Program nadziei
Niedziela, 16 maja 2021 (14:15)Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Zjednoczona Prawica zaprezentowała długo oczekiwany program Polski Ład. Co Pana zdaniem jest najważniejsze w przedstawionym wielowątkowym programie?
– To jest program, który w sposób całościowy patrzy na Polskę. Jeżeli Zjednoczona Prawica rozpocznie w sposób konsekwentny realizację obietnic zapowiedzianych w programie Polski Ład i będzie to odczuwalne, to w 2023 roku ma bardzo realną szansę, żeby po raz trzeci wygrać wybory parlamentarne i kolejną kadencję rządzić Polską. To jest program, który wlewa, czy też umacnia ducha polskiego Narodu. Za nami ponad rok pandemii koronawirusa, bardzo trudnego czasu, gdzie wielu mocno przechorowało, pożegnaliśmy też dziesiątki tysięcy naszych współbraci, którzy niestety przegrali walkę z covidem. Za nami też czas lockdownów, postojów wielu gałęzi gospodarki, tym bardziej potrzeba nam wszystkim nadziei, i Polski Ład jest takim programem nadziei. Jest wyzwaniem dla wszystkich, a jednocześnie daje pozytywną wizję przyszłości po covidzie. Myślę, że ten program spotka się z pozytywną odpowiedzią Polaków.
Które z elementów Polskiego Ładu wyróżniłby Pan?
– Z całą pewnością zapowiedź kwoty wolnej od podatku na poziomie 30 tysięcy złotych. Jako obywatel bardzo się z tego cieszę, zwłaszcza że w ramach Kukiz’15 jednym z punktów naszego programu była właśnie kwota wolna od podatku. To pokazuje, że nasz punkt widzenia był ważny i zbieżny z tym, co dzisiaj proponuje Zjednoczona Prawica.
Szczególne miejsce w Polski Ładzie zajmuje polityka mieszkaniowa. To istotne, zwłaszcza że wiele polskich małżeństw ma problem ze zdobyciem własnego „M”.
– Pakiet mieszkaniowy, począwszy od kwestii związanych z gwarancjami, to ważny element. Żeby kupić mieszkanie, zbudować dom, trzeba mieć gwarancje. I jeżeli państwo polskie – jak słyszymy – jest w stanie każdemu Polakowi w wieku od 24. do 40. roku życia zagwarantować wkład własny, to jest to wyraźne wsparcie. Co więcej, z chwilą urodzenia drugiego dziecka rodzina z kredytem mogłaby uzyskać do 20 tysięcy złotych bezzwrotnego dofinansowania zaciągniętego kredytu, a po urodzeniu trzeciego dziecka – do 60 tysięcy itd. To wyraźny kierunek zmierzający do zwiększenia dzietności polskich rodzin.
Państwo ma świadomość, że wychowanie i wykształcenie dziecka to są ogromne koszty, do tego potrzebne jest mieszkanie, a jednocześnie pewien oddech, stabilizacja, co pozwoli się skupić na wychowaniu potomstwa, a nie na walce z bankami i użeraniem się ze spłatami kredytów. To jest niezwykle ważne, stąd obok podwyższenia kwoty wolnej od podatku jest to kwestia bardzo oczekiwana i – jak sądzę – będzie ciepło przyjęta.
Ważna jest też deklaracja możliwości realizacji domów mieszkalnych jednorodzinnych o powierzchni do 70 m kwadratowych, która będzie możliwa na podstawie zgłoszenia. To pokazuje praktyczność, otwartość państwa, a jednocześnie jest zachętą dla samorządów, które żyją z podatków. I im więcej takich inwestycji, tym więcej samorządy zyskają na podatkach od gruntów, nieruchomości, ale także staną się zasobniejsze dzięki dochodom mieszkańców. Jest to zatem czynnik, który będzie rozwijał rynek nieruchomości, pobudzał gospodarkę, a także wpływał na rozwój samorządów.
Co sądzi Pan o planie podwyższenia progów dochodowych?
– Podniesienie progu podatkowego, który wzrośnie z 85 do 120 tysięcy złotych, przy uproszczonym systemie rozliczeń, to program ewidentnie kierowany do klasy średniej. Ta grupa zyskuje bardzo ważny czynnik podatkowy. Między wierszami premier Morawiecki wspomniał o pojawieniu się czynnika bardzo indywidualnych składek zdrowotnych. Zatem będzie powiązanie naszych zarobków ze składką na fundusz zdrowotny. Jest to narzędzie, które wprawdzie nie do końca zostało pokazane, ale widać, że się pojawi i będzie użyte. Osoby, które zarabiają 10 tysięcy złotych miesięcznie, pozostaną w pierwszym progu, ale muszą się liczyć z wyższą składką zdrowotną.
Mamy też ukłon w kierunku samorządów, bo jak wiemy, 40 procent naszych podatków od wynagrodzeń (PIT) trafia do gminy. W przypadku osób zarabiających najniższą krajową i emerytów, którzy otrzymują świadczenie do 2500 złotych, ma zostać wprowadzona stawka zerowa, a zatem dochody gmin zostaną pomniejszone. Dlatego pojawia się nowa formuła współfinansowania samorządów – subwencja inwestycyjna, czyli forma rekompensaty ubytków w ramach PIT-u.
Jaka jest istota zerwania z podatkiem dla najmniej zarabiających?
– To, że budżety domowe wielu polskich rodzin zostaną zwiększone o kwoty do tej pory zabierane jako zaliczki, to bardzo pozytywny sygnał. W tym momencie zamożność mieszkańców wzrasta, wzrastają też ich możliwości aktywności, a tym samym mniejsze będą wydatki państwa m.in. w ramach pomocy społecznej. Mamy też zapowiedź przetasowań, jeśli chodzi o urzędy pracy, które – jak wynika z tych zapowiedzi – skupią się bardziej na edukacji, przeszkalaniu, a więc będą pełnić rolę, nazwijmy to, centrów ustawicznego kształcenia. Klasyczny urząd pracy z okienka, gdzie ludzie zgłaszali się po zasiłek albo po skierowanie do pracy, przeobrażą się w element rozwoju indywidualnego, doradztwa. Jest to zatem ważny element nacisku na działanie.
Zastanawiano się, co można jeszcze wymyślić po programie „500 plus” czy „300 plus”. Widać, że można…
– Czynniki podatkowe powinny być mobilizujące i propozycje, jakie się pojawiają w Polskim Ładzie, wychodzą temu naprzeciw. Również małżeństwa mają czynnik motywacyjny, aby mieć więcej dzieci. Łatwiej im będzie kupić mieszkanie, bo będą mieć realne wsparcie od państwa, chodzi o gwarancje kredytowe przy zakupie własnych mieszkań.
Opozycja, krytykując Polski Ład, po raz kolejny sprowadza go do rozdawnictwa…
– To nie jest żadne rozdawnictwo, ale są to wszystko elementy proinwestycyjne, i to jest kwintesencja Polskiego Ładu. Są tam elementy, które zachęcają nas do tego, żebyśmy byli bogatsi, żebyśmy się stali bardziej aktywni zawodowo, a jednocześnie rząd pokazuje, że myśli o demografii. Polska potrzebuje zwiększenia dzietności, żebyśmy za parę lat nie stali się państwem, którego liczba mieszkańców stale się zmniejsza. Badania demograficzne wskazują, że grozi nam depopulacja, i musimy z tym walczyć. Stąd programy gospodarcze, które współgrają z programami prokreacyjnymi.
Ważnym elementem jest deklaracja podpisana przez liderów Zjednoczonej Prawicy. To chyba wytrąca kolejny argument opozycji, która grała na podział?
– Pokazanie drużyny to niezwykle istotny element. Liderem, co do czego nikt chyba nie ma wątpliwości, jest Prawo i Sprawiedliwość, ale wszystkie ugrupowania wchodzące w skład Zjednoczonej Prawicy podpisały deklarację. Ważne, że w tym gronie pojawili się premier Mateusz Morawiecki i marszałek Sejmu Elżbieta Witek, co znaczy, że koalicja rządząca przez władzę wykonawczą chce zrealizować program Polski Ład, a marszałek Witek, która kieruje pracami Sejmu, gdzie Zjednoczona Prawica ma większość, będzie gwarantem ustawowej realizacji tych zadań. To jest bardzo ważne, bo pokazuje spójność i realność programu i działań. Tak czy inaczej wczoraj usłyszeliśmy założenia, a teraz czekamy na pierwsze projekty ustaw dotyczące np. kwoty wolnej od podatku.
Wygląda na to, że opozycja, która jest wewnętrznie podzielona, żeby nie powiedzieć rozbita, ma prawdziwy problem?
