• Poniedziałek, 21 czerwca 2021

    imieniny: Alicji, Alojzego, Demetrii

Migranci wzmagają spór

Środa, 2 czerwca 2021 (08:58)

Maroko od kilku dni nie przyjmuje deportowanych z Ceuty nielegalnych imigrantów, którzy dwa tygodnie temu przedostali się do tej hiszpańskiej enklawy w północnej Afryce.

Z ponad 9 tys. Marokańczyków, którzy przybyli do Ceuty drogą morską między 17 i 19 maja, wciąż ponad tysiąc pozostaje w mieście.

Rabat zgodził się na dobrowolny powrót lub przymusową deportację większości swoich obywateli, ale od połowy ub. tygodnia stawia przeszkody w dalszym przyjmowaniu deportowanych – poinformowały źródła policyjne, na które powołał się  „El Pais”.

Brak współpracy ze strony Maroka utrudnia powrót do normalności w Ceucie. Według źródeł policyjnych w mieście nadal przebywa od 700 do 1000 niezidentyfikowanych Marokańczyków, dorosłych i nieletnich. Przed policją chowają się w domach, na plażach, w lesie, a nawet wykorzystują strategiczną infrastrukturę miasta. W portach szukają sposobu na nielegalne wejście na promy w kierunku Półwyspu Iberyjskiego, ukrywają się w tirach i samochodach ciężarowych. Z powodu „pasażerów na gapę” kilka razy wstrzymano ruch portowy.

Dodatkowo w kilku placówkach ratunkowych zorganizowanych przez lokalne władze Ceuty przebywa ok. tysiąca nieletnich. Ponad 90 proc. rodzin marokańskich, z którymi skontaktował się urząd ds. ochrony dziecka w Ceucie, odrzuciły powrót nieletnich do Maroka, wskazując na powody socjoekonomiczne. Tylko 7,5 proc. skontaktowanych rodzin wyraziło zainteresowanie, aby ich dzieci powróciły do Maroka.

Blokada ze strony Maroka w przyjmowaniu deportowanych jest interpretowana jako nowy środek nacisku na rząd w Madrycie.

Minister spraw zagranicznych Maroka Naser Burita poinformował w komunikacie w poniedziałek, że źródłem kryzysu jest hiszpańskie stanowisko wobec statusu Sahary Zachodniej, której większość terytorium jest kontrolowana przez Maroko. Rabat rości sobie prawo do całego terytorium Sahary Zachodniej, w tym obszarów znajdujących się pod kontrolą Frontu Polisario. Tymczasem Hiszpania opowiada się za przeprowadzeniem referendum, w którym mieszkańcy zdecydowaliby, czy chcą własnego państwa, czy wolą być częścią Maroka.

Z kolei co najmniej tysiąc osób, głównie młodych obywateli Maroka, gromadzi się dziś w okolicach granicy z Ceutą, hiszpańską enklawą w Afryce Północnej. Są to osoby, które według mediów większość z nich została wprowadzona w błąd rozpowszechnianymi pogłoskami o tymczasowym otwarciu granicy.

Jak podały telewizja TVE oraz portal El Faro de Ceuta, sytuacja z gromadzącą się w pobliżu enklawy młodzieżą przypomina okres pomiędzy 17 a 19 maja, kiedy po zaniechaniu przez policję Maroka pilnowania granicy do autonomicznego miasta wtargnęło ponad 10 tys. obywateli tego kraju.

“Podobnej sytuacji należy się spodziewać teraz po wypuszczeniu przez Hiszpanię szefa Frontu Polisario Ibrahima Ghaliego„ – odnotował w środę dziennik “El Mundo”, przypominając, że przyjęcie przez szpital w Logrono przywódcy organizacji walczącej o secesję Sahary Zachodniej od Maroka doprowadziło do niespotykanego wcześniej w Ceucie kryzysu migracyjnego.

Stołeczny dziennik zaznacza, że władze Maroka groziły już Madrytowi, iż w sytuacji wypuszczenia Ghaliego Rabat podejmie działania odwetowe. Gazeta spodziewa się, że ponownie marokańskie służby mogą odstąpić od pilnowania granicy w Ceucie.

Hiszpańskie media spodziewają się, że w najbliższych godzinach może nastąpić też próba wdarcia się nielegalnych migrantów do Melilli, drugiej hiszpańskiej enklawy w Afryce Północnej.

Z ustaleń “El Mundo„ wynika, że od kilku dni autobusami i pieszo do położonych w pobliżu Ceuty miast Rincon, Tanger, Martil i Castillejos ściągają tłumy młodych Marokańczyków.

APW, PAP