• Poniedziałek, 21 czerwca 2021

    imieniny: Alicji, Alojzego, Demetrii

Problemy z praworządnością dotyczą nie Polski, a Unii Europejskiej

Czwartek, 10 czerwca 2021 (15:15)

Rezolucja Parlamentu Europejskiego jest dowodem na to, że problemy z demokracją i praworządnością dotyczą nie Polski, a Unii Europejskiej; jest to akt jawnie antydemokratyczny i niepraworządny – ocenił w czwartek minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro.

Chodzi o rezolucję, w której europarlamentarzyści skrytykowali Komisję Europejską za to, że nie uruchomiła ona procedury określonej w rozporządzeniu w sprawie warunkowości w „najbardziej oczywistych przypadkach naruszeń praworządności w UE”.

Na czwartkowej konferencji prasowej szef MS Zbigniew Ziobro przekonywał, że rezolucja jest dowodem na problemy z demokracją i praworządnością, „ale nie w Polsce, a w Unii Europejskiej”.

– Rezolucja jest aktem jawnie antydemokratycznym i niepraworządnym. Antydemokratycznym w tym sensie, że przedstawiciele Parlamentu Europejskiego chcą narzucić swoją wolę suwerennemu, demokratycznemu państwu w obszarze ideologicznym, ale także w innych obszarach zarezerwowanych dla demokratycznie wybranych organów tego państwa – mówił minister Ziobro.

Minister podkreślał, że posłów do PE nie interesują poglądy Polaków wyrażane w ramach kolejnych odbywających się demokratycznych wyborów.

– Oni wbrew tym poglądom [...] chcą narzucić swoje poglądy, swoją agendę, używając jako narzędzia szantażu ekonomicznego – akcentował szef resortu sprawiedliwości.

Podkreślił też, że europosłowie odwołują się do rozporządzenia, przed którego skutkami ostrzegała Solidarna Polska.

Ziobro zaznaczył, że jedyną słuszną odpowiedzią w tej sytuacji jest zdecydowany sprzeciw.

– Chciałbym przypomnieć, że nawet organa prawne Rady Europejskiej przygotowały w swoim czasie opinię – która nie została do dziś zmieniona – wskazującą, że to rozporządzenie, które zostało uchwalone i która ma być podstawową stosowania ekonomicznych sankcji [...], jest sprzeczne z prawem europejskim i traktatami europejskimi – powiedział.

Za przyjęciem rezolucji głosowało 506 posłów, przeciwko było 150, a 28 wstrzymało się od głosu. Pod dokumentem podpisały się frakcje Europejskiej Partii Ludowej (EPL), Socjalistów i Demokratów (S&D), Odnowić Europę (RE), Zielonych i Lewicy.

 

– Bezczelność związana z nakazywaniem, co ma zrobić polski rząd ws. działania niezależnego polskiego sądu konstytucyjnego – powiedział z kolei  minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro o liście, który Komisja Europejska skierowała do członków polskiego rządu.

Chodzi o list, w którym Komisja Europejska apeluje o wycofanie z Trybunału Konstytucyjnego wniosku premiera Mateusza Morawieckiego z marca br. Komisarz Didier Reynders pisze, że wniosek ten „wydaje się podważać podstawowe zasady prawa UE, w szczególności zasadę, iż prawo Unii jest nadrzędne w stosunku do prawa krajowego, a orzeczenia Trybunału Sprawiedliwości UE są wiążące dla wszystkich sądów krajowych i innych organów państwowych państw członkowskich”.

Ziobro, odnosząc się do tego listu, powiedział, że jest to „bezczelność związana z nakazywaniem i wskazywaniem palcem, co ma zrobić polski rząd w związku z działaniem niezależnego polskiego sądu konstytucyjnego”.

– O tym, że wniosek może trafić do Trybunału Konstytucyjnego decyduje polska konstytucja. Żadne państwo, ani żadna organizacja zewnętrzna nie może zabraniać polskiemu premierowi skierować do sądu konstytucyjnego pytania, by rozstrzygnął kwestię, która budzi wątpliwość z punktu widzenia polskiej konstytucji – powiedział Ziobro.

Na konferencji głos zabrali także: minister w KPRM Michał Wójcik, europoseł Patryk Jaki oraz wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta.

– Można powiedzieć, że spełnia się scenariusz, o którym minister Ziobro mówił już kilka miesięcy temu – mówił Wójcik.

– Przestrzegaliśmy, ostrzegaliśmy, że tak dokładnie będzie, i tak dokładnie się dzieje – dodawał.

Jego zdaniem w Unii Europejskiej stygmatyzuje się przede wszystkim dwa państwa – Polskę i Węgry.

– Tylko te dwa państwa są wymieniane z nazwy w tej rezolucji. To my pytamy się, dlaczego nie ma mowy o Holandii, gdzie z powodu naruszenia trójpodziału władzy, łamania praworządności i rażącej niesprawiedliwości padł rząd? – pytał.

Europoseł Patryk Jaki oceniał z kolei, że obecnie jesteśmy świadkami procesu „pozbawiania wpływu Polaków na własne państwo”.

– (To – PAP) proces, który jest niezwykle groźny, ale jednocześnie jest bardzo mało upowszechniony w świadomości społecznej, dlatego że duża część elit polskich nie jest zainteresowana, żeby powiedzieć Polakom prawdę – dodał.

Wiceminister sprawiedliwości Sebastian Kaleta wskazywał, że wiele lat temu polska opozycja określiła swoją taktykę jako „ulica i zagranica”.

– Jako że ulica zawiodła – Polacy w wyborach dokonali wyboru rządu konserwatywnego – instytucje unijne skrzętnie korzystają z zaproszenia, by ingerować w polskie sprawy – powiedział.

Jego zdaniem w ubiegłym roku ingerencja ta zaczęła „wymykać się spod kontroli”.

– Instytucje unijne, powołując się na praworządność, wprost łamią zasady, które nas wiążą – powiedział wiceszef MS.

APW, PAP