• Wtorek, 19 maja 2026

    imieniny: Piotra, Iwa

Oczekiwanie na powrót?

Sobota, 5 czerwca 2021 (19:45)

Z dr. Tomaszem Rzymkowskim, wiceministrem edukacji i nauki, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Donald Tusk zapewnia, że zrobi wszystko żeby Platforma nie przeszła do historii. Czy to zapowiedź powrotu do krajowej polityki?

– Nie wydaje mi się. Myślę, że jest to próba przypomnienia o sobie – człowieka, który bardzo chciałby odgrywać ważną rolę w polskiej polityce, natomiast nie ma ku temu sposobności. Tak naprawdę Tusk nie ma jak wrócić do krajowej polityki. To jest dość specyficzny polityk, który angażuje się, kiedy – używając porównania z piłki nożnej – ma przed sobą pustą bramkę. Nie próbuje walczyć o piłkę, ale wygodnie jest dla niego, kiedy ktoś wypracuje sytuację, a on ma tylko przyłożyć nogę wznieść ręce i zebrać brawa. Donald Tusk nie próbuje walczyć, bo gdyby chciał stanąć na czele Platformy, to jestem przekonany, że doły partyjne wymusiłyby na przewodniczącym Borysie Budce i na kierownictwie zmianę lidera, i tym samym Tusk mógłby wrócić. Zatem nikt i nic nie stoi na przeszkodzie, żeby Donald Tusk stanął na czele PO. Jest tylko pytanie, czy on sam tego chce?

Pojawiały się spekulacje o możliwości otwarcia Tuskowi drogi do Senatu…

– Owszem, i Donald Tusk miałby wystartować w wyborach uzupełniających po ewentualnym złożeniu mandatu przez jedną senator z Warszawy. Natomiast takie rozwiązanie nie wydaje mi się zbyt atrakcyjne dla Tuska, który jest szefem Europejskiej Partii Ludowej, ale nie ma nic do powiedzenia w ważnych sprawach. Myślę, że taka rola, zważając na wysokie apanaże, Tuskowi bardzo odpowiada. Wszyscy go tytułują, natomiast z punktu widzenia realnej polityki to nie ma on dzisiaj nic do gadania, co mu nie przeszkadza, a wręcz jest dla niego bardzo wygodne. Stąd powrót do polskiej polityki i złapanie za cugle Platformy wymagałoby od Donalda Tuska olbrzymiego – ponad jego siły – wysiłku, aby uporządkować tę stajnię Augiasza, którą czy to Ewa Kopacz, Grzegorz Schetyna czy obecnie Borys Budka kompletnie zapuścili.

Jednak, co jakiś czas pojawia się wątek o powrocie Tuska do polskiej polityki. Po co?  

– To jest, moim zdaniem, próba reanimowania elektoratu Platformy i wysyłanie sygnału, że jeszcze nie wszystko stracone, że jest wciąż ktoś taki jak Donald Tusk, który przybędzie na białym koniu i formacja ta znów powróci do lat swojej świetności. Rzeczywiście, za czasów Tuska Platforma była w apogeum swojej sprawczości – rządziła Polską, miała rząd, prezydenta miała też większość w polskich samorządach, i była głównym rozgrywającym polskiej sceny politycznej. Jednak w tej chwili Platforma jest cieniem swojej dawnej świetności. Donald Tusk jest pięknym wspomnieniem tego, powrotem do przeszłości, rzec można – mitycznym wręcz bohaterem dla polityków i dla wyborców lewicowo-liberalnych w Polsce.

W szeregach PO owszem wciąż są tacy, którzy wierzą w ponadprzeciętne zdolności Tuska, ale z drugiej strony jest to polityk z chyba największym bagażem negatywnego elektoratu…

– Z pewnością tak, i Donald Tusk ma tego świadomość. Wie, że nawet gdyby wrócił w tej chwili jako przewodniczący PO, nawet jeśli zaapelowałby do Borysa Budki: Borys kończ, wstydu oszczędź, to w mojej ocenie i tak niewiele by to dało zarówno Platformie, jak i samemu Tuskowi, który jednak źle się kojarzy polskiemu społeczeństwu. Kojarzy się z latami rządów koalicji PO-PSL, które – wbrew temu, co chciałby Donald Tusk – Polacy mają w pamięci jako okres straconych szans i szeregu patologii państwowych.

