• Poniedziałek, 26 lipca 2021

    imieniny: Anny, Joachima, Mirosławy

To były wyjątkowe zawody

Poniedziałek, 12 lipca 2021 (07:14)

Z ks. Krzysztofem Domaraczeńko, organizatorem i uczestnikiem XX Mistrzostw Polski Duchowieństwa w Szachach Klasycznych, rozmawia Piotr Skrobisz

Rozgrywane w auli Metropolitalnego Wyższego Seminarium Duchownego we Wrocławiu pod patronatem m.in. „Naszego Dziennika” XX Mistrzostwa Polski Duchowieństwa w Szachach Klasycznych miały być wyjątkowe ze względu na swój jubileusz i wyjątkowe były – także z wielu innych powodów.

– Tak, to prawda, były to mistrzostwa wyjątkowe. Przede wszystkim wzięła w nich udział rekordowa liczba uczestników, aż 32! I to nie tylko księża, choć tych było oczywiście najwięcej, bo 27, ale i dwie siostry zakonne, dwóch diakonów i jeden kleryk. Dzięki temu pierwszy raz wyłoniliśmy mistrzynię Polski sióstr, podobnie jak i mistrza Polski diakonów. Zawody toczyły się na wysokim poziomie, bardzo wysokim. Trzeba podkreślić, iż przystąpiło do nich 2 księży posiadających pierwszą kategorię szachową, bardzo wysoką, dowodzącą ich niesamowicie wysokich umiejętności. Pierwszy raz z mistrzostw przeprowadzona została transmisja internetowa, dzięki czemu zmagania mogli na bieżąco śledzić miłośnicy szachów na całym świecie. A proszę mi wierzyć, jest ich naprawdę wielu, bo nasze zawody cieszą się w środowisku dużym uznaniem i prestiżem.

 

Był ksiądz zaskoczony taką liczbą uczestników, takim odzewem w niespokojnych przecież i szalonych czasach, w jakich przyszło nam żyć?

– Szczerze mówiąc nie i zaraz wyjaśnię dlaczego. Były to trzecie mistrzostwa, organizowane w pandemii, po zawodach w szachach szybkich i błyskawicznych. Wiedzieliśmy, jak do nich podejść, jakie musimy zastosować środki związane z przepisami sanitarnymi i obowiązującymi restrykcjami. A przede wszystkim wiedzieliśmy, że zwiększyło się grono księży grających w szachy. Pandemia zmusiła nas do pozostania w domu, także osoby duchowne, które na jakiś czas musiały zmienić formę swej posługi. Wielu księży w tych niespokojnych czasach wróciło do dawnych, szachowych pasji. Niektórzy opowiadali, iż uczynili to po 30-letniej przerwie! Byli kiedyś utalentowanymi zawodnikami, szachy stanowiły ich pasję i kto wie, być może zostaliby uznanymi szachistami, ale usłyszeli głos powołania i za nim podążyli. Szachy odłożyli na półkę i przez dziesięciolecia do nich nie sięgali. Sięgnęli teraz i ta pasja na nowo w nich odżyła. Stąd zakładałem, że tegoroczne mistrzostwa – mimo pandemii – mogą okazać się rekordowymi i tak faktycznie się stało.

Nie zaskoczyła zatem liczba uczestników, podkreślmy raz jeszcze, rekordowa, nie zaskoczył i poziom. Jeszcze kilka lat temu postronni obserwatorzy mogli być nieco zdziwieni, iż księża potrafią tak znakomicie grać w szachy, teraz sympatycy tej gry przyjmują to jako rzecz oczywistą.

– Chyba nic do tego nie mogę dodać, poza jednym, dość znamiennym faktem. Bardzo ważnym punktem mistrzostw była symultana, jaką z ich uczestnikami rozegrała arcymistrzyni, wicemistrzyni Polski i reprezentantka naszego kraju, Jolanta Zawadzka. Proszę sobie wyobrazić, że jedną partię przegrała, a dwie zremisowała, co pokazuje, z jak wymagającymi rywalami się spotkała. Nie ukrywam, byliśmy z tego bardzo dumni.

Wspomniał pan, że wysoki poziom prezentowany przez osoby duchowne niewielu już zaskakuje. To prawda, ale nie bierze się z niczego. Tak jak my, księża, długo i starannie przygotowujemy się do każdego kazania, dbając o to, by niosło w sobie wartościowe przesłanie, tak starannie przygotowujemy się do zawodów szachowych. Przed mistrzostwami studiujemy i analizujemy tysiące zadań szachowych, oglądamy różne partie, by wiedzieć, jak i dlaczego powinniśmy później grać. Te godziny spędzone przy szachownicy, fachowej literaturze, komputerze przekładają się później na poziom zawodów, który faktycznie z roku na rok staje się coraz bardziej imponujący.

Przejdźmy teraz do najważniejszego, czyli wyników. Mamy nowego mistrza Polski, bo po raz pierwszy na „najwyższym stopniu podium” stanął ks. Sławomir Pawłowski, pallotyn.

– Tak, to prawda. Ksiądz Pawłowski po raz dziewiąty uczestniczył w mistrzostwach Polski, pierwszy raz je wygrał. Używając sportowego żargonu, bardzo solidnie na to zapracował i zasłużył. Nie przesadzę, jeśli powiem, że przez całe zawody ks. Sławomir grał wręcz fantastycznie i zwycięstwo mu się po prostu należało. W ogóle księża pallotyni pokazali, iż są szachowymi wirtuozami, drugie miejsce zajął przecież ks. Mirosław Mejzner. Pallotyni okazali się również najlepsi w klasyfikacji drużynowej, za nimi uplasowała się diecezja siedlecka, a podium uzupełnili misjonarze Wincentego a Paulo. Mistrzynią Polski sióstr została s. Sylwia Zofia Buszta, kanoniczka Ducha Świętego, a drugie miejsce zajęła s. Agnieszka Bednarczyk, salezjanka. Nagrodę za najładniejszą partię otrzymał ks. Wojciech Sola, nagrodę fair play ks. Marek Januszewski z diecezji toruńskiej, nagrodę dla najlepszego diakona – dk. Michał Ochnik, klaretyn, a nagrodę dla najlepszego kleryka dostał kl. Stanisław Książkiewicz z Seminarium Dublin.

Domyślam się, że szachowe plany i kalendarze na rok przyszły, a pewnie i lata późniejsze są już ustalone?

– Oczywiście. W lutym planujemy kolejny mecz z Wojskiem Polskim, potem mistrzostwa w szachach błyskawicznych i szybkich. A najważniejsze, mistrzostwa w szachach klasycznych, odbędą się w lipcu przyszłego roku w opactwie benedyktynów w Tyńcu. Za dwa lata zawitamy do Torunia, za trzy do Polanicy Zdrój. Jak widać, wybiegamy już daleko w przyszłość.

 

Dziękuję za rozmowę.

Piotr Skrobisz