Ku czci św. Stanisława
Niedziela, 9 maja 2021 (14:29)Szlachetną i konieczną jest rzeczą dążenie do zaradzania ludzkim potrzebom, do rozwoju świata. Ale czy można to uczynić, nie rozumiejąc człowieka, nie znając go i odrzucając fundamentalną prawdę o nim? – pytał w niedzielę na krakowskiej Skałce ks. abp Józef Górzyński.
Metropolita warmiński przewodniczył Mszy św. przy Ołtarzu Trzech Tysiącleci w czasie uroczystości ku czci św. Stanisława.
W uroczystości wzięli udział arcybiskupi, biskupi, liczni kapłani, siostry zakonne, a także przedstawiciele władzy państwowej i samorządowej, a także parlamentarzyści. Zebranych na Skałce przywitał ks. abp Marek Jędraszewski. – Odpowiedź Apostołów dana żydowskim arcykapłanom i Sanhedrynowi, że „trzeba bardziej słuchać Boga aniżeli ludzi” przeszła nie tylko do historii Kościoła, ale przede wszystkim stała się fundamentem i zasadą całej Jego ewangelizacyjnej działalności, która nieprzerwanie trwa już prawie od dwóch tysięcy lat – mówił na początku Mszy św. metropolita krakowski. Zwrócił uwagę, że posłuszeństwo Bogu odnosi się najpierw do konieczności samego głoszenia Ewangelii, nawet jeśli miałoby napotykać na trudności i zakazy ze strony możnych tego świata. W drugiej kolejności – do treści duchowego orędzia, z jakim apostołowie i ich duchowi spadkobiercy zwracali się i zwracają do świata, a które stało się Credo Kościoła, czyli prawdy o śmierci i zmartwychwstaniu Bożego Syna dla zbawienia i życia wiecznego każdego człowieka – powiedział ks. abp Jędraszewski.
Ks. abp Marek Jędraszewski zauważył, że w dzieje posłuszeństwa Bogu, którego bardziej trzeba słuchać aniżeli ludzi, i w dzieje świadectwa dawanego przez wszystkich, którzy są Mu posłuszni, wpisał się biskup krakowski św. Stanisław. – Będąc posłuszny Bogu, nie uląkł się gniewu okrutnego władcy. Dla niego prawo Boże było ważniejsze niż samowola króla. Odpowiedzialność za życie sobie powierzonych owiec znaczyła więcej niż niebezpieczeństwo utraty własnego życia. Jego śmierć stała się – podobnie jak w przypadku męczeńskiej śmierci tylu chrześcijan przed nim – prawdziwym zasiewem nowego życia w Kościele, obudziła sumienia Polaków, zrodziła sprzeciw i bunt przeciw ewidentnemu złu, położyła kres nieprawości Bolesława Śmiałego – mówił metropolita krakowski, dodając, że zasada zasad ewangelizacyjnego dzieła Kościoła „trzeba bardziej słuchać Boga niż ludzi” przyświecała także następcy św. Stanisława na biskupiej stolicy w Krakowie – św. Janowi Pawłowi II. – Od pierwszych chwil swojego pontyfikatu głosił światu Chrystusa, prosząc, aby ten świat zechciał otworzyć swe drzwi na oścież dla Jego zbawczej władzy po to, by móc służyć człowiekowi i całej ludzkości. Wielcy tego świata nie chcieli przyjąć Chrystusa, który jedynie wie, co nosi w swoim wnętrzu człowiek; nie chcieli pozwolić Chrystusowi mówić do człowieka; sprzeciwili się temu, żeby do wszystkich ludzi mogło docierać posłanie nadziei, ocalenia i całkowitego wyzwolenia, dlatego postanowili, aby głos tego wielkiego świadka Chrystusa raz na zawsze zamilkł.
Z kolei w homilii ks. abp Jozef Górzyński mówił, że kiedy wspominamy historyczne wydarzenia chcemy wiedzieć, jak one odnoszą się do nas, tu i teraz żyjących. Jak wpłynęły na nasze dzieje, dzieje Narodu, jego kultury i na nas osobiście. – Kiedy zatem dzisiaj w uroczystej liturgii celebrujemy męczeńską śmierć biskupa Stanisława, stajemy wobec misterium tego wydarzenia, czyli włączenia go w zbawcze dzieło Chrystusa, ale „uczestniczy w wieczności Bożej, przekracza wszystkie czasy i jest w nich stale obecne. (…) trwa i pociąga wszystko ku Życiu” – mówił, odwołując się do treści niedzielnej liturgii.
