Dziś w „Naszym Dzienniku”
Anafilaksja zagraża życiu
Poniedziałek, 7 czerwca 2021 (00:01)Z prof. Markiem Kulusem, prezydentem Polskiego Towarzystwa Alergologicznego, rozmawia Jacek Sądej
Anafilaksja to główny temat tegorocznej edycji Światowego Tygodnia Alergii, który rozpocznie się 13 czerwca. Ten temat jest wciąż mało znany w społeczeństwie?
– Być może nie jest to najczęstsze zdarzenie medyczne, natomiast jest bardzo groźne, a jednocześnie medialne. Od czasu do czasu pojawia się informacja na ten temat w mediach, np. przy okazji szczepień przeciwko COVID-19 i ewentualnych powikłań. Podnoszono, że reakcje anafilaktyczne występują bardzo często. Z danych epidemiologicznych wynika, że nie występują tak często, ale jednak się pojawiają.
W Polsce problem anafilaksji dotyczy około 130 tys. osób, a blisko 100 osób rocznie umiera z tego powodu. Czym jest anafilaksja?
– Jest to reakcja alergiczna związana z ekspozycją na jakiś alergen. Alergenem może być żywność, leki i ukąszenia owadów. Są to trzy najczęściej występujące czynniki powodujące takie reakcje. Występują one niespodziewanie i nie da się przewidzieć, kto należy do grupy ryzyka. Choć oczywiście są pewne choroby, takie jak np. mastocytoza, predysponująca do reakcji anafilaktycznej.
Jakie są objawy reakcji anafilaktycznej?
– Dochodzi do rozszerzenia reakcji alergicznej na cały organizm i przynajmniej dwa organy muszą być w to zaangażowane. Nie tylko pokrzywka, zaczerwieniona skóra, ale np. drogi oddechowe, układ sercowo-naczyniowy; mogą to być również wymioty albo spadek ciśnienia.
Wtedy trzeba szybko działać?
– Lekiem, który ratuje życie, bo mamy do czynienia z reakcją bezpośrednio zagrażającą życiu, jest adrenalina.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym