• Poniedziałek, 18 maja 2026

    imieniny: Jana, Eryka, Aleksandry

Liczy się większość

Wtorek, 22 czerwca 2021 (12:34)

Z prof. Mieczysławem Rybą, historykiem, wykładowcą z KUL i WSKSiM, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Na polskiej scenie politycznej – już oficjalnie – zameldowała się nowa formacja – Partia Republikańska. Czy to może uspokoić atmosferę w Zjednoczonej Prawicy?

– Myślę, że nie, że jest to tylko etap do tego, aby uspokoić napięcie wywołane przez Jarosława Gowina, który – cały czas będąc jeszcze w szeregach Zjednoczonej Prawicy – stara się stworzyć sobie przestrzeń, żeby być może już w innej koalicji, w innej konstelacji pójść do następnych wyborów parlamentarnych. Z jednej strony podpisuje Nowy Polski Ład, a z drugiej sprzeciwia się temu programowi; z jednej strony namawia senator Lidię Staroń do kandydowania na Rzecznika Praw Obywatelskich, a jak przychodzi do głosowania, to głosuje przeciwko tej kandydaturze. Jak widać, tych dziwnych ruchów, sprzecznych ze sobą po stronie Gowina jest bardzo dużo. Widać też, że Jarosław Gowin stara się postawić Prawo i Sprawiedliwość pod ścianą. Czyni to w różnych newralgicznych momentach – licząc, że coś ugra dla siebie, ale fakt faktem traci posłów i być może to jeszcze nie koniec jego strat. W tej sytuacji płaszczyzną do ewentualnego przejścia dla ludzi Gowina będzie właśnie Partia Republikańska, która wprawdzie głosi podobne hasła, ale jest absolutnie nastawiona na współpracę z PiS-em.

To wszystko stawia Jarosława Gowina pod ścianą, pozbawiając go ruchu.

– To sprawia, że z jednej strony próba straszenia PiS-u staje się nieskuteczna. Głosowane w Sejmie nad kandydaturą Lidii Staroń, mimo sprzeciwu Jarosława Gowina, PiS wygrało. Z drugiej strony, ludzie Gowina, którym wiele obiecuje, widzą, że jest to droga donikąd i niewykluczone, że zaczną go opuszczać kolejni posłowie.

Po co komu słaby Gowin…

– Dokładnie. Opozycja też nie stwarza żadnej oferty Gowinowi i politykom skupionym wokół niego. Po co Szymonowi Hołowni słaby Jarosław Gowin, po co Platformie słaby Gowin. Platformie w szczególności, bo manewry Gowina mogłyby doprowadzić do przyspieszonych wyborów parlamentarnych, których nieprzygotowana Platforma boi się jak ognia. Widać, że jak w szachach toczy się gra, niby Jarosław Gowin wykonuje jeszcze jakieś ruchy, ale jeśli nikt nie popełni znaczących błędów na tej politycznej szachownicy, to wszystko zmierza do mata i zakończenia tej nomem omen partii.

Czy wsparcie Jarosława Kaczyńskiego dla Partii Republikańskiej oznacza, że PiS rezygnuje z Porozumienia i Jarosława Gowina, który nie potrafi się określić?

– Tych parę głosów, którymi dysponuje Jarosław Gowin, jest póki co PiS-owi potrzebne, tyle że Jarosław Kaczyński nie chce nadmiernie upodmiotowić Gowina. Proszę zwrócić uwagę, że od pewnego czasu Gowin licytował powyżej stanu swego posiadania – mam na myśli liczbę posłów. To, że posiada ich tylu, nie jest jego zasługą, a wynikiem błędu, jaki popełniło PiS, dając kandydatom Gowina bardzo dobre tzw. biorące miejsca na listach wyborczych. Natomiast w sensie poparcia społecznego Jarosław Gowin do Zjednoczonej Prawicy nie wnosi praktycznie nic i właściwie każdy może go w tej roli zastąpić bez zmian w sondażach. Przykładem jest właśnie Partia Republikańska, która – jak słyszymy – jest już częścią Zjednoczonej Prawicy. Jarosław Gowin jest potrzebny dla sprawnego rządzenia, bo bez większości trudno byłoby coś zrobić. Natomiast nie ma żadnej racji – ani merytorycznej, ani czysto politycznej, ażeby Jarosława Gowina nadmiernie upodmiotowić. Zresztą w PiS-ie dominuje przekonanie, że Gowin działa nielojalnie.

Jakie szanse ma Partia Republikańska, aby teraz i w przyszłości odegrać ważniejszą rolę w polskim parlamencie?

– Moim zdaniem niewielkie. Jarosław Gowin – dzięki koalicji z PiS-em miał, czy ma możliwości, o których samodzielnie mógłby tylko śnić. Przypomnijmy, że był wicepremierem, miał pod sobą kilka resortów, miał też możliwości obsadzania wiceministrów i de facto wpływał na najważniejsze reformy w państwie. Ponadto miał ludzi w spółkach Skarbu Państwa, a więc ogromne wpływy, jeśli weźmiemy pod uwagę warunki partii złożonej z nazwijmy to rozbitków politycznych, w dodatku formacji niezbyt licznej. Teraz jeśli Partia Republikańska otrzymałaby tyle, co miał Jarosław Gowin, to rzeczywiście byłoby to osiągnięcie ogromne Adama Bielana. Natomiast dla PiS-u Partia Republikańska jest potrzeba w sensie wizerunkowym, także aby postawić Gowina do kąta i tyle.

Czy Partia Republikańska ma szansę pozyskać dla Zjednoczonej Prawicy więcej ludzi młodych?

