• Poniedziałek, 21 czerwca 2021

    imieniny: Alicji, Alojzego, Demetrii

Tytan. Mistrz. Rekordzista.

Niedziela, 23 maja 2021 (17:11)

Choć Robert Lewandowski już jest ikoną i legendą Bayernu Monachium oraz Bundesligi, wciąż odczuwa wielki głód sukcesów i nowych wyzwań, które z pewnością przełożą się na kolejne rekordy i wyczyny, o których mówić będzie cały świat.

W sobotę kapitan reprezentacji Polski pobił rekord, który od niemal 50 lat uchodził za rekord nie do pobicia. Wieczny, po wsze czasy. W sezonie 1971/72 Bundesligi, jeden z najlepszych niemieckich piłkarzy w dziejach, uwielbiany zza zachodnią granicą Gerd Müller zdobył 40 goli. Liczbę kosmiczną, kolosalną. Wydawało się, że do tej granicy nie zbliży się nikt. – Byłem tego pewien. Nagle jednak pojawił się Robert i wszystko stało się możliwe – przyznał były kolega Müllera z boiska, a obecnie prezes bawarskiego klubu, Karl-Heinz Rummenigge. Lewandowski do wyczynu legendy Bayernu zbliżał się powoli. Krok po kroku. Kolekcjonował tytuły króla strzelców, pracował nad sobą… Tu ważna dygresja – Polak ma już 32 lata. To wiek, w którym jeszcze nie tak dawno piłkarze powolutku zastanawiali się, co będą robili po zakończeniu karier. W dzisiejszym futbolu granice się jednak przesunęły, a Lewandowski jest championem, który pracuje nad sobą tak doskonale, który tak perfekcyjnie dba o najdrobniejsze szczegóły, że nikogo nie dziwią jego słowa o tym, iż najlepsze lata przygody z piłką dopiero przed nim. I długie sezony grania.

W zakończonych w sobotę rozgrywkach Polak pobił rekord Müllera. Choć po drodze nabawił się kontuzji, choć nie mógł wystąpić we wszystkich meczach, grał i strzelał tak, że tydzień wcześniej wyczyn „Der Bombera” wyrównał, a teraz poprawił. I to w stylu iście „hollywoodzkim”. Przez niemal 90 minut sobotniego starcia z Augsburgiem Lewandowski nie mógł znaleźć sposobu na strzegącego bramki rywala rodaka, Rafała Gikiewicza. Ten przepuścił cztery strzały Bawarczyków, ale nie najlepszego z nich. „Lewy” próbował kilka razy, trzy, cztery, nawet pięć, ale Gikiewicz spełniał swoją obietnicę, iż nie ułatwi realizacji zadania królowi strzelców Bundesligi. Hansi Flick, trener Bayernu, po meczu przyznał, iż w pewnym momencie zwątpił, czy Lewandowskiemu się uda. Udało się. W ostatniej akcji meczu. Niczym w doskonale napisanym scenariuszu, gdy wydawało się, że nie tym razem.

41 bramek… Tyle wynosi od soboty nowy strzelecki rekord Bundesligi, jeśli chodzi o gole zdobywane w jednym sezonie. Niebotyczny. Niewiarygodny. Müller, gdyby mógł, zapewne po wszystkim uściskałby Lewandowskiego i mu pogratulował, co przyznała jego żona, Uschi. Gerd, piłkarski gigant, od lat zmaga się z chorobą Alzheimera, przebywa w domu opieki na przedmieściach Monachium i nie wie, że w koszulce Bayernu gra i strzela inny tytan, bijący rekordy.


Polak na koncie ma ich wiele. W lidze niemieckiej występuje od 11 lat. Zaczynał w barwach Borussii Dortmund, pod okiem słynnego Juergena Kloppa. To on ze zdolnego chłopaka uczynił maszynę do strzelania bramek, ale wydaje się, że takie stwierdzenie nie do końca opisuje polskiego napastnika. Lewandowski nie tylko bowiem typem „egoisty”, grającego dla siebie, nastawionego wyłącznie na zdobywanie i indywidualne osiągnięcia. To piłkarz jak najbardziej zespołowy, asystujący przy trafieniach kolegów, nie obawiający się oddać im piłki, często pracujący na całej długości i szerokości boiska.

Z Borussią dwukrotnie wywalczył mistrzostwo kraju. Z Bayernem, do którego przeniósł się w 2014 roku, siedem razy – czyli w każdym sezonie w nim spędzonym. W Bundeslidze zagrał w 350 meczach, zdobywając w nich 277 bramek. To drugi wynik w historii. Gorszy tylko od Müllera, który w trakcie swej kariery wpisał się na listę strzelców 365 razy. I choć wydaje się, że w tej przynajmniej klasyfikacji Polak nie zdoła słynnego Niemca doścignąć, nie brakuje opinii, iż nie można tego wykluczyć. Wspomniany Rummenigge przyznał, iż jest w stanie wyobrazić sobie taki scenariusz, acz wymagałby jednego – pozostania Polaka w Monachium do końca kariery. Bayern co prawda zarzeka się, że za żadne pieniądze go nie odda, Lewandowski ma ważny kontrakt, jednak znów pojawiały się spekulacje dotyczące jego przyszłości, podobnie zresztą jak to bywało przez długie lata…

Na razie są tylko spekulacjami. Łącznie, na niemieckich boiskach Lewandowski wystąpił w 516 spotkaniach, zdobywając 397 bramek. Ma na koncie sześć tytułów króla strzelców, o jeden mniej od Müllera. W kolejnym sezonie być może sięgnie po koronę kolejną, łatwo to można sobie wyobrazić, szczególnie, iż często opowiada o nowych wyzwaniach, ciągłym rozwoju, postępie. To niesamowite, jak czas mija, a RL9 staje coraz lepszym piłkarzem. Jak przesuwa granice. Jak ciągle zachwyca i zadziwia.

Jest fantastycznym ambasadorem Polski, nie ma co do tego wątpliwości. I można tylko sobie życzyć i mieć nadzieję, że podobnie jak dotarł na szczyt z Bayernem, tak teraz, w czerwcu i lipcu, poprowadzi do sukcesów na mistrzostwach Europy naszą narodową drużynę. Sam też o tym marzy.

 

 

Piotr Skrobisz