Wspomniany przez Pana Ministra Borys Budka mówi, że z Donaldem Tuskiem spotykają się regularnie i zawsze może liczyć na jego wsparcie i radę. Co to za doradztwo, które powoduje, że Platforma coraz bardziej zjeżdża na dno?

– To bardzo dobre pytanie. Myślę, że jest to pewna figura retoryczna ze strony Borysa Budki, aby podbić swoje notowania wśród wyborców czy też baronów Platformy, że jest cały czas w łączności z umiłowanym, byłym przywódcą, że się go radzi, że wysłuchuje jego dobrych rad, wskazań, więc lepiej z tym nie dyskutować, skoro sam Tusk wymyśla takie czy inne scenariusze działań. W ubiegłym roku była wielka próba powrotu Donalda Tuska, z której sam zainteresowany nie skorzystał. Mam na myśli wybory prezydenckie i usunięcie przez baronów Platformy kandydatury Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Wówczas głośno się mówiło, że kandydatkę może zastąpić Donald Tusk, ale ten zrezygnował i okazję wykorzystał Rafał Trzaskowski, aby wzmocnić swoją pozycję. Dlatego dzisiaj – jak sądzę – największym konkurentem dla Borysa Budki nie jest Donald Tusk, tylko wspomniany Rafał Trzaskowski. Ten jego ubiegłoroczny start w wyborach, kiedy dołączył do stawki w ostatecznej rozgrywce, na ostatniej prostej oraz bardzo przyzwoity wynik, jaki osiągnął, spowodowało, że stał się poniekąd jakimś liderem dla tego obozu politycznego.

Zaznaczył Pan, że Tusk miał okazję zastąpić w wyborach „prawdziwą prezydent”, ale tego nie zrobił. Czy gdzieś nie drzemie w nim porażka z Lechem Kaczyńskim w wyborach prezydenckich z 2005 roku?     

– Z pewnością, to było traumatyczne przeżycie. Jest wiele anegdot polityków Platformy, ale również dziennikarzy opowiadających wręcz o furiackim, desperackim momentami zachowaniu Tuska po przegranych wyborach prezydenckich w 2005 roku z Lechem Kaczyńskim. Co może świadczyć, że była to olbrzymia trauma, która być może wciąż powraca z przeszłości niczym zły sen, co też ogranicza spectrum działania Donalda Tuska. W mojej ocenie, owo doświadczenie spowodowało, że Donald Tusk gra tylko wtedy, kiedy jest pewny wygranej, kiedy nie ma przeciwnika i nikt nie stoi mu na przeszkodzie w osiągnięciu celu. Teraz przejęcie władzy w Platformie de facto byłoby przejęciem masy upadłościowej i niegdyś całkiem nieźle funkcjonującego przedsiębiorstwa politycznego, które w tej chwili wymaga olbrzymiego nakładu pracy, a wynik jest niepewny czy szanse na powodzenie wręcz zerowe. W polityce nic nie jest dane raz na zawsze, i tak jak na wolnym rynku – konkurencja nie śpi. W przypadku rynku politycznego jest to szczególnie odczuwalne. Donald Tusk ma świadomość, że istnieje Lewica, że jest Konfederacja, a także PSL, i przede wszystkim jest Szymon Hołownia z Polską 2050, który ku mojemu zdziwieniu, i nie tylko mojemu, zyskuje blisko 20 proc. poparcia polskich wyborców – mimo że nic sobą nie prezentuje. To szokujące, że człowiek, który nie ma programu, jest w stanie zaczarować 20 proc. Polaków.

Nie sądzę, żeby problem tkwił w Szymonie Hołowni, ale problem jest bardziej w Polakach, którzy stawiają na konia, którego nie widzieli w akcji?

– To, co opowiada Szymon Hołownia jest pozbawione konkretów. Na przykład o służbie zdrowia opowiada fantasmagorie, jakby był zupełnie odrealniony. Takie rzeczy może mówić tylko człowiek, który nie ma kontaktu z rzeczywistością. Co ciekawe, ludzie to kupują. Poziom absurdu przekroczył wszelkie granice.

