• Czwartek, 7 maja 2026

    imieniny: Ludmiły, Benedykty, Gizeli

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Chodźmy do Matki

Wtorek, 18 maja 2021 (00:01)

Z ks. Sebastianem Kozyrą, przewodnikiem Wspólnoty VIII – Suskiej, organizowanej w ramach Pieszej Pielgrzymki Archidiecezji Krakowskiej na Jasną Górę, rozmawia Małgorzata Bochenek.

Główny Inspektor Sanitarny opublikował wytyczne dla organizatorów ruchu pielgrzymkowego podczas stanu epidemii COVID-19 w Polsce. Jak Ksiądz ocenia nowe rekomendacje GIS?

– Organizatorzy pielgrzymki w czasie pandemii muszą sprostać wielu dodatkowym wymogom. Jednak warto je podjąć dla Maryi. GIS rekomenduje 300-osobowe grupy – to bardzo istotna informacja. W zeszłym roku w pielgrzymkowych grupach, tych, które do Matki Bożej wędrowały w czasie „luzowania” przez rząd obostrzeń pandemicznych, mogło pójść maksymalnie 150 osób. Teraz mamy sprecyzowane już na początku sezonu pieszego pielgrzymowania na Jasną Górę, że grupa pielgrzymów może liczyć do 300 pątników. To bardzo istotne, bo daje możliwość udziału w pielgrzymce większej liczbie osób.

Ważny jest też zapis, że do tej liczby nie wlicza się tych, którzy mają pełny cykl szczepień. Tym samym grupa może być liczniejsza.

– Istotny jest też zapis mówiący o tym, że „pątnicy są zobowiązani do zasłaniania ust i nosa zgodnie z obowiązującymi przepisami prawa”. Na chwilę obecną w przestrzeni otwartej, zachowując dystans społeczny, nie musimy zakładać maseczek. Jeżeli taki przepis zostanie utrzymany przez kolejne miesiące, to i na każdej pielgrzymkowej trasie w wolnej przestrzeni maseczki zostaną w plecakach.

Czy przed rokiem wytyczne GIS były dużym utrudnieniem przy organizacji pielgrzymki?

– Większość z zeszłorocznych wskazań została obecnie powtórzona. W praktyce są one do zrealizowania, choć faktycznie dla organizatorów i pielgrzymów mogą wydawać się dużą trudnością, zwłaszcza po pierwszej ich lekturze. Jednak z doświadczenia wiem, że można im podołać. Myślę, że najtrudniej mają te grupy pielgrzymkowe, które przed pandemią nocowały głównie u gospodarzy, bo faktycznie tutaj trudno sprostać wymogom. Nie wszyscy też zdecydują się na noclegi pod namiotami.

Nasza grupa zawsze noclegi opierała na szkołach, stąd szlaki mamy przetarte. Choć i u nas nie obyło się pod tym względem bez komplikacji. W ubiegłym roku w jednej ze szkół nie zostaliśmy przyjęci. Pani dyrektor poinformowała mnie, na szczęście stosunkowo wcześnie, że na przyjęcie pielgrzymów nie zgadza się organ prowadzący szkołę. Trzeba było szukać alternatywy, oczywiście zastępstwo zostało znalezione.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Małgorzata Bochenek