próbie, dodajmy, rzuciła 75,49 m.
Fantastyczne kajakarki
Jako pierwsze z medalu cieszyły się dziś kajakarki. Karolina Naja i Anna Puławska zajęły drugie miejsce w konkurencji K2 500 m. Naja wcześniej miała już na koncie dwa olimpijskie brązy, Puławska na igrzyskach debiutowała. Obie nie pływają ze sobą może długo, jednak szybko się dotarły, poznały i stworzyły osadę zdolną do osiągania wielkich rzeczy. W Tokio marzyły nawet o złocie, jednak nie dały rady Nowozelandkom. Gdy bowiem Lisa Carrington i Caitlin Regal na finiszu przyspieszyły, nikt nie był w stanie im sprostać. Druga lokata Biało-Czerwonych była jednak ogromnym sukcesem. Dodajmy jeszcze, że w dwójkach na 500 m Polki stają regularnie na olimpijskim podium od igrzysk w Sydney w 2000 roku.
Niewiele zabrakło, aby z kajakarskiego toru napłynęło więcej świetnych informacji. Blisko podium była bowiem Marta Walczykiewicz, która zajęła czwarte miejsce w jedynce na 200 m. Do medalu zabrakło jej 0,269 sekundy i… lepszego startu. Jak bowiem sama przyznała, na początku rywalizacji nieco zaspała, co kosztowało ją ułamki sekund i zapewne medal.
Warto wspomnieć jeszcze o Carrington. Nowozelandka wygrała bowiem i w dwójce, i w jedynce, wszystko w ciągu godziny, a wcześniej musiała jeszcze popłynąć w dwóch półfinałach.
Brat śladem siostry
Z medalu cieszył się dziś również Tadeusz Michalik. Zapaśnik. Brat Moniki, też zapaśniczki, która pięć lat temu w Rio sięgnęła po brąz igrzysk. Jak dziś brat. Walczący w kategorii 97 kg Polak w pojedynku o trzecie miejsce pokonał przed czasem (10:0) Węgra Alexa Gergo Szoke. Pokonał w fantastycznym stylu, wykonując genialną akcję jeszcze przed upływem dwóch minut starcia.
Rodzeństwo… Wcześniej mieliśmy olimpijskich medalistów, braci Lipni, Kazimierza i Józefa. Teraz mamy Monikę i Tadeusza Michalików.
Siatkarze… Aż trudno uwierzyć
Za nami piękny, olimpijski wtorek w Tokio. Cztery medale, złoto, wielkie emocje. Mógł być idealny, ale do pełni szczęścia czegoś zabrakło. Sukcesu siatkarzy. To wręcz niepojęte, ale znów nie zdołali przebrnąć olimpijskiego ćwierćfinału, na którym potknęli się na piątych z rzędu igrzyskach. Przed meczem z Francją niemal wszyscy przypominali ten fakt, tę przedziwną niemoc, ale chyba nikt nie sądził, że podopiecznym Vitala Heynena znów się nie uda. Ale się nie udało. Przegrali z Francją 2:3 (25:21, 22:25, 25:21, 21:25, 9:15). Znów w tym nieszczęsnym ćwierćfinale, znów przystępując do walki w roli faworyta. Tym razem nawet murowanego, bo cały siatkarski świat widział w naszych głównych kandydatów do olimpijskiego złota. Co zatem zawiodło? Umiejętności? Chyba nie, bo te są wielkie. Głowy? Psychika? Zbytnia pewność siebie? Nie tak to miało wyglądać, bo przecież Heynen i jego podopieczni pracowali głównie po olimpijski medal. Nawet mistrzostwo świata stanowiło etap przed Tokio, przybliżający do realizacji celu, którego zrealizować się ostatecznie nie udało. Łzy i rozpacz Polaków dowodziły, jak bardzo im zależało, jak bardzo chcieli, jak bardzo przeżyli porażkę. Klęskę. Rozczarowanie, bo tak, rozczarowali. Niestety.
6 polskich medali
Po dzisiejszych sukcesach Polska awansowała na 22. miejsce w tabeli medalowej igrzysk. Możemy się pochwalić sześcioma krążkami, dwoma złotymi, dwoma srebrnymi i dwoma brązowymi. Nie ma co ukrywać, liczyliśmy, że na tym etapie zmagań będzie ich więcej, ale po takim dniu nie wypada narzekać, tylko cieszyć się i odetchnąć z ulgą, że przełamanie wreszcie nastąpiło. Po rozegraniu 225 z 339 konkurencji w tabeli medalowej prowadzą Chiny, których reprezentanci zdobyli do tej pory 69 medali, w tym aż 32 złote, 21 srebrnych i 16 brązowych. Za nimi plasują się Stany Zjednoczone (73 krążki, ale mniej złotych – 24) i Japonia (36 medali, w tym 19 z najcenniejszego kruszcu). My liczymy, że jutro lista dokonań Biało-Czerwonych stanie się jeszcze bardziej pokaźna, a szanse i widoki na to są naprawdę spore.