Wracając do bohatera naszej rozmowy – Borys Budka komentując wywiad Donalda Tuska, mówi, że odegra on w przyszłości ogromną rolę w budowaniu silnej i zwycięskiej Platformy. Szczegóły mają być znane niedługo…

– Przypomnę, że wszyscy wyczekiwali, jaki to program dla Polski i Polaków przedstawi Borys Budka i jego „tęgie” intelektualnie zaplecze. Dziś jednak nikt już nie pamięta, jak pod Warszawą razem z Rafałem Trzaskowskim prezentowali ambitny program likwidacji CBA, kwestie zmian w systemie polskiej oświaty i oczywiście zajadłej walki z Kościołem, m.in. kwestię likwidacji funduszu kościelnego – 12 mln zł rocznie, co dla tej formacji jest widać najbardziej palącym problemem i co ich zdaniem może naprawić finanse publiczne państwa. Nie wspomnieli natomiast słowem o działaniach Trzaskowskiego w Warszawie, gdzie miliony złotych idą na takie przedsięwzięcia, jak chociażby słynna już „strefa relaksu”. To pokazuje, że liderzy PO zachowują się jak chłopcy w krótkich spodenkach i jeśli spojrzeć na doświadczonych polityków tej formacji, to widać, że są oni załamani, kiedy widzą, że płyną na rozklekotanej starej łajbie, która nabiera wody, a kapitan i cały mostek jest w stanie upojenia i ma kompletny dysonans poznawczy, prowadząc łódź na mieliznę lub wprost na górę lodową.

To barwne porównanie – myślę – oddaje stan, w jakim znalazła się Platforma. Wielu jej polityków ma świadomość dramatycznej wręcz sytuacji – Donald Tusk również, bo kontaktuje się nie tylko z kierownictwem tej formacji, ale również z szeregowymi politykami, z dziennikarzami, zresztą sam też obserwuje poczynania i myślę, że wie, w jakim stanie jest pacjent. Pewnie wszyscy zadają sobie pytanie – czy starą, rozklekotaną chałupinkę remontować, czy pchać się w koszty, czy zburzyć ją, postawić dom od podstaw na bardziej solidnych fundamentach. Moim zdaniem, Tusk wie, że z tej chałupinki o nazwie Platforma Obywatelska już nic nie będzie, że nie da się już jej uratować i swoimi wypowiedziami próbuje albo przedłużyć agonię, albo spowodować, że budowla ta całkiem się zawali do poziomu gruntu.

Kto dziś jest twarzą Platformy?

– Obserwując polityków PO, widać, że wielu członków Klubu Parlamentarnego Koalicji Obywatelskiej, którzy działają w sposób nieskoordynowany, często sami sobie zaprzeczając czy wręcz się ośmieszając w oczach opinii publicznej – zachowują się w sposób nieodpowiedzialny. Dzisiaj twarzami Platformy nie są politycy doświadczeni, którzy byli niegdyś w rządzie, sprawowali różne ważne funkcje publiczne, ale twarzami Platformy są dzisiaj tacy ludzie, jak Klaudia Jachira, Barbara Nowacka czy chociażby Dariusz Joński, a więc osoby skrajnie lewicowe, które nie budują pozytywnych emocji w elektoracie PO. Jeśli zatem Platforma nie jest w stanie nawet upilnować kwestii wizerunku i PR-u, tego jak społeczeństwo postrzega tę formację polityczną, świadczy to bardzo źle. W Platformie jest – moim zdaniem – wielu polityków, których stać na merytoryczną dyskusję, którzy mogą przedstawić jakieś konkretne postulaty, natomiast do pierwszego szeregu wysuwani są wesołkowie, którzy nie nadają powagi, tylko ośmieszają tę formację polityczną. Wnioski, jakie się nasuwają, są takie, że albo Platforma jest mocno przesiąknięta agenturą innych formacji politycznych, albo tam nikt nie panuje już nad niczym. Można zadać pytanie: Czy leci z nami pilot? To, co obserwujemy, ma znamiona jawnej, skrajnej dywersji, bo droga, którą prowadzi Platformę obecne kierownictwo, zmierza donikąd. Ale to już nie mój problem.  

 Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki