• Poniedziałek, 21 czerwca 2021

    imieniny: Alicji, Alojzego, Demetrii

Alarm odwołany. Gorzej z Piątkiem

Czwartek, 13 maja 2021 (18:51)

Robert Lewandowski jest zdrowy i zagra w sobotnim meczu z Freiburgiem, natomiast Krzysztof Piątek nie pojawi się na boisku do końca sezonu Bundesligi. Co najmniej.

To były chwile, w których zadrżał Paulo Sousa, trener piłkarskiej reprezentacji Polski – a wraz z nim i my. Na kilka bowiem dni przed ogłoszeniem szerokiej kadry na mistrzostwa Europy nagle pojawiły się niepokojące wiadomości dotyczące dwóch absolutnie kluczowych zawodników narodowej drużyny, w tym jej kapitana i postaci nie do zastąpienia. Wpierw w środowym, zaległym meczu ligowym z Schalke Gelsenkirchen kontuzji doznał Piątek. Już kilka chwil po tym, jak musiał zejść w boiska, trener Herthy Berlin nie ukrywał, że ze zdrowiem polskiego napastnika jest źle. Dziś potwierdziło się, iż Piątek złamał kostkę i do końca tego sezonu na boisko już nie wyjdzie. Tak naprawdę nie wiadomo, jak długo potrwa jego przerwa i czy zdąży się wyleczyć na mistrzostwa Europy. Sam zawodnik w to mocno wierzy, jednak obecnie nikt nie da gwarancji, iż spełni się pozytywny scenariusz.

Dziś na moment serca kibiców w naszym kraju niemal się zatrzymały także z innego powodu. Lewandowski nie dokończył bowiem przedpołudniowego treningu Bayernu Monachium, a zdaniem niemieckich mediów schodził z murawy z grymasem na twarzy, zdenerwowany i w towarzystwie klubowych lekarzy. Wszystko to brzmiało bardzo niepokojąco, szczególnie jeśli weźmie się pod uwagę fakt, że najlepszy piłkarz świata 2020 roku dopiero co wrócił do gry po jednej z najdłuższych przerw w karierze. Na szczęście nie ma powodów do obaw. Bayern wydał komunikat, w którym poinformował, iż Lewandowski trenował krócej, by „odpowiednio zarządzać siłami”, i pojawi się w sobotnim meczu z Freiburgiem. Przedostatnim w sezonie. Przypomnijmy, że Lewandowski ściga niewiarygodny rekord Gerda Müllera, który w sezonie 1971/1972 ligi niemieckiej strzelił 40 goli. Polak obecnie ma na koncie 39 trafień i brakuje mu tylko jednego, by wyrównać wyczyn legendarnego napastnika, i dwóch, by go poprawić. Zdrowy i w formie nie powinien mieć problemów, by prześcignąć Müllera, a nie da się ukryć, że jego starania skupiają na sobie uwagę kibiców daleko poza granicami Polski i Niemiec. W pierwszym występie po przerwie, przeciw Borussii Moenchengladbach, „Lewy” zanotował hat-tricka, wzbudzając powszechny zachwyt…

 

Piotr Skrobisz