• Poniedziałek, 18 maja 2026

    imieniny: Jana, Eryka, Aleksandry

Totalność w czystej postaci

Piątek, 30 lipca 2021 (20:11)

Z Markiem Astem, członkiem Komitetu Politycznego PiS oraz przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Pierwsze wzrosty sondażowe po powrocie Donalda Tuska tłumaczono efektem świeżości. Tymczasem miesiąc „miodowy” minął, a efekt Tuska wciąż trwa?

– Donald Tusk powrócił do polskiej polityki, zrobił trochę zamieszania, zdążył się też poodgrażać Zjednoczonej Prawicy i właściwie to wszystko. Natomiast wydaje się, że ten pierwszy entuzjazm, który towarzyszył jego przybyciu – nawet po stronie totalnej opozycji – minął. Zatem efekt jest chyba mniejszy od spodziewanego. Owszem, nastąpił wzrost sondażowy notowań Platformy, ale stało się to absolutnie kosztem Polski 2050 Szymona Hołowni. Jednocześnie w górę poszły notowania Prawa i Sprawiedliwości. Myślę więc, że ci, którzy oczekiwali na jakąś rewolucję i wiązali z powrotem Donalda Tuska wielkie nadzieje, oczekiwali jakiejś rewolucji, są dzisiaj zawiedzeni.

Czy Donald Tusk jest w stanie na dłuższą metę utrzymać ten wzrost sondażowy i umożliwić Platformie powrót do gry o przejęcie władzy w Polsce?

– Im dłużej Donald Tusk będzie w Polsce, tym Platformie będzie trudniej utrzymać obecne notowania. Jest rzeczą oczywistą, że osoba Donalda Tuska kojarzy się z ośmioletnimi rządami koalicji PO – PSL, a były to lata złe dla Polski. Oczywiście nie wszyscy Polacy to pamiętają, bo tempo politycznych wydarzeń zmienia się szybko, ponadto jest dużo ludzi młodych, którzy nie pamiętają czasu premierostwa i w jakiej atmosferze Donald Tusk odchodził do Brukseli. Również fakt, że Donald Tusk jest w Polsce, skłania do zadawania pytań – trudnych pytań, na które nie odpowiedział ani jako przewodniczący Rady Europejskiej, ani też jako szef Europejskiej Partii Ludowej i chcąc nie chcąc, teraz będzie musiał na nie odpowiedzieć. Na pewno nie uniknie pytań o sześcioletni okres, kiedy piastował funkcję premiera, pewnie będzie się często irytował i próbował unikać odpowiedzi na trudne pytania zadawane przez dziennikarzy mediów, które nie popierają w sposób bezkrytyczny totalnej opozycji. Sądzę jednak, że jeżeli nie przedstawi alternatywnego wobec PiS-u programu, jeśli dalej nie będzie programu Koalicji Obywatelskiej, to w krótkim czasie ten efekt Tuska i paroprocentowy wzrost notowań Platformy zostanie z całą pewnością roztrwoniony i wrócimy do poprzedniego stanu. Tym bardziej że jednocześnie Donald Tusk usuwa w cień polityków, którzy do tej pory byli twarzami Koalicji Obywatelskiej. Wystarczy tylko wymienić takie nazwiska jak Rafał Trzaskowski czy Cezary Tomczyk.

Zmiany, których do tej pory dokonał Donald Tusk w Platformie, z pewnością osłabiły pozycję Rafała Trzaskowskiego w partii. Tymczasem słyszymy, że szykują się kolejne roszady. Tusk oczyszcza sobie przedpole?

– Z całą pewnością będzie kierował się do swoich najbardziej zaufanych współpracowników z czasów, kiedy był premierem. Świadczyć o tym może fakt, że wraz z Donaldem Tuskiem z Brukseli powrócił jego „dwór” z Pawłem Grasiem. Można się zatem spodziewać, że w swoim politycznym obozie będzie marginalizował tych, którzy w okresie sześciu lat bycia Platformy w opozycji kreowali politykę tej formacji. Myślę więc, że czeka nas okres przemeblowań we władzach Platformy, ale czy i jakie przyniesie to efekty, to trudno powiedzieć, tym bardziej że Donald Tusk właściwie nie zaproponował niczego nowego, czego nie proponowałby Borys Budka, a więc totalna opozycja, polaryzacja społeczeństwa, zwracanie się do zagranicy o wsparcie, o interwencję. I właściwie to jest cały program Donalda Tuska i Platformy, czyli totalność w czystej postaci.

Swoją drogą słychać, że do aktywnej polskiej polityki, na stanowisko wiceprzewodniczącej Platformy, ma wrócić protegowana Donalda Tuska, Ewa Kopacz. Mowa jest też o Bartoszu Arłukowiczu. Czy to ma być ta nowa jakość w wydaniu starego nowego Tuska?

