• Czwartek, 7 maja 2026

    imieniny: Ludmiły, Benedykty, Gizeli

Ewangelia

Niedziela, 9 maja 2021 (09:40)

J 15,9-17

Jezus powiedział do swoich uczniów:

„Jak Mnie umiłował Ojciec, tak i Ja was umiłowałem. Trwajcie w miłości mojej! Jeśli będziecie zachowywać moje przykazania, będziecie trwać w miłości mojej, tak jak Ja zachowałem przykazania Ojca mego i trwam w Jego miłości.

To wam powiedziałem, aby radość moja w was była i aby radość wasza była pełna.

To jest moje przykazanie, abyście się wzajemnie miłowali, tak jak Ja was umiłowałem. Nikt nie ma większej miłości od tej, gdy ktoś życie swoje oddaje za przyjaciół swoich.

Wy jesteście przyjaciółmi moimi, jeżeli czynicie to, co wam przykazuję. Już was nie nazywam sługami, bo sługa nie wie, co czyni jego pan, ale nazwałem was przyjaciółmi, albowiem oznajmiłem wam wszystko, co usłyszałem od Ojca mego.

Nie wy Mnie wybraliście, ale Ja was wybrałem i przeznaczyłem was na to, abyście szli i owoc przynosili, i by owoc wasz trwał – aby Ojciec dał wam wszystko, o cokolwiek Go poprosicie w imię moje. To wam przykazuję, abyście się wzajemnie miłowali”.


 

Rozważanie

Mamy dokąd wracać

Miłość, miłość, miłość… Z każdej strony słychać o niej. Najpiękniejsze słowo świata, odróżniające nas od innych istot zamieszkujących ziemię, wynoszące na szczyty heroizmu, wytęsknione, najdroższe. Jest śladem Boga w człowieku, bo „Bóg jest miłością” – czytamy w Piśmie Świętym. Rzecz w tym, że człowiek ma w sobie paskudną przypadłość psucia tego, co mu najbliższe i najpiękniejsze. Stąd i miłość doczekała się niezliczonej ilości falsyfikatów. Można je zobaczyć w filmach, usłyszeć o nich podczas rozpraw rozwodowych, dostrzec wokół siebie – a może i w sobie. Jej karykatury tańczą ze sobą chocholi taniec. A diabelski chichot rozlega się tym głośniej, im ludzki egoizm postąpi krok naprzód w kierunku, który św. Jan Paweł II nazwał przed laty cywilizacją śmierci. Nic dziwnego, że ktoś ujął problem radykalnie: miłość to najpiękniejsze, ale też najbardziej zakłamane słowo na świecie. Ostro. Ale przecież tak radykalny osąd nie jest wyssany z palca. Dlatego nasza rzeczywistość jest taka, jaka jest.

Potrzebujemy archetypu miłości. Takiego uniwersalnego wzorca – na wzór miary kilograma czy metra, które są przechowywane w Międzynarodowym Biurze Wag i Miar w Sèvres we Francji, po to, że gdyby się rozkalibrowały wszystkie wagi świata, jest do czego wrócić. Przez analogię: potrzebujemy uniwersalnej miary miłości, nieskażonej egoizmem, brudnymi domieszkami czy gładko wygładzonej na potrzeby różnych -izmów. Miłości prawdziwej, czystej, nieskalanej. Taki wzorzec dostajemy, mówi o niej dziś Jezus. I nie tylko mówi – ukazuje jej miarę, oddając swoje życie za wszystkich ludzi. Pisze o niej obszernie św. Paweł w słynnym „Hymnie o miłości” (1 Kor 13,1-13). Przez wieki ukazują jej piękno niezliczone rzesze ludzi, wiernych świadków Prawdy.

Mamy dokąd wracać. Nie warto ryzykować szukania wzorca miłości na własną rękę, tak łatwo się pomylić!

Ks. Paweł Siedlanowski