W obliczu wrogich działań potrzeba solidarności
Środa, 23 czerwca 2021 (21:39)Z dr. Krzysztofem Kawęckim, politologiem rozmawia Mariusz Kamieniecki
Jaki jest cel ataków cybernetycznych na Polskę, bo chyba to, kto stoi za tymi wrogimi działaniami, nie ulega wątpliwości?
– Ataki te są kierowane zapewne z terenu Federacji Rosyjskiej, przy czym Polska jest kolejnym krajem, który doświadcza tego typu wrogich działań. Wcześniej ofiarą takich akcji padły m.in. kraje naszego regionu, kraje bałtyckie, jak Litwa czy Łotwa, ale także państwa zachodniej Europy, jak Holandia, Francja czy Wielka Brytania, a poza Starym Kontynentem również Stany Zjednoczone. Można się jednak obawiać, że teraz te ataki będą skoncentrowane jednak na krajach naszego regionu.
Dlaczego to my stajemy się celem?
– Przede wszystkim nie przypadkowy jest czas tych cyberataków. Rosyjskie służby specjalne, rosyjski kontrwywiad doskonale zaplanował czas tego ataku na Polskę, co jest – moim zdaniem – związane z aktywnością Putina na arenie międzynarodowej. Ta aktywność rosyjskiego przywódcy nie bierze się znikąd, ale wynika z przyzwolenia będącego pochodną przede wszystkim polityki nowej administracji amerykańskiej. I to jest jeden z czynników, który zdecydował o tym ataku na Polskę. Z drugiej strony Putinowi chodzi też o pokazanie Polski jako kraju ogarniętego chaosem, a co za tym idzie – słabego wewnętrznie, co ma też w jakiś sposób osłabiać naszą pozycję, biorąc pod uwagę więzy euroatlantyckie.
Została zaatakowana nie tylko Polska, ale NATO, którego jesteśmy członkiem. Ważna zatem będzie solidarność sojusznicza, bo jeśli Rosja testowała działania cybernetyczne na nas, to niewykluczone, że takie próby będą kontynuowane wobec innych państw…
– Ten atak na Polskę jak najbardziej należy traktować szerzej. Nie ulega wątpliwości, że te cyberataki są wymierzone głównie w Sojusz Północnoatlantycki i niewykluczone, że będą kolejne takie działania, nie wiadomo tylko jakich państw mogą dotyczyć. Jeśli będzie to atak w państwo członkowskie NATO, to pośrednio będzie on wymierzony w cały Pakt Północnoatlantycki. Myślę, że mamy pierwszy sygnał, mianowicie – w momencie obecnej aktywności rosyjskiej, po rozmowach amerykańsko-rosyjskich Biden – Putin, a także w obliczu zbliżającego się szczytu chińsko-rosyjskiego – Polska stała się pierwszym obiektem ataku, co też jest znamienne. Pokazuje bowiem znaczenie Polski, naszego regionu, w ogóle flanki wschodniej NATO w szerszym geopolitycznym układzie. Zobaczymy, jaka będzie reakcja, ale z pewnością coraz częstsze ataki hakerskie są wyzwaniem zarówno dla państwa polskiego, ale również dla NATO. Niestety, wcześniejsze zapowiedzi obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych Joe Bidena, że Rosja z tytułu cyberataków, które były wymierzone w Amerykę, poniesie daleko idące konsekwencje, że reakcja będzie zdecydowana, te wszystkie groźby spaliły na panewce, bo takiej reakcji trudno było dostrzec.
Wygląda, że brak stanowczości ze strony Bidena zachęca Putina do większej agresji…
– Dokładnie, to rozzuchwala Putina, który uznaje tylko język siły. Zachęcony brakiem konsekwencji Joe Bidena Władimir Putin opublikował artykuł w niemieckim tygodniku „Die Zeit”, w którym on sam, jak i Rosja – z jednej strony – prezentują się jako gwarant pewnej stabilności europejskiej czy wręcz gwarant odprężenia w Europie. Z drugiej jednak strony Putin obwinia Europę i Stany Zjednoczone o rozpętanie konfliktu na Ukrainie, działania NATO określa agresywnymi, zaś o europejskim systemie bezpieczeństwa mówi, że jest w opłakanym stanie. Tego typu działania nie są niczym nowym, są stosowane przez Rosję od wielu lat. Z jednej strony mowa jest o pokoju, o odprężeniu o współpracy międzynarodowej, a z drugiej strony widzimy działania, które przeczą tym słowom, sprawiając, że Rosja jest niewiarygodna.
Jakie wnioski powinna wyciągnąć Polska i NATO w obliczu tych cyberataków oraz jakiej potencjalnie odpowiedzi możemy czy raczej jakiej powinniśmy się spodziewać? Słyszymy, że w ramach Komisji Europejskiej ma powstać specjalna komórka, specjalny zespół ds. cyberbezpieczeństwa, który zajmie się cyberatakami…
– Przyznam, że nauczony pewnym doświadczeniem wobec zapowiedzi działań podejmowanych przez Komisję Europejską jestem sceptyczny. Oczywiście to dobrze, że taki zespół ds. cyberbezpieczeństwa powstanie, ale tu nie chodzi o słowa, nawet nie chodzi o techniczne przeciwdziałania, ale przede wszystkim chodzi o reakcję polityczną, która powinna być szybka i zdecydowana. Takiej reakcji generalnie nie było. Natomiast wydaje się, że cyberatak ze strony rosyjskich służb, jaki w tej chwili nastąpił, jest odbierany również przez państwa sojusznicze NATO jako atak nie tylko na Polskę, ale na cały Sojusz Północnoatlantycki, którego Polska jest ogniwem. Uważam, że jest to pierwszy krok, krok w dobrym kierunku, żeby podjąć wspólne działania ograniczające tego typu ceberoperacje. Przede wszystkim – jak już wspomniałem – powinna być zdecydowana reakcja polityczna, a dopiero w drugiej kolejności działania, nazwijmy to, specjalistyczne, związane z zabezpieczeniem przed takimi cyberatakami inspirowanymi przez służby specjalne – w tym wypadku Federacji Rosyjskiej. Ta druga kwestia jest jednak wtórna, natomiast w tej chwili bez zwłoki powinna nastąpić zdecydowana reakcja natury politycznej. NATO jest zdefiniowane jako sojusz obronny o charakterze polityczno-wojskowym, dlatego działania – również w wymiarze politycznym – powinny zostać podjęte. Zobaczymy, jaka to będzie reakcja, ale możliwości na pewno są i kierownictwo Sojuszu Północnoatlantyckiego ma instrumenty, żeby podjąć odpowiednie kroki.
Główną siłą w NATO są Stany Zjednoczone, ale ostatnio patrząc na politykę prezydenta Bidena, poza słowami i często sprzecznymi wypowiedziami, nie widać zdecydowania...
– To prawda. Jaka będzie decyzja, jaka będzie reakcja na tę sytuacje – w dużej mierze – będzie zależało od Stanów Zjednoczonych. Dlatego czekając na decyzję – nie chcę powiedzieć, że jestem sceptykiem, ale byłbym bardzo umiarkowanym optymistą – można założyć, że reakcja sprowadzi się pewnie do słów, do mniej lub bardziej zdecydowanych ustnych reakcji. Tymczasem w obszarze dyplomatycznym wachlarz możliwości, zdecydowanej reakcji jest bardzo szeroki. Oświadczenie czy nawet protest byłby w tym wypadku – w sytuacji coraz bardziej agresywnych zachowań Rosji – niewystarczający. Nie ma co jednak uprzedzać faktów, dlatego poczekajmy na ostateczne decyzje.
W Polsce reakcja opozycji na cyberataki jest znamienna, ale chyba od totalnych polityków trudno oczekiwać odpowiedzialności. Do czego może prowadzić trywializowanie tego typu zdarzeń?
– Ta sytuacja jest potwierdzeniem tego, o czym mówimy i wiemy od dawna: że opozycja w Polsce stosuje zasadę ulica i zagranica. W tym wypadku nie liczy się Polska, interes narodowy, bezpieczeństwo państwa, ale doraźne interesy polityczne. Próby interpretowania przez polityków Platformy – nie bardzo wiem na jakiej podstawie, że ta sytuacja jest wynikiem nie działań zewnętrznych – Federacji Rosyjskiej, ale jest rezultatem rzekomych zaniedbań ze strony konkretnych osób czy nawet wewnętrznych konfliktów w obozie rządzącym, jest nieporozumieniem. Co więcej, są sugestie, że skrzynki e-mailowe zostały udostępnione w wyniku świadomego działania niektórych osób z otoczenia np. ministra Michała Dworczyka, co jest twierdzeniem bardzo nieodpowiedzialnym. Każdy polityk niezależnie od opcji powinien być odpowiedzialny nie tylko za czyny, ale także za słowa. Tym bardziej że opozycja nie posiada informacji, jakimi dysponują służby specjalne.
Potwierdzeniem braku odpowiedzialności było opuszczenie przez część polityków opozycji posiedzenia Sejmu i upolitycznienie tematu…
– Reakcja posłów opozycji na utajnione posiedzenie Sejmu, gdzie rząd miał poinformować o cyberatakach, ostentacyjne opuszczenie obrad przez niektórych z polityków, wywołała niesmak. Nie można do spraw bezpieczeństwa państwa podchodzić w lekceważący sposób, a twierdzenie, że posłowie nie otrzymali informacji, które mogłyby wzbogacić ich wiedzę, jest żenujące. To oczywiste i naturalne, że nawet na zamkniętym posiedzeniu Sejmu nie mogą być ujawnione wszystkie kwestie w zakresie cyberataków, które jako poufne są zastrzeżone dla służb specjalnych. Wydaje mi się, że po stronie opozycji brakuje też odpowiedzialności i profesjonalizmu, jeśli chodzi o posługiwanie się prywatnymi kontami, być może dotyczy to też wszystkich polityków, dlatego wszyscy powinni przyjąć to z pokorą i skoncentrować się na odpowiednim zabezpieczeniu swoich kont. Zachowanie opozycji jest nieodpowiedzialne, mamy próbę upolitycznienia tego tematu i de facto wpisywanie się w akcje dezinformacji, o co przecież chodzi autorom tych cyberataków. Uważam, że przez jakiś czas możemy mieć do czynienia z tego typu akcją dezinformacji ze strony czynników zewnętrznych, a tego typu nieodpowiedzialne zachowanie opozycji tylko wzmacnia te działania i pomaga w osiąganiu celu przez tych, którzy chcą zdestabilizować sytuację w Polsce. Tak jak 10 kwietnia 2010 roku, kiedy w Smoleńsku w tragedii, jaka się wydarzyła, zginęli politycy wszystkich opcji, tak i tym atakiem hakerskim również zostali objęci politycy wszystkich opcji. Jest to zatem atak na cały system polityczny w Polsce, niezależnie od barw partyjnych. Jest to atak na państwo polskie. W obliczu tych wrogich działań potrzeba solidarności, współdziałania. Zachowanie opozycji w Polsce nie przystoi politykom, którzy mają dbać o interes państwa, który jest ważniejszy od partykularnych interesów. Tu potrzebne jest współdziałanie, współpraca, a nie szkodzenie Polsce.