– Dokładnie. Polski Ład to program prospołeczny, propaństwowy, prorozwojowy i opozycja będzie miała kłopot, jeśli zechce zagłosować przeciw, bo jak to wytłumaczy. Zwłaszcza że są to kwestie oczekiwane społecznie, o których wielu polityków mówiło, a Zjednoczona Prawica podejmuje wyzwanie i chce to wszystko zrealizować. Zastanawiam się też, czy to obudzi i pozwoli opozycji wyciągnąć wnioski, czy też dalej będzie brnęła w totalność.
Oczywiście, jak ktoś będzie zacięty, to zawsze będzie mówił, że wszystko jest bez sensu, i dalej będzie krytykował, tak jak to już czyni Platforma czy PSL. Dla niereformowalnych nie ma to – jak widać – żadnego znaczenia, a liczy się tylko odsunięcie PiS od władzy. Tylko że tak nie zbudujemy silniejszej Polski.
Na realizację tych wszystkich pomysłów i planów potrzebne są pieniądze…
– Owszem, i to bardzo duże pieniądze. Dlatego Polski Ład jest wkomponowany w pewną całość działań. Przede wszystkim mam na myśli Krajowy Plan Odbudowy, także Fundusz Spójności, ale jednocześnie – jak zapowiedział premier – istotny będzie tutaj wkład budżetu państwa. Mówiąc inaczej, jest determinacja na rozwój, na zwiększenie tempa rozwoju gospodarczego Polski.
Na pierwszym miejscu w Polski Ładzie znalazło się zdrowie. To kwestia ważna, zwłaszcza po trudnym roku covidowym…
– Po ponad roku pandemii, pomni pewnych doświadczeń, musimy wyciągnąć racjonalne wnioski. Potrzebne jest przeorientowanie systemu ochrony zdrowia. I tutaj wyjściem naprzeciw na pewno jest – w pierwszej fazie – zniesienie limitów do lekarzy – specjalistów dla pacjentów poniżej 18. roku życia, a następnie zniesienie limitu dla wszystkich Polaków. Długie oczekiwanie na wizytę wciąż jest, ale mam nadzieję, że zgodnie z tymi zapowiedziami nie będzie już długo zmorą nas, pacjentów. W momencie, kiedy zgasimy pojęcie limitu, pacjentom łatwiej będzie uzyskać poradę lekarza specjalisty i leczenie. A zarazem zniknie pewna psychologiczna bariera, mianowicie – zapisywanie się na zapas do kilku kolejek i blokada miejsc, terminów, a do lekarzy zaczną chodzić osoby naprawdę chore, potrzebujące pomocy.
Optymistycznie brzmi też zapowiedź kolejnego etapu cyfryzacji systemu zdrowia, co ma się przełożyć na łatwiejsze zapisy do lekarza, także bez wychodzenia z domu. Ponadto ważna jest też zapowiedź modernizacji infrastruktury medycznej, inwestycje w szpitalnictwo i szeroko rozumianą ochronę zdrowia. Po roku covidowym ważne jest też wyciągnięcie wniosków i pójście do przodu. Państwa, które wyciągną wnioski, które szybko rozliczą się z okresem pandemii i ruszą naprzeciw nowym wyzwaniom, zyskają.
Tylko jak pójść do przodu, kiedy opozycja totalna blokuje wszystko?
– Opozycja musi się zreflektować i zrozumieć, że totalna negacja jest wyniszczająca dla wszystkich. Zwróciłbym uwagę na symptomatyczne słowa wypowiedziane podczas wczorajszej prezentacji Polskiego Ładu przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego, który zapowiedział, że ta grupa, która podpisała wspólną deklarację, to nie jest koniec. Może to oznaczać, że będą kolejne podmioty, które się podpiszą pod Polskim Ładem. Myślę, że to jest zapowiedź, że obóz Zjednoczonej Prawicy ma tendencję rozwojową, w odróżnieniu od totalnej opozycji.
Swoją drogą, jak ocenia Pan wyrzucenie z Platformy Pawła Zalewskiego i Ireneusza Rasia?
– To pokazuje, że Borys Budka, a więc Platforma jest formacją nieprzewidywalną, że w jej szeregach dzieje się bardzo źle, że wewnętrznie Platforma ma poważne problemy. Co więcej, nie widać drogi wyjścia.