– Czy ta nauka nas dzisiaj przekonuje? Wydaje się, że powinna. Przecież jest o miłości. A kto nie pragnie miłości? – pytał ksiądz arcybiskup i wyjaśniał, że poznanie przez miłość jest życiową potrzebą człowieka. – Dziecku dużo bardziej niż wiedza pediatry potrzebne jest poznanie matki. Bo jest to poznanie przez miłość. To o tym pisał św. Augustyn: „Niespokojne jest serce moje, dopóki nie spocznie w Tobie”. Nie można mówić o pełnym szczęściu człowieka, który nie poznał Boga przez miłość. Dlatego Chrystus swoje przykazanie miłości komentuje słowami: „To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna” – powiedział kaznodzieja.
Jak mówił pasterz Kościoła warmińskiego, do tego poznawania przez miłość człowiek nie tylko został uzdolniony przez Boga, ale i zobowiązany. – Zaniedbanie tego zobowiązania ma najbardziej dramatyczne konsekwencje. Z właściwą sobie sugestywnością przedstawił tę myśl autor „Boskiej Komedii”, którego rocznicę 700-lecia śmierci obchodzimy w tym roku. Wchodząc przez bramę piekła pod okrutnym napisem kończącym się słowami: „Porzućcie wszelką nadzieję, którzy tu wchodzicie”, spotka przedstawicieli wszystkich stanów i zawodów, ponoszących konsekwencje wszelkich możliwych grzechów. Wszystkich tych mieszkańców piekła razem cechuje jednak wspólne zaniedbanie. Oprowadzający Dantego Wergiliusz opisuje ich tak: „Już się powoli przed nami odsłania miejsce, gdzie cierpią dusze pozbawione wielkiego dobra rozumu – poznania” . Oto przyczyna piekła – brak poznania Prawdy. Tyle tylko, że dla florenckiego mistrza prawda to zarówno arystotelesowskie „dobro intelektu” jak i Chrystusowe „Ja jestem Prawdą”. Jest to wizja Boga, pełnia poznania, pełnia radości, pełnia człowieczeństwa. W tym kontekście można się rozmarzyć: czy nie przydałby się nam dzisiaj nowy Dante Alighieri, zdolny skutecznie postraszyć piekłem wszystkich współczesnych leniwych i niechętnych do właściwego korzystania z Boskiego daru rozumu, daru poznania pełni Prawdy? – pytał kaznodzieja.
Ks. abp Górzyński z całą mocą mówił, że ta prawda jest dla nas dostępna. – Przynosi ją nam i objawia Chrystus. Czyni to z myślą o nas, aby człowiek poznał i zrozumiał sam siebie – wyjaśnił.
Szlachetną i konieczną jest rzeczą dążenie do zaradzania ludzkim potrzebom, do rozwoju świata. Ale czy można to uczynić, nie rozumiejąc człowieka, nie znając go i odrzucając fundamentalną prawdę o nim? – pytał. – W tę prawdę o człowieku wpisana jest jego grzeszność. Zbawczym działaniem posłanego Kościołowi Ducha Świętego jest „przekonać świat o grzechu”. Bez zrozumienia tajemnicy zła nie można człowiekowi pomóc. Na nic zdadzą się wysiłki i umiejętności w budowaniu ziemskiego dobrobytu bez świadomości potęgi destrukcji tkwiącej w grzechu. Jednostki i narody zapłaciły, i płacą, ogromną cenę za niedocenianie mysterium iniquitatis, tajemnicy nieprawości, dewastacyjnej siły zła. Podejmowane wysiłki organizowania życia społecznego według ciągle doskonalonych struktur i zasad, takich, których rzekomo tym razem to już ani najgorszy, ani najgłupszy uczestnik nie naruszy, są tyle szlachetne, co niebywale naiwne. Są one konsekwencją opisanego przez Dantego „braku poznania Prawdy”, co w konsekwencji prowadzi do odrzucenia prawdy o Bogu, z której wypływa prawda o człowieku – zaznaczał kaznodzieja.
Kaznodzieja wskazał także, że ktoś powinien przypominać człowiekowi o konieczności pracy nad sobą i kształtowania cnót obywatelskich. Ktoś powinien nieść światu przesłanie o pełni prawdy w Bogu i o Jezusie Chrystusie, jedynym Zbawicielu świata. Ktoś powinien ratować człowieka od zła i grzechu otrzymaną od Boga mocą Ducha Świętego. Ktoś powinien przypominać o Boskim sądzie i ostrzegać przed piekłem. Ktoś wreszcie powinien głosić Boskie miłosierdzie, jako jedyny ratunek dla świata i doprowadzać do jego źródła.
– Król Bolesław Śmiały, w zgodnej ocenie historyków, miał dużo cech predestynujących go do bycia dobrym czy wręcz wybitnym władcą. Niestety, jego życiowym błędem i dramatem stało się to, że w walce o dobro Ojczyzny i poddanych w biskupie Stanisławie postrzegał wroga zamiast sprzymierzeńca – zakończył homilię ks. abp Górzyński.
Na koniec Mszy św. zostało odśpiewane radosne „Te Deum laudamus”.
Małgorzata Pabis