• Poniedziałek, 26 lipca 2021

    imieniny: Anny, Joachima, Mirosławy

Ekstraliga żużlowa

Środa, 14 lipca 2021 (08:10)

Derby Kujaw i Pomorza rozpoczęły się od remisu. Cała czwórka równo wyszła spod taśmy, ale najlepiej łuk rozegrał Paweł Przedpełski, który nie oddał prowadzenia do mety. Za plecami przywiózł Przemysława Pawlickiego i Krzysztofa Kasprzaka, z którym o punkty walczył Chris Holder.

Wszelkie emocje derbowe na trybunach zamarły tuż po wyjściu z pierwszego łuku trzeciego biegu. Po przegranym starcie przez Nickiego Pedersena, Duńczyk ściął do krawężnika i wszedł pod łokieć szerzej jadącego Jacka Holdera. Obaj, wynosząc się na wyjściu z łuku, dojechali do Kennetha Bjerre, co sprawiło, że trzech zawodników sczepiło się motocyklami. Efektem tej sytuacji było niesamowicie potężne uderzenie w ogrodzenie na prostej zarówno Holdera, jak i Pedersena. Najlepiej z całej sytuacji wyszedł Bjerre, który decyzją sędziego został uznany za sprawcę tego zdarzenia.

Uderzenie reprezentującego barwy „Gołębi” zawodnika było tak mocne, że ten stracił nawet przytomność. Holder został zwieziony z toru quadem, z wyraźnym grymasem bólu, Pedersen opuścił go w karetce. Lekarz zawodów z uwagi na podejrzenie urazu żeber u zawodnika Apatora oraz z uwagi na utratę świadomości zawodnika GKMu orzekł o niezdolności obu do dalszej jazdy. Kilka chwil później obaj pojechali do grudziądzkiego szpitala.

Ciężar zdobywania punktów w obu zespołach rozłożył się na pozostałych zawodników. Świetnie ze startu radził sobie zastępujący Pedersena rezerwowy Norbert Krakowiak, który przywoził bardzo cenne punkty dla swojego zespołu. Brakowało za to zdobyczy Bjerre. Z kolei w ekipie „Aniołów” rewelacyjnie radził sobie rezerwowy Robert Lambert, a wciąż odnaleźć nie mógł się Chris Holder. Po pięciu z rzędu remisach, po ośmiu biegach żadna ze stron nie była bliżej wygranej (24:24).

Dopiero dziewiąta odsłona spowodowała, że trybuny przy ul. Hallera 4 ożyły. Kibice obejrzeli kilka mijanek Pawlickiego i Przedpełskiego, a także błąd na trzecim okrążeniu tego drugiego. Skrzętnie wykorzystał go Lakchbaum, dzięki czemu miejscowi przywieźli podwójną wygraną 5:1 i objęli prowadzenie w meczu 29:25.

Drugi raz wtorkowego wieczora grudziądzki stadion zamarł w biegu nr 12. Świetne wyjście spod taśmy Kasprzaka i Denisa Zielińskiego dało podwójne prowadzenie zawodnikom GKM-u. Jednak na wyjściu z pierwszego łuku ostatniego okrążenia podniosło przednie koło Zielińskiego i wytrącony z równowagi zawodnik, podobnie jak Pedersen, z pełnym impetem wpadł w bandę na prostej. Dodatkowo jadący za nim Karol Żupiński osłoną tłumika swojego motocykla zahaczył o kask leżącego grudziądzanina. Junior „Gołębi” ostatecznie opuścił tor w karetce z zabandażowanym przedramieniem, którego kość według pierwszych informacji lekarza zawodów została prawdopodobnie złamana.

Czwarty z rzędu i dziesiąty w całym meczu remis 3:3 sprawił, że przed biegami nominowanymi GKM prowadził z Apatorem 41:37. Pierwszy z nich świetnie rozegrali goście. Bieg rewelacyjnie poprowadził niepokonany tego wieczora Lambert, który przez cztery okrążenia prowadził Chrisa Holdera, by nie wyprzedzili go Krakowiak czy Lakchbaum. Podwójna wygrana „Aniołów” sprawiła, że na tablicy pojawił się remis 42:42 i o wyniku decydował ostatni bieg.

Świetnie ze startu wyszedł Kasprzak, a Pawlickiego zamknęli Przedpełski i Miedziński. Goniący tego ostatniego Pawlicki popełnił błąd na wejściu w jeden z łuków i po uślizgu został wykluczony. To oznaczało, że grudziądzanie mogą już tylko wywalczyć remis. Obronił go w powtórce, wracający do dobrej dyspozycji Kasprzak, który przez cztery okrążenia odpierał ataki Przedpełskiego. GKM zremisował z Apatorem 45:45, a goście zapisali na konto punkt bonusowy.

APW, PAP