– Wydaje się, że po pierwsze, Ewa Kopacz, jak i Bartosz Arłukowicz są posłami do Parlamentu Europejskiego i nie sądzę, że byliby gotowi zrezygnować z apanaży wynikających z zasiadania w europarlamencie. Natomiast gdyby takie decyzje podjęli, to przynajmniej jeśli chodzi o Ewę Kopacz, która na stanowisku premiera RP się skompromitowała, ten powrót niewiele dałby Platformie oraz samemu Donaldowi Tuskowi. Jeśli chodzi o Bartosza Arłukowicza, to owszem, dostał się do Parlamentu Europejskiego, ale chyba wszyscy w Polsce pamiętają jego działalność w charakterze ministra zdrowia i zapaść ówczesnej służby zdrowia, czego wizytówką były nagrania na taśmach od „Sowy”. Dlatego nie sądzę, żeby Bartosz Arłukowicz był tym politykiem, który diametralnie może dzisiaj zmienić oblicze Platformy i dać jakiś nowy impuls tej formacji. Jednak tak czy inaczej będą to decyzje Donalda Tuska. Swoją drogą, jeśli tylko takich faworytów ma w swoim odwodzie nowy przewodniczący, to myślę, że PiS może być spokojne o kolejne zwycięstwo w wyborach parlamentarnych.    

Czy Donald Tusk to realna siła, która może zagrozić PiS-owi, czy ten wariant mimo wszystko brany jest pod uwagę w obozie Zjednoczonej Prawicy?

- Absolutnie nie można żadnego przeciwnika politycznego lekceważyć, także Donalda Tuska, który jest sprawnym, doświadczonym politykiem. Jak widać, jest też bardzo mocno zdeterminowany, jest teżrównież popularny wśród tej części Polaków, która nie popiera PiS-u. Zresztą wrócił właśnie po to, żeby – z jednej strony – zebrać rozproszone szeregi totalnej opozycji, a z drugiej strony, aby rzeczywiście mobilizować elektorat po stronie głównie Platformy. Zatem Donalda Tuska nie lekceważymy, natomiast zapowiadamy twardą dyskusję na argumenty. Przede wszystkim oczekujemy rzeczywiście odpowiedzi na wszystkie wątpliwości, które mają Polacy po sześcioletnim sprawowaniu rządów przez Donalda Tuska, i wyjaśnienia, jak mogło dojść do tak gigantycznego wycieku polskich pieniędzy w związku z aferami VAT-owskimi, jak mogło dojść do upadku i bankructwa tak wielu firm przy budowie autostrad. To przecież miał być złoty okres dla polskiej przedsiębiorczości, jeśli idzie o budowę dróg, a jak to się dla wielu skończyło, wszyscy wiemy. Polacy mają też prawo otrzymać odpowiedzi na temat afery Amber Gold, afery hazardowej i na wiele innych pytań. Dzisiaj często Donald Tusk atakuje Zjednoczoną Prawicę o rzekome afery, a tak naprawdę sam nie poniósł żadnej odpowiedzialności za poważne afery za jego rządów, za rządów Platformy, które osłabiły Polskę. Nie poniósł też w ogóle odpowiedzialności  za rządy Platformy i wyprzedaż sreber rodowych oraz za doprowadzenie wielu polskich firm, w tym tak sztandarowych, jak chociażby stocznie, do likwidacji.

Swoją drogą czy nie ma Pan wrażenia, że gdyby ostatnie wybory prezydenckie odbyły w pierwotnym terminie – z kandydatką Małgorzatą Kidawą-Błońską, której poparcie oscylowało w granicach dwóch procent, to dzisiaj o Platformie mówilibyśmy raczej w czasie przeszłym i Donald Tusk nie miałby do czego wracać?  

– To jest prawda, bo tamte wybory w pierwotnym, czyli majowym terminie, Andrzej Duda wygrałby z miażdżącą przewagą. I tutaj faktycznie sytuacja covidowa doprowadziła do tego, że wybory musiały się odbyć w drugim terminie. Jednakże wynikało to też z bardzo złej woli totalnej opozycji. To spowodowało, że nie można było ich przeprowadzić w pierwotnym terminie 10 maja 2020 roku – w formie korespondencyjnej – z zachowaniem zasad bezpieczeństwa i nienarażania obywateli na konsekwencje utraty zdrowia, a może też i życia. Takiej woli po stronie opozycji nie było. Jednak to jest już za nami i trudno w tym momencie do tego wracać. Fakty są dzisiaj takie, że Andrzej Duda jest prezydentem RP. Myślę, że jest to też atut po stronie Zjednoczonej Prawicy, że jeżeli przedstawimy dobre projekty ustaw w ramach Polskiego Ładu, również jeżeli będziemy kontynuowali reformę wymiaru sprawiedliwości – myślę, że tu też będzie poparcie prezydenta Andrzeja Dudy, to o wyniki kolejnych wyborów powinniśmy być w miarę spokojni. Wybory wygrywa się przede wszystkim dotrzymywaniem słowa, dobrym programem, a taki program mamy – czego nie można powiedzieć o Donaldzie Tusku i totalnej opozycji, która ma jeden cel – obalić rząd Zjednoczonej Prawicy.

          Dziękuję za rozmowę. 

Mariusz Kamieniecki