• Czwartek, 12 marca 2026

    imieniny: Bernarda, Józefiny

73 lata mataczenia

Środa, 13 lutego 2013 (02:03)

Wielka Izba Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu odbędzie dziś posiedzenie w sprawie zbrodni katyńskiej. Po raz ostatni na forum tego międzynarodowego organu sprawiedliwości zostaną przedstawione argumenty stron.

 

Grupa 15 obywateli Polski skarży Rosję o złamanie Europejskiej Konwencji Praw Człowieka podczas śledztwa prowadzonego w sprawie mordu na polskich jeńcach w 1940 roku.

Wielka Izba od początku zajmuje się wszystkimi punktami skargi. Oczywiście weźmie pod uwagę ustalenia składu sędziowskiego, który badał sprawę wcześniej. Rosja nie wnosiła o zajęcie się skargą przez Wielką Izbę, zatem należy się spodziewać skupienia sędziów na kwestiach podnoszonych przez stronę skarżącą. Chodzi o możliwość stwierdzenia naruszenia art. 2 gwarantującego prawo do życia w aspekcie proceduralnym, a więc o to, czy Rosja dopełniła obowiązku skutecznego ścigania zbrodni, która jest naruszeniem prawa do życia.

Jak ustalił „Nasz Dziennik”, podczas półgodzinnych wystąpień stron nie będzie możliwości szerokiego przedstawienia stanowisk. Trybunał już wcześniej skierował do uczestników postępowania listę wyrażającą zasadnicze pytania prawne, jakie mają zostać rozstrzygnięte. Główny pełnomocnik rodzin katyńskich prof. Ireneusz Kamiński przygotował poza wystąpieniem także wersję pisemną. To 60-stronicowa analiza z bardzo drobiazgowym odwoływaniem się do orzecznictwa wielu sądów międzynarodowych. – Podczas posiedzenia będzie można jedynie poruszyć najważniejsze kwestie i dokonać wielkiej syntezy – powiedział mecenas dzień przed rozprawą.

Trybunał weźmie pod uwagę wszelkie podobne przypadki, w których już orzekał. Chociaż nie obowiązuje go zasada precedensu, to stara się zachować jednolite orzecznictwo. Ważnym ustaleniem jest to, że zbrodnia katyńska była zbrodnią wojenną, a więc niepodlegającą przedawnieniu. Trybunał potwierdził to w wyroku wydanym w kwietniu ubiegłego roku.

Miraże pojednania

Problemem jest jednak także czas. Rosja ratyfikowała Europejską Konwencję Praw Człowieka dopiero 5 maja 1998 r. i działania rosyjskich organów tylko po tej dacie mogą podlegać ocenie Trybunału. Tymczasem rosyjskie śledztwo nr 159, będące przedmiotem skargi, było prowadzone od 27 września 1990 r. do 21 września 2004 roku. Rosjanie argumentują, że najważniejsze czynności zakończyły się przed wejściem w życie Konwencji. Jednak nie dostarczyli odpowiednich dokumentów.

Na początku lat 90. komisja działająca w Rosji przy Głównej Prokuraturze Wojskowej stwierdziła, że w Katyniu, Charkowie i Miednoje mieliśmy do czynienia ze zbrodnią przeciwko pokojowi, zbrodnią wojenną, zbrodnią przeciwko ludzkości i ludobójstwem. Sprawa karna została jednak umorzona „z powodu śmierci sprawców”, czyli Stalina, Berii itd. Jednak już kilka lat później zdanie tej samej Głównej Prokuratury Wojskowej było zupełnie inne. „Ludobójstwo na narodzie polskim nie miało miejsca ani na poziomie państwowym, ani w sensie prawnym. Sprawa została zamknięta jako wojskowe przestępstwo służbowe, związane z przekroczeniem uprawnień służbowych” – ogłoszono w marcu 2005 roku. – Często zdarza się, że bliscy ofiar przestępstw najpierw dowiadują się o ich zaginięciu. A następnie w toku śledztwa okazuje się, że doszło do morderstwa. Tym razem jest inaczej. Najpierw Rosja przyznała w różny sposób, że doszło do morderstwa, a teraz próbuje się z tego wycofać – stwierdził mec. Bartłomiej Sochański, komentując kwestię nazywania rozstrzeliwań polskich jeńców ich „zaginięciem” i „wydarzeniami katyńskimi”. – W 1993 r. międzynarodowa komisja polsko-rosyjska wskazała żyjących sprawców. Dokument z tymi nazwiskami został przekazany Rosjanom. Po tym czekali jeszcze 11 lat, żeby sprawę zamknąć, być może po to, by te osoby zdążyły umrzeć – komentował inny adwokat poszkodowanych mec. Roman Nowosielski.

Pełna treść i uzasadnienie decyzji o zamknięciu sprawy w Rosji zostały utajnione i do dziś nie są znane opinii publicznej. Także strasburski Trybunał bezskutecznie domagał się wglądu w ten dokument. Rosyjski rząd, ponaglany przez sędziów, odpowiadał wymijająco, wreszcie odmówił, powołując się na ochronę tajemnicy państwowej. Sędziowie uznali w wyroku, że jest to naruszenie obowiązku współpracy z Trybunałem. Jednak brak pełnej dokumentacji rosyjskiego śledztwa katyńskiego to również powód, dla którego część sędziów uznała, że nie może stwierdzić, czy rosyjskie organa rzeczywiście złamały prawo, czy nie.

Utajnienie uzasadnienia umorzenia sprawy katyńskiej próbowało zaskarżyć stowarzyszenie Memoriał. Odbyło się kilkanaście rozpraw przed sądami różnych instancji, które zgodnie odrzucały wnioski Memoriału, jednocześnie… utajniając uzasadnienia. W 2011 r. sprawa ostatecznie upadła. Memoriał próbował występować do rosyjskich sądów także o rehabilitację ofiar masakr NKWD na Polakach, ale bezskutecznie. Wszystkie te działania organów wymiaru sprawiedliwości odbywały się równolegle z deklaracjami rosyjskich polityków o „usuwaniu białych plam” i pojednaniu polsko-rosyjskim. Uchwała Dumy Państwowej jasno stwierdza odpowiedzialność stalinowskiego reżimu za Katyń i wyraża wolę zamknięcia sprawy. Jednak przyjęcie utrzymanej w dość pojednawczym duchu uchwały prawie zbiegło się z listem Gieorgija Matiuszkina, wiceministra sprawiedliwości, reprezentującego Rosję w Strasburgu. Napisał w nim, że władze rosyjskie „nie mają obowiązku wyjaśniać losu polskich oficerów zaginionych w wyniku wydarzeń katyńskich”, powtarzając obraźliwe określenia masakry tysięcy polskich jeńców i więźniów. Według niego, obowiązek proceduralny strony rosyjskiej nie istnieje, zbrodniami wojennymi zaś Trybunał w ogóle nie powinien się zajmować. Dojść miało jedynie do nadużycia uprawnień przez Stalina i członków Biura Politycznego Wszechzwiązkowej Partii Bolszewickiej, a ponieważ nikt z nich nie żyje, postępowanie zostało umorzone, a i tak sprawa karna uległa już przedawnieniu, poza tym większość dokumentów zaginęła.

Piotr Falkowski Strasburg