• Poniedziałek, 18 maja 2026

    imieniny: Jana, Eryka, Aleksandry

Prawda zawsze zwycięży

Wtorek, 29 czerwca 2021 (14:21)

Z prof. dr. hab. Wiesławem Wysockim, kierownikiem Katedry XIX i XX wieku w Instytucie Nauk Historycznych Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Panie Profesorze, czy i gdzie są granice ingerencji w polskie prawodawstwo, której dopuszczają się obce państwa Izrael i Stany Zjednoczone? Mam na myśli nowelizację Kodeksu postępowania administracyjnego i przepisów, które mają uniemożliwić proceder złodziejskiej reprywatyzacji, co wywołało lawinę krytyki na Polskę…

– Przyznam, że coraz częściej – w obliczu tego typu ingerencji – zastanawiam się, czy rzeczywiście jesteśmy wolnym krajem, czy może już znaleźliśmy się pod protektoratem dwóch wspomnianych przez pana redaktora potęg. Jest to dosyć smutna konstatacja, że zarówno Amerykanie, jak i Żydzi próbują na nas wymuszać określone zachowania i de facto ustawiać nas wedle swoich oczekiwań. Nie liczą się przy tym ani z polskim prawodawstwem, ani z naszymi państwowymi instytucjami. Co więcej, nie mają względu na fakty historyczne, względy moralne też się nie liczą. Nic zatem dziwnego, że mając za nic względy historyczne i polskie prawodawstwo, z całą bezwzględnością próbują realizować swoje cele – naszym kosztem.

Skoro atakuje się nas z każdej strony, próbując wymuszać na nas określone decyzje, czy to oznacza, że jesteśmy tak słabi, czy może stajemy się coraz mocniejsi i właśnie to budzi niepokój?

– Niewątpliwie te instytucje czy państwa ingerujące w polskie sprawy są od nas silniejsze, bogatsze, są bardziej wpływowe, zasobne, dysponujące nieporównywalnie większym potencjałem, środkami, i co do tego nie ma wątpliwości. Dla społeczności żydowskiej wielokrotnie byliśmy chłopcem do bicia. Zaliczono nas do grupy katów, i to my musieliśmy się tłumaczyć, że nie byliśmy i nie jesteśmy katami, ale tak jak Żydzi jesteśmy ofiarami II wojny światowej, ofiarami niemieckiej agresji.

Co więcej, w czasie II wojny światowej, kiedy inni stali z boku, to my angażowaliśmy się w pomoc Żydom. Jak pogodzić te dwie kwestie, że z jednej strony największą grupę Sprawiedliwych wśród Narodów Świata stanowią Polacy, a z drugiej strony najczęściej atakuje się nas i oskarża o antysemityzm?      

– Myślę, że w dużym stopniu jest to efekt tego, że Żydom nie udało się u nas stworzyć swojego kraju. Oni rzeczywiście chcieli tutaj mieć swoją strefę, gdzie będą mogli rządzić. Jednocześnie nasi niepoprawni romantycy dokonali bardzo dziwnego zabiegu. Mianowicie, wmówili nam, że jesteśmy narodem wybranym, co Żydom było i wciąż jest nie w smak. Dwa narody wybrane nie mogą żyć obok siebie, w przekonaniu Żydów tylko oni są tym narodem wybranym i nikt inny. I to jest element, który powoduje, że my, Polacy, ciągle jesteśmy pod obstrzałem izraelskich insynuacji, jesteśmy obiektem ataków, a wszystko wbrew historycznej prawdzie, wbrew wszelkim racjonalnym zasadom.

Polska jest jednym z niewielu państw Unii Europejskiej, który wyraża proizraelskie stanowisko. Tak naprawdę to Polskę, a nie aliantów, interesował los Żydów, ale jak przychodzi co do czego, to my jesteśmy atakowani. Z czego wynikają te antypolskie fobie?  

