• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Polska potrzebuje złotego

Środa, 13 lutego 2013 (09:49)

Pozostawanie Polski poza eurostrefą nie jest żadnym problemem dla zagranicznych inwestorów, złoty jest instrumentem przydatnym, a dotychczasowa debata nad wejściem kraju do strefy euro w obecnym kształcie nie przekonuje.

Polska skorzystała na elastycznym kursie złotego w kryzysie 2009 r., bo mimo powiązań gospodarczych z resztą UE, a zwłaszcza strefą euro, pomogło to jej uniknąć recesji. – Wspólna waluta o stałym, sztywnym kursie wymusza sztywne ceny, a sposobem zdobywania konkurencyjnej przewagi jednych państw nad innymi jest obniżka kosztów i płac. Na przykładzie krajów śródziemnomorskich widać, jak jest to trudne – zaznaczył Alex Lehmann z Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju.

Dodał on, że „dla dużych gospodarek, stosunkowo zamkniętych, jak polska, ale posiadających płynny rynek kapitałowy i walutowy, w których dużą rolę odgrywa popyt krajowy, argumenty za stałym kursem waluty są mniej przekonujące niż w przypadku gospodarek małych i otwartych, wystawionych na ryzyko na rachunku kapitałowym".

Jego zdaniem, dla zagranicznych inwestorów nie jest pierwszoplanowe, czy Polska jest w eurostrefie. – Ze strony rynków nie ma żadnej presji na rząd, by przyspieszył przygotowania. Zwłoka nikogo by nie zaniepokoiła, biorąc pod uwagę, że w strefie euro jest tak wiele niewiadomych – podkreślił.

Profesor nauk politycznych uniwersytetu oksfordzkiego Jan Zielonka oraz analityk think tanku Eurasia Mudżtada Rahman sądzą, że debata nad ewentualnym wejściem Polski do strefy euro jest nieprzekonująca.

– Dyskusja toczy się w kategoriach: centrum – peryferie. Jeśli nie wejdziemy do eurostrefy, to znajdziemy się na europejskich peryferiach – argumentują zwolennicy wejścia. To zaściankowe podejście biednego sąsiada – tłumaczy Zielonka.

Dodał, że „nie chodzi o to, by w eurostrefie być, lecz o to, by się w niej utrzymać i skorzystać”. – Dyskusja musi się toczyć wokół kwestii, czy Polskę na to stać i czy jej gospodarka poradzi sobie na dłuższą metę, a nie tylko, czy w obecnym układzie politycznym cały pomysł da się przepchnąć w Sejmie – ocenia.

19 lutego Sejm będzie debatował nad przystąpieniem Polski do paktu fiskalnego, co – w zamierzeniach premiera Donalda Tuska – ma być początkiem polskiej debaty o przyjęciu euro. Według Rahmana, premier podniósł sprawę euro ze względów taktycznych, by zorientować się, czy pomoże mu to zepchnąć opozycję na margines przed wyborami do Parlamentu Europejskiego (czerwiec 2014) i zarysować ramy przyszłych wyborów parlamentarnych z myślą o zwycięstwie PO w kolejnej, trzeciej już kadencji.

Analitycy zgodni są co do tego, że przed wstąpieniem do eurostrefy polska gospodarka wciąż musi dokonać trudnych reform strukturalnych, m.in. skonsolidować politykę fiskalną, uelastycznić rynek pracy i poprawić otoczenie dla biznesu. Kandydatura Polski będzie oceniana nie tylko pod kątem spełnienia kryteriów z Maastricht, ale także pod kątem trwałej perspektywy ich spełniania.

IK, PAP