Cyfrowy pieniądz banków centralnych
Wtorek, 20 lipca 2021 (02:01)Interesy narodowych i finansowych potęg będą prowadzone w wirtualnym świecie?
W odpowiedzi na globalny rozwój cyfrowych rozwiązań płatniczych (w tym kryptowalut) banki centralne na całym świecie pracują nad stworzeniem własnych walut cyfrowych banku centralnego. Central Bank Digital Currency (CBDC) to cyfrowe odpowiedniki pieniądza emitowanego przez bank centralny. Taki system oparty jest na technologii blockchain – tak jak popularne kryptowaluty.
Wyścig ku nowemu
Niektóre kraje, takie jak Chiny, Szwecja, USA, czy Europejski Bank Centralny, reprezentujący kraje strefy euro, już mają plany wprowadzenia CBDC. Banki centralne innych państw badają możliwość wydania własnych walut tego typu. Narodowy Bank Polski ostrożnie podchodzi do tej innowacji. Prezes Adam Glapiński mówił w tym roku: „NBP uważnie monitoruje postęp prac w zakresie emisji CBDC na świecie, aby – w razie zaistnienia takiej potrzeby – móc podjąć stosowne działania także w Polsce.
Europejski Bank Centralny testuje różne rozwiązania w ramach CBDC, cyfrowego euro, argumentując, że może to być sposób na dostosowanie się do postępującej cyfryzacji gospodarki światowej. Przepisy Unii Europejskiej dotyczące płatności elektronicznych, które wymagają przestrzegania przepisów dotyczących przeciwdziałania „praniu” pieniędzy i zwalczania terroryzmu, sprawiają, że możliwość anonimowych transakcji jest mało prawdopodobna. Jednak z ankiety instytucji wynika, że dla użytkowników waluty to anonimowość jest kluczową cechą waluty.
Śmiałe chińskie eksperymenty
W kwietniu br. internet obiegła informacja, która zbulwersowała wielu obserwatorów życia gospodarczego: Chiny zaczęły badać możliwość wprowadzenia cyfrowej waluty z datą ważności – pieniądz niewydany do pewnego dnia, zwyczajnie by się „ulatniał”. Dlaczego posuwać się do takich drastycznych kroków? W czasie złej koniunktury wiele osób oszczędza i nie chce wydawać. Gdy wszyscy synchronicznie oszczędzają, to nie ma komu sprzedawać, a wtedy nie ma presji na utrzymanie zatrudnienia… i pojawiają się zwolnienia, dalsze cięcie wydatków, spadek cen, spadek sprzedaży, spadek produkcji, spadek zatrudnienia i tak spirala zwolnień, deflacji i spadku produkcji nakręca się w irracjonalnym pesymizmie. Dlatego bardzo ważne jest, żeby państwo zaczęło działać i pomogło gospodarce wrócić na tory pełniejszego wykorzystania czynników produkcji (pracy i kapitału). Może to zrobić np. przez cięcie podatków lub bezpośrednie transfery – gdy jest gorzej. Pieniądze od państwa przerwą spiralę nadmiernych i synchronicznych oszczędności i wszystko wróci do normy.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym