To będzie symbol Polski
Czwartek, 8 lipca 2021 (21:13)Z prof. dr. hab. Wiesławem Wysockim, kierownikiem Katedry XIX i XX wieku w Instytucie Nauk Historycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki.
Prezydent Andrzej Duda w środę przekazał marszałek Sejmu Elżbiecie Witek projekt ustawy dotyczący odbudowy Pałacu Saskiego i obiektów towarzyszących. Wygląda, że idea odbudowy Pałacu Saskiego powoli zacznie wchodzić w fazę realizacji. Wreszcie?
– To bardzo dobra wiadomość. Warszawie przybędzie bardzo ważny narodowy symbol, a zarazem miejsce szczególne. W okresie II RP Pałac Saski był siedzibą Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. To tu polscy kryptolodzy Marian Rejewski, Jerzy Różycki i Henryk Zygalski rozszyfrowali niemiecką maszynę szyfrującą Enigmę. Przez stulecia była to jedna z najbardziej imponujących budowli, wizytówka stolicy Polski. Te obiekty – jak mówił wczoraj premier Mateusz Morawiecki – świadczyły o potędze państwa polskiego, o jego kulturze. To przed Pałacem Saskim na rozległym – sięgającym, aż Krakowskiego Przedmieścia dziedzińcu – odbywały się defilady wojskowe. W 1990 roku powołano zespół, w którym zalazłem się m.in. ja – zespół, który miał odnowić Grób Nieznanego Żołnierza – i usunąć z niego wystrój komunistyczny. Przypomnę tylko, że znajdowały się tam tablice upamiętniające Gwardię Ludową, Armię Ludową i inne komunistyczne działania, ale na niepodległościowe upamiętnienia nie było miejsca. Dlatego po 1989 roku dłużej w tej formie Grób Nieznanego Żołnierza nie mógł funkcjonować. Przygotowując nowy wystrój mieliśmy świadomość, że wciąż są nieupamiętnione w sposób godny miejsca naszej historii, miejsca mniejszych walk, ale bardzo ważne. Jednocześnie towarzyszyła nam nadzieja, że jeśli będzie odbudowana kolumnada, której częścią jest Grób Nieznanego Żołnierza, to będzie wystarczająco miejsca na inne tablice upamiętniające nasze dzieje – tak zakładaliśmy. Zresztą w wielkiej księdze ważącej prawie pięć kilogramów „Dzieje oręża polskiego – na tablicach Grobu Nieznanego Żołnierza zapisane” – była to praca zbiorowa pod moją redakcją – napisałem, że mamy nadzieję, że dopełnimy tę księgę o nowe piękne karty z naszej historii faktycznie zasługujące na pamięć.
I nowe upamiętnienia się tam pojawiły…
– Owszem, uzupełnienia już są, bo na Grobie Nieznanego Żołnierza zostały upamiętnione miejsca, gdzie Polacy zmagali się z Ukraińcami w czasie Rzezi Wołyńskiej, w czasie ludobójstwa ukraińskiego, są także upamiętnieni Żołnierze Wyklęci. Jednak wciąż jest to tylko cząstka tego, co powinno się znaleźć w miejscu nieprzypadkowo nazywanym ołtarzem Ojczyzny. Tam spoczywa Żołnierz Nieznany – bezimienny obrońca Lwowa, poległy za Ojczyznę, którego prochy sprowadzono z pobojowiska lwowskiego w 1925 roku.
Przypomnijmy może, kiedy i w jakich okolicznościach te obiekty – Pałac Saski, Pałac Brühla oraz kamienice przy ulicy Królewskiej zostały zburzone?
– Zniszczenia dokonali Niemcy w grudniu 1944 roku. Było już po Powstaniu Warszawskim i wtedy Niemcy zrealizowali zbrodniczy, bandycki rozkaz Hitlera zrównania Warszawy z ziemią. Zależało im, aby po Warszawie, która z taką stanowczością postawiła tamę niemieckiemu najeźdźcy, nie został kamień na kamieniu. Wysadzali więc wszystko, co się dało. Z kolumnady pozostał tylko mały fragment, ocalał – Grób Nieznanego Żołnierza, a cały kompleks: Pałac Saski, Pałac Brühla czy Pałac – rezydencja Biskupa Teodora Potockiego, został zrównany z ziemią.
Prezydent Andrzej Duda powiedział, że odbudowa Pałacu Saskiego i towarzyszących kompleksów to będzie spory wysiłek finansowy, ale też dzieło o charakterze symbolicznym, które ma zwieńczyć wieloletni wysiłek odbudowy Warszawy…
– Myślę, że gdybyśmy cegła po cegle rozebrali „Pekin”, czyli Pałac Kultury i Nauki im. Józefa Stalina, to wystarczyłoby na odbudowę wielu obiektów, z Pałacem Saskim na czele. To dobrze, że wracamy do pomysłu idei śp. prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Myślę, że realizacja tego przedsięwzięcia będzie doniosłym momentem nie tylko dla Warszawy, na co zwrócił uwagę w swoim wystąpieniu na placu Piłsudskiego prezydent Andrzej Duda, mówiąc, że Warszawa także dzięki tej inwestycji odzyska swój dawny, a jednocześnie nowy blask. Myślę, że będzie to też ważny symbol dla całej Polski i dla wszystkich nas Polaków – powód do dumy. Szkoda tylko, że na przestrzeni dziesięcioleci nie było wystarczającej determinacji, żeby to dzieło zrealizować wcześniej.
Czym dla Warszawy – w ogóle dla nas, Polaków – będzie Pałac Saski, kiedy zostanie odbudowany?
– Przede wszystkim to będzie symbol Polski. Dlatego musi to być instytucja polska. Nie może być mowy o tym, żeby znalazł tam swoją siedzibę np. bank czy instytucja zagraniczna. Tam musi być ważna polska instytucja. Jaka – można się zastanowić, to jest kwestia do rozważenia. Mówi się o Senacie RP, tylko mam nadzieję, że w lepszym niż dzisiaj wydaniu. Najlepiej żeby to było pod komendą wojska. Przemawia za tym wiele racji, w tym ta, że jest zlokalizowany Grób Nieznanego Żołnierza. Przypomnę, że nie tak dawno doszło do sprofanowania tego grobu i myślę, że bezpośredni dozór Wojska Polskiego mógłby w przyszłości zapobiec podobnym aktom wandalizmu, bandytyzmu i walki z tym, co jest dla Polaków najdroższe.
Czy odbudowa Pałacu Saskiego może czy wręcz nie powinna być okazją do dyskusji nad tym, co w czasie II wojny światowej odebrali nam Niemcy?
– To jest bardzo istotne pytanie. Zniszczenie Warszawy, w tym także miejsc symbolicznych, jak Pałac Saski i obiekty towarzyszące, to przykład, który ewidentnie poświadcza, że zburzenie tych obiektów nie było przypadkowe jako element ostrzału z czasie walk, ale że była to zbrodnia, zaplanowane działanie niemieckie niszczące obiekty zabytkowe o charakterze symbolicznym dla całego polskiego Narodu i dla Warszawy. Takie działania niemieckie – zbrodnicze, miały miejsce w wielu polskich miastach, i o tym też warto pamiętać. Uważam, że rzeczywiście warto by przypomnieć i jeszcze raz mocno uderzyć pięścią w stół, że należą się nam odszkodowania od bandytów niemieckich i ich dzisiejszych spadkobierców.
Może zatem to Niemcy powinni sfinansować odbudowę Pałacu Saskiego...
– Prawdę mówiąc, Niemcy powinni odbudować czy zwrócić pieniądze za odbudowę 90 proc. obiektów w Warszawie. Nie ulega wątpliwości, że odbudowa tych obiektów byłaby też symbolicznym przyznaniem się do winy, która nie podlega dyskusji. Nie chcę być uszczypliwy, ale prawda musi wybrzmieć – mianowicie być może powinien to zadeklarować obecny ambasador niemiecki w Polsce ,Arndt Freytag von Loringhoven, w końcu syn hitlerowca majora Bernda Freytag von Loringhovena – oficera Wehrmachtu, adiutanta i świadka ostatnich dni życia Hitlera. Trzeba było negocjować zanim wyrażono zgodę na przyjęcie tego dyplomaty, bo zdaje się, że po paru miesiącach pobytu w Polsce zaczyna się „szarogęsić” i zachowywać niczym gubernator w Warszawie.
Kto Pana zdaniem powinien zainicjować dyskusję dotyczącą ewentualnego sfinansowania odbudowy Pałacu Saskiego oraz obiektów towarzyszących i czy ta sprawa nie powinna być dyskutowana w kontekście reparacji wojennych?
– Nie chcę powiedzieć, że powinna to być wdzięczna misja dla Donalda Tuska, który ostatnio wrócił na Ojczyzny łono i jak chyba nikt z Polaków nie ma takiego dobrego dostępu do ucha kanclerz Niemiec Angeli Merkel. Na takie pośrednictwo, a zwłaszcza na pozytywne załatwienie sprawy odbudowy Pałacu Saskiego zwłaszcza przez tego europejskiego polityka jednak nie liczyłbym. Natomiast myślę, że przypominać Niemcom o ich zbrodniach i potrzebie reparacji wojennych – obowiązek mamy wszyscy Polacy – począwszy od władz państwowych, dyplomacji po historyków. Niestety, część z historyków dało się uwieść na to publikacjami, stypendiami i z powodów finansowych przestali myśleć i pisać po polsku, a zaczynają pisać tak, jak im dyktują Niemcy i niemieckie pieniądze.
Czy zdaniem Pana Profesora możliwa jest refleksja po stronie niemieckiej?
– Na to bym akuratnie nie liczył, ale kropla drąży skałę, więc potrzebna jest cierpliwość i konsekwencja. Stąd myślę, że z oczekiwań, dążeń, żądań dotyczących słusznych roszczeń odszkodowawczych od Niemiec zrezygnować absolutnie nie możemy. Nasze działania muszą być konsekwentne. Niech Niemcy pamiętają, niech mają świadomość, że układy między Konradem Adenauerem a Żydami nie będą dłużej respektowane przez polskie społeczeństwo. Niemcy muszą mieć świadomość, że będziemy im przypominać, że to oni byli sprawcami II wojny światowej, a nie jacyś mityczni naziści i że nie uda im się przerzucić na nas, Polaków, odpowiedzialności za swoje niezliczone zbrodnie.