Tylko presja receptą na działania Putina
Wtorek, 25 maja 2021 (14:54)Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Jak skomentuje Pan działania białoruskich włądz – mam na myśli – zmuszenie do lądowania w Mińsku samolotu pasażerskiego lecącego z Aten do Wilna?
– Chyba po raz pierwszy raz w historii doszło do uprowadzenia, porwania samolotu pasażerskiego przez inne państwo. To wydarzenie bez precedensu, byliśmy świadkami rzeczy niesamowitej, dlatego jak najszybciej należy wyciągnąć wnioski.
Czy za tym uprowadzeniem stoi tylko Łukaszenka. Kto jest ojcem chrzestnym tego typu działań… Putin?
– Z całą pewnością Łukaszenka, gdyby nie czuł wsparcia Moskwy, to nie zdecydowałby się na taki agresywny krok, który wywołuje określone skutki w przestrzeni międzynarodowej. Wiemy też, kto był celem tych działań – Raman Pratasewicz – opozycjonista, działacz młodzieżowy, współzałożyciel popularnego niezależnego kanału Nexta, człowiek, któremu białoruski reżim zarzuca organizację masowych protestów. Warto też zwrócić uwagę, że na lotnisku w Mińsku – jak słyszymy – obok Pratasewicza z samolotu wysiadła kilkuosobowa grupa Rosjan, którzy nie kontynuowali już później lotu do Wilna.
Nie można zatem wykluczać, że Pratasewicz był śledzony już na lotnisku w Atenach, a cała akcja była efektem współpracy rosyjskiego FSB i białoruskiego KGB. Wygląda, że Rosjanie wystawili białoruskiego opozycjonistę. Nie było tu zatem żadnego przypadku, a cała akcja i rzekome podejrzenie, że na pokładzie samolotu znajduje się bomba, były zaplanowane. Przejęcie samolotu pasażerskiego przez białoruski samolot wojskowy, co więcej, grożenie pilotom zestrzeleniem pokazuje, że mieliśmy do czynienia z bardzo niebezpiecznym działaniem.
Co powinniśmy zrobić jako Polska?
– Nie wolno popełnić błędu, który został popełniony przy okazji katastrofy smoleńskiej, a więc potrzebne jest bardzo jednoznaczne stanowisko wszystkich sił na polskiej scenie politycznej. Wspólnie z rządem trzeba w tej sprawie mówić jednym głosem. Najważniejsze jest to, że samolot jest już bezpieczny, pasażerowie poza Ramanem Pratasewiczem, który jest uznany przez białoruskie władze za terrorystę, szczęśliwie dotarli do celu. Jest też bardzo wątpliwe, żeby władze białoruskie zdecydowały się na uwolnienie Ramana Pratasewicza. Słyszymy w tej chwili różne informacje na temat tego, co dzieje się z opozycjonistą i trudno powiedzieć, czy nie jest to element gry Łukaszenki obliczony na wywołanie niepokoju wśród krewnych Pratasewicza.
Jak przyjmuje Pan zachowanie Unii Europejskiej wobec działań reżimu Łukaszenki?
– W takich sytuacjach potrzebne jest bardzo jednoznaczne i zdecydowane stanowisko – jeden wspólny głos Unii Europejskiej. I dobrze, że tak się dzieje. Słyszymy zapowiedź sankcji personalnych wobec osób związanych z reżimem Łukaszenki, zamrożenie majątków kolejnych oficjeli białoruskich. Ponadto białoruskie firmy sponsorujące reżim Łukaszenki mają zostać wpisane na tzw. czarną listę. Ze strony unijnych przywódców usłyszeliśmy też apel do przewoźników lotniczych, aby omijali Białoruś, co już spotyka się z szerokim odzewem.
Zatem lotnicza blokada Białorusi staje się faktem. Stanowcze działanie jest bardzo istotne, bowiem dzisiaj wrogie działanie dotyczy samolotu pod polską banderą, ale pobłażliwość i zamiatanie sprawy pod dywan zachęci do eskalacji tego typu działań. Innymi słowy dzisiaj to Polska staje się celem agresji i tego typu wrogich działań, ale jutro mogą być inne państwa. Wiemy, że trwa wojna dyplomatyczna z Polakami, Łotyszami czy Litwinami i widać, że Rosjanie – także rękoma Łukaszenki próbują rozgrywać państwa bałtyckie. Testują też, czy i na ile zmieni się stanowisko Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych wobec działań Moskwy. Pamiętajmy też, że niebawem ma dojść do spotkania prezydentów Rosji – Putina i Stanów Zjednoczonych – Bidena. Pobłażliwość wobec tego typu działań, z którymi mamy do czynienia, może być nieobliczalna w skutkach.
Liczy Pan na solidarność unijną nie tylko w formie deklaratywnej, ale realną?
– Przede wszystkim liczę na mądrość przywódców poszczególnych państw. Solidarność jest tutaj sprawą kluczową, a jak wiemy z doświadczenia, różnie z tym bywa. Jeśli pozwolimy przekroczyć Putinowi kolejne granice, jeśli państwa Unii Europejskiej nie postawią twardego weta, jeśli nie wyznaczą nieprzekraczalnej granicy i wyraźnie nie pokażą swojej determinacji oraz woli zjednoczenia w działaniu – nie w słowach czy deklaracjach, ale w konkretnych czynach, to Rosjanie będą z premedytacją wykorzystywać sytuację i będą kąsać, czy to Łotyszy, Estończyków czy Litwinów. Jeśli uda im się złamać te kraje, to następnym państwem – celem Rosji, będzie Polska. I miejmy tego świadomość.