– Nie jestem pewien, czy Partia Republikańska ma aż tak duże możliwości dotarcia do młodzieży, która – jak wiemy – swoje sympatie często zmienia, lokuje w różnych formacjach, działa od ściany do ściany i najczęściej jest w opozycji do rządzących. Czy Adam Bielan i Kamil Bortniczuk coś więcej w tym względzie dodadzą, trudno mi powiedzieć. Natomiast PiS dzięki Partii Republikańskiej na pewno podkreśla swoją otwartość, swoje możliwości, zdolności koalicyjne. Mamy sojusz programowy z Pawłem Kukizem, a teraz koalicja z Partią Republikańską. Jarosław Kaczyński pokazuje, że to nie PiS jest awanturnikiem w Zjednoczonej Prawicy, a Jarosław Gowin, a główna oś sporu w tej chwili przebiega nie między Gowinem a PiS-em, a między Gowinem a Bielanem. To Jarosław Gowin wziął na swój pokład znanych posłów, np. Adama Bielana, Kamila Bortniczuka i innych, a dzisiaj mówi, że są nielojalni, co więcej, nazywa ich nawet zdrajcami. I to jest niepoważne działanie. W tym sensie wszystkie ruchy, jakie będzie wykonywał Jarosław Gowin, twierdząc dajmy na to, że PiS go oszukał, to wszystko będzie kontrowane przez republikanów, którzy otwarcie krytykują postawę Gowina. Co więcej, ci, którzy jeszcze niedawno byli członkami Porozumienia, mówią, że Jarosław Gowin od dawna mizdrzy się do opozycji. I tak widziałbym rolę, główne zadania Partii Republikańskiej w tej konfiguracji. Natomiast nie wiem, czy republikanie w szerszym stopniu mogliby oddziaływać, czy też pozyskiwać głosy ludzi młodych.          

Opozycja uważa, że Adam Bielan realizuje zadanie zlecone przez prezesa Kaczyńskiego.

– Trudno powiedzieć, czy zlecone. Opozycja krytykuje wszystko, co robi PiS, więc takie podejście nie dziwi. Uważam, że Adam Bielan raczej dostrzega swój interes. Nie ulega wątpliwości, że przy kruchej większości, jaką Zjednoczona Prawica ma w Sejmie, każde nowe szable są PiS-owi potrzebne. Jednak jest to też w interesie Adama Bielana i jego ludzi. Jarosław Gowin, mając zastęp ludzi z różnych stron, których zgromadził w swoich szeregach, otrzymał od PiS-u – w sensie politycznym – ogromnie dużo, nieproporcjonalnie do tego, jaką faktycznie siłę stanowi. I teraz ci ludzie widzą, że to wszystko mogą stracić. W jakiej bowiem koalicji i z kim Porozumienie Jarosława Gowina miałoby szansę uzyskać tyle, co ma w koalicji Zjednoczonej Prawicy z PiS-em? Oferta, jaka może się pojawić ze strony dajmy na to Polski 2050 i Szymona Hołowni, będzie najwyżej adresowana do Gowina i może dwóch jego najbliższych politycznych przyjaciół. Jeśli pojawi się oferta z PSL-u, to będzie ona wyglądać dokładnie tak samo. Jeśli zaś chodzi o Platformę, to nie jestem pewny, czy Gowin w ogóle może liczyć na cokolwiek, a jeśli już to sam Jarosław Gowin, który był już w Platformie, formacji, która czuje się przez niego zdradzona. W związku z tym Adam Bielan racjonalnie diagnozuje sytuację, chce zastąpić Jarosława Gowina, a co za tym idzie chce mieć wpływ na władzę, jeśli nawet nie taki sam jak Gowin, to przynajmniej porównywalny. Co więcej, ma świadomość, że od nikogo nie dostanie więcej.  

Może być zatem tak, że Jarosław Gowin, który wyraźnie przelicytował, może zostać „panem bez ziemi”?

– To już się dzieje. Zasadniczo Jarosław Gowin niewiele dziś może. Ponadto jeśli cokolwiek robi, jakąkolwiek inicjatywę buduje, to nie wiadomo, do jakiego elektoratu adresuje swoje przesłanie. Przecież nie do elektoratu prawicy, który tego typu działań w ogóle nie rozumie, natomiast elektorat opozycji nie uważa go za swojego. Trudno zatem powiedzieć, jaki w ogóle plan ma Jarosław Gowin, jaki scenariusz towarzyszy wszystkim jego działaniom. W związku z czym Gowin jest nie tylko panem bez ziemi w sensie posłów, których ma niewielu, co więcej, którzy go opuszczają, ale może zostać bez elektoratu, co dla polityka jest sprawą najgorszą. Żeby to dobrze zrozumieć, wystarczy sobie przypomnieć, ile zebrał głosów podczas ostatnich wyborów parlamentarnych. Jarosław Gowin, będąc wicepremierem i liderem partii, przecież ledwo wszedł do Sejmu. Ta sytuacja najlepiej obrazuje, jak Jarosław Gowin bardzo rozminął się – nawet jeśli chodzi o reformę szkolnictwa wyższego, która pod jego kierownictwem bardziej szła po linii Barbary Kudryckiej (w latach 2007-2013 minister szkolnictwa wyższego w rządzie koalicji PO-PSL) niż po linii programu PiS-u. Nic zatem dziwnego, że nawet startując pod szyldem Zjednoczonej Prawicy i PiS-u w oczach elektoratu Gowin nie został potraktowany zbyt przychylnie i osiągnął tak marny wynik wyborczy.

               Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki