Franciszek o Papieżu Polaku
Środa, 12 maja 2021 (10:45)Dzisiejsza audiencja była transmitowana przez media watykańskie z dziedzińca św. Damazego Pałacu Apostolskiego, gdzie po raz pierwszy od 28 października ubiegłego roku odbyła się z udziałem wiernych przestrzegających obowiązujące normy sanitarne.
Franciszek zaczął od wyznania: – Cieszę się, że mogę wznowić to spotkanie twarzą w twarz, bo powiem wam szczerze: nie jest przyjemnie mówić przed nikim do kamery. A teraz, po tylu miesiącach, dzięki odwadze prałata Leonarda Sapienzy, który powiedział: „nie, teraz audiencję zorganizujemy tutaj”, zgromadziliśmy się w tym miejscu. Dzielny jest ks. prał. Sapienza! Spotkanie ludzi, spotkanie was, każdego z własną historią, ludzi przybywających z całego świata: z Włoch, ze Stanów Zjednoczonych, z Kolumbii i ta mała drużyna piłkarska czterech braci ze Szwajcarii, jak sądzę, brakuje siostry, mam nadzieję, że przyjdzie. Gdy widzę każdego z was, odczuwam przyjemność. Cieszę się, bo wszyscy jesteśmy braćmi w Panu i spojrzenie na siebie pomaga modlić się za siebie nawzajem. Nawet ludzie którzy są daleko, ale zawsze są blisko siebie, ludzie, którzy pracują... Dziękuję za waszą obecność, za waszą wizytę i zanieście wszystkim przesłanie Papieża, a brzmi ono: modlę się za wszystkich i proszę was o modlitwę za mnie, zjednoczeni w modlitwie.
Papież zauważył, że nieprzyjaciel zwodzi nas, kusząc, byśmy modlitwę odłożyli na później. Ale zawsze, gdy tak uczynimy, uświadamiamy sobie później, że te rzeczy wcale nie były istotne i że być może zmarnowaliśmy czas. Przypomniał, że trudności w modlitwie doświadczali również wielcy święci. – Ci, którzy chcą się modlić, muszą pamiętać, że wiara nie jest łatwa, a czasem przebiega w niemal całkowitym mroku, bez punktów odniesienia – przypomniał Ojciec Święty.
Papież odwołał się do Katechizmu Kościoła katolickiego, który wymienia długą listę nieprzyjaciół modlitwy (por. nn. 2726-2728). Zaznaczył jednocześnie, że najgorsi nieprzyjaciele modlitwy tkwią jednak w nas samych. Zachęcił do zapoznania się z radami mistrzów duchowości. W tym kontekście wymienił „Ćwiczenia duchowne” św. Ignacego z Loyoli. – Uświadamia nam, że powołanie chrześcijańskie jest wojowaniem, jest decyzją, aby stać pod sztandarem Jezusa Chrystusa, a nie pod sztandarem diabła, starając się czynić dobro nawet wtedy, gdy staje się to trudne – stwierdził Franciszek.
Ojciec Święty przypomniał także zmagania ojca monastycyzmu chrześcijańskiego, św. Antoniego Pustelnika, przeżywającego w Egipcie straszne chwile, kiedy modlitwa stawała się bezlitosną walką. Kiedy wreszcie powrócił spokój, zwrócił się do swego Pana tonem niemal pełnym wyrzutu: „Gdzie byłeś? Dlaczego nie ukazałeś mi się na początku, żeby zakończyć moje katusze?”. A Jezus odpowiedział: „Antoni, byłem, ale chciałem zobaczyć twoje zmagania”.
– Jezus jest zawsze z nami: jeśli w chwili zaślepienia nie jesteśmy w stanie dostrzec Jego obecności, to uda nam się to w przyszłości. Zdarzy się nam również powtórzyć to samo zdanie, które pewnego dnia wypowiedział patriarcha Jakub: „Prawdziwie Pan jest na tym miejscu, a ja nie wiedziałem” (Rdz 28,16). Na końcu naszego życia, patrząc wstecz, my również będziemy mogli powiedzieć: „Myślałem, że jestem sam, ale nie, nie byłem: Jezus był ze mną” – stwierdził Papież na zakończenie swojej katechezy.
O 40. rocznicy zamachu na życie św. Jana Pawła II oraz ocaleniu go przez Matkę Bożą Fatimską przypomniał Ojciec Święty, pozdrawiając Polaków podczas dzisiejszej audiencji ogólnej.
Oto jego słowa:
– Serdecznie pozdrawiam Polaków. Jutro przypada wspomnienie liturgiczne Matki Bożej Fatimskiej, a także 40. rocznica zamachu na życie św. Jana Pawła II, tutaj nieopodal, na placu. On sam podkreślał z głębokim przekonaniem, że swoje ocalenie zawdzięczał Fatimskiej Pani. To wydarzenie uświadamia nam, że nasze życie i dzieje świata są zawsze w ręku Boga. Zawierzmy Niepokalanemu Sercu Maryi Kościół, samych siebie i cały świat. Prośmy w modlitwie o pokój, o ustanie pandemii, o ducha pokuty i nasze nawrócenie. Z serca wam błogosławię.
Papieską katechezę streścił po polsku ks. prał. Sławomir Nasiorowski z Sekretariatu Stanu Stolicy Apostolskiej:
– Drodzy bracia i siostry, modlitwa chrześcijańska jest darem Bożej łaski oraz naszą odpowiedzią, jaką dajemy Bogu. Jest tajemnicą, która przenika naszą świadomość i podświadomość. Nie jest łatwym zadaniem. Nie zawsze podczas modlitwy potrafimy myśleć do końca o Bogu. Pochłania nas tak wiele spraw. Katechizm Kościoła wymienia cały szereg trudności, jakie przychodzi nam niejednokrotnie pokonywać na modlitwie: zniechęcenie z powodu oschłości, smutek, że nie wszystko potrafimy oddać Panu, poczucie niegodności, zwątpienie, bo Bóg ciągle milczy; dochodzi także nasze zmęczenie, niekiedy senność. Mistrzowie duchowości, np. św. Ignacy z Loyoli czy św. Antoni Opat, twórca monastycyzmu chrześcijańskiego, podkreślają, że naszą modlitwę powinna przenikać pokora, wytrwałość, zaufanie. Jest to nasza rozmowa z Bogiem, który nad nami czuwa, chroni nas, prowadzi. Nie zniechęcajmy się trudnościami, modlitwa jest walką o nasze zjednoczenie z Chrystusem. Chętnie rozmawiajmy z Panem, który doskonale nas zna i zawsze widzi nasze zmagania.
APW, KAI