– To prawda. Przede wszystkim jest to efekt wieloletniej pracy, która w pewnym momencie przynosi rezultaty. Kiedy Konrad Adenauer w 1953 roku, po czterech latach różnych dyskusji, zawierał porozumienie z założycielem państwa izraelskiego, Dawidem Ben Gurionem, gdzie Niemcy zapłaciły 50 miliardów dolarów odszkodowania Izraelowi za zbrodnię ludobójstwa na Żydach, to wówczas Berlin stwierdził, że dopiero po 50 latach ta umowa przyniesie im frukta. I rzeczywiście – dzisiaj przynosi zapowiadane wówczas owoce, bo jak inaczej nazwać to, że teraz jako o sprawcach II wojny światowej nie mówi się o Niemcach, ale o jakichś mitycznych najeźdźcach, nazistach, co jest określeniem całkowicie odnarodowionym i co ma przykryć faktycznych sprawców ludobójstwa.  

Komu zależy na podsycaniu konfliktów i czy powinniśmy się tłumaczyć z prawa stanowionego w Polsce, które notabene nie jest sprzeczne z prawem międzynarodowym?

– Przede wszystkim żyjemy w bardzo brutalnym świecie, w którym – jak się wydaje – wszystkie chwyty są dozwolone. Ponadto w Izraelu jest wielka grupa rosyjskich Żydów, którzy z jednej strony w dalszym ciągu realizują swoje żydowskie interesy, ale z drugiej strony również interesy rosyjskie – czyli antypolskie. I to – jak sądzę – jest bardzo istotne, podobnie jak wpływy finansjery Żydów amerykańskich. To wszystko pokazuje, że mamy do czynienia z brutalną grą, gdzie liczy się siła, i nie łudźmy się, bo będziemy za każdym razem okładani, dlatego że to jest w ich interesie. Natomiast to, że prawda, że fakty historyczne są zupełnie inne niż przez nich przedstawiane, to nie ma żadnego znaczenia. Zresztą oni cały czas żyją w przekonaniu, że szef niemieckiej propagandy Joseph Goebbels miał rację, instruując swoich pracowników, mówiąc im – kłamcie, kłamcie, a zawsze coś z tego zostanie.                  

Jak długo kłamstwo będzie zbierać swoje żniwo, jak daleko może zajechać świat, uciekając się do kłamliwej, historycznej retoryki?

– Świat, co trzeba podkreślić z przykrością, jest pozbawiony wszelkich zasad, nie ma kręgosłupa moralnego, a skoro tak, to na kłamstwie można zajechać jak najdalej – aż do zniszczenia przeciwnika. W dzisiejszym świecie widzimy, że principia moralne przestały mieć jakiekolwiek znaczenie, przestały obowiązywać. To powoduje, że jest możliwość niszczenia – właściwie każdego, kogo się uzna za swojego przeciwnika, konkurenta, za osobę czy nację, z którą się nie zgadzamy. I to jest prawdziwy dramat współczesnego świata.

Czy to oznacza, że dajmy na to w polityce – w odpowiedzi i chcąc osiągnąć własne cele – powinniśmy stosować, posługiwać się tymi samymi metodami, jakie stosuje się wobec nas?

– Myślę, że nie, że nie jest to właściwa droga. Mimo wszystko kłamstwo zawsze ma krótsze nogi niż prawda i prędzej czy później wyjdzie czy wyjdą na jaw prawdziwe intencje czy zamiary tych, którzy posługują się takimi niecnymi metodami. Natomiast my musimy gromadzić wokół siebie – mam na myśli państwa, narody, które rozumieją nasze racje, którzy podzielają nasze stanowisko, nasz punkt widzenia – i próbować wspólnie przeciwstawić się tej fali kłamstw, nikczemnych zabiegów nihilistycznych i oddziaływać na innych – na przekór wszystkiemu – głosząc prawdę.

                  Dziękuję za rozmowę.

 

  

Mariusz Kamieniecki