Decyzja Benedykta XVI wymaga pokory i modlitwy
Poniedziałek, 11 lutego 2013 (15:48)Ks. prof. dr hab. Waldemar Chrostowski:
Oświadczenie Ojca Świętego Benedykta XVI jest dla nas zaskoczeniem. Powinniśmy na nie patrzeć i powinniśmy go odbierać nie w kategoriach sensacji, nie w kategoriach jakiejś doraźnej ciekawości, ale przede wszystkim w perspektywie wiary chrześcijańskiej. Nie nam oceniać decyzję Ojca Świętego, lecz trzeba nam się tej decyzji podporządkować, trzeba ją uszanować i oczywiście trzeba próbować ją zrozumieć na tyle, na ile jesteśmy w stanie ją zrobić. Myślę, że jest kilka przesłanek, które wskazują na jej głęboki sens.
Pierwszą z nich upatruję w dzisiejszej dacie. Jest to Światowy Dzień Chorego, święto Matki Bożej z Lourdes. Jestem osobiście przekonany, że Ojciec Święty nie wybrał tej daty przypadkowo, że ta decyzja została wcześniej przemodlona, przemyślana, głęboko przeżyta. Dla samego Papieża stanowi ona bardzo trudne doświadczenie duchowe i postanowił ją ogłosić właśnie dzisiaj. Dając w ten sposób do zrozumienia zapewne, że siły go opuszczają i nadmieniając, że w tych okolicznościach Kościół potrzebuje – jako swojej głowy – osoby, która będzie mogła poprowadzić go po wzburzonych falach, po wzburzonym morzu współczesnego świata pewną ręką.
Druga przesłanka, którą tutaj odnajduję, to ogromna pokora połączona z odwagą Ojca Świętego Benedykta XVI. Pamiętamy, jak to mniej więcej od Wielkiego Jubileuszu Roku 2000 do śmierci, która nastąpiła pięć lat później, coraz bardziej opuszczały siły Jana Pawła II. Jego choroba była widoczna, cierpiał na oczach całego świata i sprawa ewentualnej abdykacji była podnoszona od czasu do czasu, w niektórych przypadkach nawet bardzo głośno. Nie doszło wtedy do podobnej rezygnacji. Jednak musimy mieć w pamięci, że ks. kard. Joseph Ratzinger, następca Jana Pawła II, był bezpośrednim współpracownikiem, można by powiedzieć, w pewien sposób domownikiem, Papieża z Polski.
Myślę, że te ostatnie kilka lat pontyfikatu Jana Pawła II było wielką szkołą życia i wielką lekcją, z której właśnie teraz Benedykt XVI wyciągnął taki właśnie wniosek. Jest to na pewno decyzja bardzo odważna, przez jakiś czas – dzisiaj, przez kilka dni – będzie wielki szum medialny i na pewno Ojciec Święty się z tym liczył, ale chce dać do zrozumienia wierzącym w Jezusa Chrystusa, że prawdy wiary, że głębia przylgnięcia do Chrystusa, że zaufanie Chrystusowi przejawia się nie tylko w naszej aktywności – nawet tak żywotnej, odpowiedzialnej jak aktywność Ojca Świętego. Także to przylgnięcie do Chrystusa, zaufanie Mu przejawia się wtedy, kiedy przychodzą owe trudne lata życia, a te z pewnością niesie ze sobą zwłaszcza późna starość, bo przecież Ojciec Święty jest w podeszłym wieku i ma pełną tego świadomość.
Trzecia przesłanka, którą tutaj widzę, to jest mocne podkreślenie, że Ojciec Święty czyni to świadomie i dobrowolnie. Podkreślam, musimy być przekonani. Jesteśmy przekonani, że zostało to poprzedzone długą refleksją i długą modlitwą. Zapewne nie wielodniową, nawet nie wielotygodniową, ale wielomiesięczną, a może nawet dłuższą. W tym przypadku ważne jest to, że wcześniej Papież nie pozwolił na jakieś spekulacje. Nie dopuszczał do tego, żeby jego cierpienie, czy jego – w pewien sposób niedołęstwo – stawało się wyraźne, stawało się widoczne. Starał się ze wszystkich sił pełnić swoją posługę i pełnił ją wspaniale.
Jest to Papież niesłuchanie głęboki, jest to człowiek, który bardzo głęboko przeżywa swoją wiarę. Owocem tej wiary jest również teologia i nauczanie papieskie, ono niesie w sobie ogromny ładunek głębi porównywalnej z pismami św. Pawła, z pismami św. Augustyna i jego wyznaniami, i również z twórczością największych doktorów oraz Ojców Kościoła. Myślę, że trzeba stawiać go w tym właśnie szeregu.
W historii Kościoła były przypadki, kiedy Papież abdykował. Ostatni taki przypadek był kilkaset lat temu, więc dostatecznie długo by o nim zapomnieć. Był to Papież, który znalazł schronienie w klasztorze. Także i w tym przypadku, jeżeli Pan Bóg pozwoli, to Benedykt XVI stanie się świadkiem wyboru swojego następcy. W naszych czasach, we współczesnych czasach, jeszcze tego nie było. Bardzo wiele ludzi, zawłaszcza ludzi polityki, ale także gdzie inaczej, nie jest zdolnych do podjęcia takiego kroku, natomiast Benedykt XVI pokazuje nam i uczy nas, jak z wielką godnością odejść nie po to, żeby całkowicie zniknąć, ale po to, żeby Kościół mógł w pełni żyć, w pełni się rozwijać i żeby ten, który stoi na czele Kościoła, mógł pewną ręką prowadzić miliony, a nawet miliardy ludzi do zbawienia.
Sądzę, że gdy pierwsze sensacyjne doniesienia opadną i gdy przyjdzie za kilkanaście dni okres sede vacante i gdy przyjdzie czas kolejnego następcy św. Piotra, sądzę, że także i ten krok, to posunięcie Ojca Świętego Benedykta XVI w nowym i pełniejszym świetle będziemy mogli zrozumieć, więcej niż to, co możemy rozumieć na podstawie tego, co wiemy dzisiaj.
Myślę, że ta dzisiejsza decyzja Ojca Świętego powinna nas skłonić do tego, żebyśmy przejrzeli nauczanie Papieża z ostatnich kilkunastu miesięcy i żebyśmy przyswoili sobie tę diagnozę świata i współczesnego Kościoła, które on – w swoim nauczaniu i w swoich wystąpieniach – podaje. Myślę, że jest to diagnoza prawdziwie profetyczna i że ów prorok naszych czasów doszedł do tego, że jest nie tylko tym, który podaje różne trafne diagnozy, ale również i tym, który się do nich stosuje. Decyzja Papieża pokazuje nam, że dla niego najwyższą wartością jest Chrystus i to Chrystus Ukrzyżowany i Zmartwychwstały, a cała służba Jego życiu jest – tak jak głosi jego dewiza – służbą na rzecz Prawdy, a to oznacza także służbę na rzecz Kościoła, także w tych trudnych, zmieniających się czasach.
Osobisty akcent stoi u podstaw daty ogłoszenia tej decyzji. Na pewno ta decyzja dojrzewała stopniowo, i co najważniejsze, dojrzewała bardzo dyskretnie, a kiedy już się ziściła i została ogłoszona właśnie dzisiaj, to zapewne ma także związek z umiłowanym sanktuarium maryjnym w Altötting i z tą czcią, którą odbiera tam Najświętsza Maryja Panna i z pewnością w tej decyzji jest również przejaw zaufania wobec Maryi, zaufania opartego na głębokim przywiązaniu do Boga, który skoro dokonywał tak wielkich rzeczy w Maryi to i obecnego Papieża nie pozostali samego. Powtarzam, że to decyzja bardzo, bardzo odważna, która powinna dawać nam wszystkim bardzo wiele do myślenia. A ponieważ jest to decyzja pod wieloma względami bezprecedensowa, to wymaga również od nas bez precedensowej pokory i bezprecedensowej ilości modlitwy.
Teraz właśnie zarówno Kościół i świat , jak również sam Papież, potrzebują gorliwej modlitwy wyznawców Jezusa Chrystusa. Potrzebują takiej modlitwy, która na tym wzburzonym morzu współczesnego świata przyniesie czy sprawi właściwy kierunek, przyniesie wytchnienie. Wsłuchujmy się w ten głos Boga, który wciąż przemawia do współczesnego człowieka przez rozmaite wydarzenia, których sensu nie rozumiemy, ale które z pewnością w jakiejś dłuższej perspektywie czasowej staną się nam pełniej widoczne i lepiej je rozumiejąc, powinniśmy być lepszymi chrześcijanami.
Wypowiedź w audycji „Aktualności Dnia” w Radiu Maryja
Not. IK, MM