Większość państw unijnych oficjalnie popiera ten punkt widzenia, ale w dłuższej perspektywie, czy nie zwyciężą interesy, tak jak to było dotychczas?
– Samolot leciał z Grecji do Wilna – a więc z państw członków Unii Europejskiej, właścicielem linii lotniczej Ryanair jest Irlandia, a więc też państwo unijne, wreszcie samolot był zarejestrowany w Polsce – też państwie Unii, ponadto obywatele lecący w tym samolocie, to także obywatele państw członkowskich Unii Europejskiej. Mieliśmy zatem do czynienia z atakiem wobec Unii Europejskiej. Zatem nie mamy tu do czynienia z rusofobią, ale z agresją wobec Unii Europejskiej. To był akt agresji.
Czy Unia Europejska, w której prym wiodą Niemcy, jest w stanie – na dłuższą metę – przeciwstawić się Berlinowi, który układa się z Moskwą?
– Z całą pewnością to będzie – to jest bardzo poważny egzamin z odpowiedzialności wszystkich państw unijnych. Przypomnę, że w Sarajewie konflikt rozpoczął się od jednego wystrzału, a potem lawina ruszyła. Historia pokazuje, że w przeszłości niejednokrotnie mieliśmy różne wydarzenia i duże konflikty rozpoczynały się od z pozoru „małych” niefortunnych rzeczy. Myślę, że wszystkie państwa – nie tylko Polska czy Litwa, nie tylko państwa bałtyckie, ale wszystkie muszą sobie uświadomić, po jakim gruncie kroczą.
Cała Europa, cały świat łącznie z członkami Sojuszu Północnoatlantyckiego muszą mieć świadomość, że Rosja poczyna sobie coraz śmielej, monitoruje sytuację i szybciej niż inni wyciąga wnioski i podejmuje działania. NATO w maju i czerwcu w Europie m.in. w Estonii, Niemczech, w Rumunii czy na Bałkanach przeprowadza kilka manewrów wojskowych „Defender-Europe 21” i „Steadfast Defender 2021” i Rosja, która też dokonuje przeglądu gotowości bojowej swoich wojsk, i doskonale wie, co robi.
Jak rozumieć zachowanie prezydenta Joe Bidena, który zawiesza sankcje wobec Nord Stream 2, a co za tym idzie, wyraża zgodę na dokończenie tego niemiecko-rosyjskiego projektu?
– Po wydarzeniach związanych z przechwyceniem, uprowadzeniem i zmuszeniem do lądowania w Mińsku lecącego z Aten do Wilna pasażerskiego samolotu linii Ryanair – zarejestrowanego w Polsce oczekiwałbym, że prezydent Stanów Zjednoczonych odwoła swoje spotkanie z Putinem. Myślę, że byłby to bardzo jasny sygnał dezaprobaty wobec tego typu działań. Uważam, że to w połączeniu z zamknięciem unijnej przestrzeni powietrznej dla białoruskich linii lotniczych, w połączeniu z nowymi sankcjami byłoby sygnałem, że Zachód nie żartuje. Rosja, ale także Białoruś muszą odczuć konsekwencje swoich działań, muszą mieć świadomość, że po drugiej stronie mają wielką europejską i NATO-wską rodzinę, która dłużej nie da się rozgrywać. Innego wyjścia nie ma, jeśli chcemy zastopować agresję Putina.
Pewnie trudno będzie o unijną jedność, skoro w Polsce opozycja totalna nie mówi jednym głosem z rządem, co więcej, krytykuje prezydenta i premiera za rzekomy brak reakcji w sprawie uprowadzenia samolotu?
– Postawa opozycji świadczy o braku odpowiedzialności i niezrozumieniu polskich spraw. Każdą taką postawę – zwłaszcza w sytuacji, z jaką mamy do czynienia – należy uznać za sabotaż i działania wrogie wobec Polski. Reakcje ze strony prezydenta Andrzeja Dudy i premiera Mateusza Morawieckiego były od razu, natychmiastowe, co więcej, nie tylko polskie władze zareagowały na ten swoisty akt państwowego terroryzmu, ale także kraje trzecie, bo na pokładzie byli przedstawiciele państw Unii Europejskiej.
Oczekiwałbym zatem, żeby opozycja w tym zwłaszcza Koalicja Obywatelska zaczęła wyciągać wnioski już nie tyle z wyników sondażowych, które spadają na łeb na szyję, ale żeby uświadomiła sobie, że w sprawach międzynarodowych, w sprawach bezpieczeństwa państwa zawsze stoi się po jednej stronie z rządem. Należy mówić jednym głosem z rządem – tak to działa. Tu już nie chodzi o partykularne interesy poszczególnych formacji politycznych, ale o interes państwa polskiego. Tu chodzi o polską rację stanu i każde nieodpowiedzialne stanowisko jest groźne. Szef Platformy Borys Budka mówi, że w tej sprawie trzeba zwołać Radę Bezpieczeństwa Narodowego. Odpowiadam – Borys Budka jest ostatnią osobą, z którą należy się konsultować w sprawach bezpieczeństwa państwa.