• Wtorek, 19 maja 2026

    imieniny: Piotra, Iwa

Spór o Krajowy Plan Odbudowy

Piątek, 30 kwietnia 2021 (18:32)

Z dr. Tomaszem Rzymkowskim, wiceministrem edukacji i nauki, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Nie tak dawno Borys Budka strofował premiera Mateusza Morawieckiego, wzywał do poparcia Europejskiego Funduszu Odbudowy, a dzisiaj sam chce zablokować Krajowy Plan Odbudowy, a więc pieniądze dla Polski. Z czym mamy do czynienia, bo logiki w tych działaniach na próżno szukać?

– Używając żargonu piłkarskiego mamy do czynienia z klasycznym zakiwaniem się polityków Platformy. Panowie z Platformy zaprawieni w haratanie w gałę – jeszcze za rządów Donalda Tuska – wciąż uważają, że polityka to jest piłkarskie widowisko – mecz i to, czego dzisiaj jesteśmy świadkami, to właśnie klasyczne zakiwanie się. Jak bowiem inaczej wytłumaczyć fakt, że w grudniu ubiegłego roku Borys Budka wychodzi na konferencję prasową i mówi, że on i jego ugrupowanie będzie głosowało za Funduszem Odbudowy, po czym w niedługim czasie politycy tej formacji zmieniają zdanie i to o 180 stopni. Wtórują im w tym politycy Polskiego Stronnictwa Ludowego, natomiast fakt tego bałaganu, braku stabilności skrzętnie wykorzystuje Włodzimierz Czarzasty. Choć nie jestem sympatykiem Lewicy, to jednak to, co zrobili politycy tego ugrupowania, to swoisty majstersztyk, który stawia Platformę w bardzo trudnym położeniu.         

Platforma przestała być partią ideową i de facto straciła swoją polityczną tożsamość?

– Platforma zradykalizowała się w swoim anty-PiS-ie. Chodzi o to, że formacja ta zawsze kontestowała wszystkie działania Prawa i Sprawiedliwości. Jednak w sytuacji, kiedy w sposób ostentacyjny walczy nawet ze swoim programem, walczy też z decyzjami, w których jeszcze niedawno partycypowała, zupełnie traci wiarygodność. Przypomnijmy, że cały mechanizm związany z Funduszem Odbudowy był zaproponowany przez Europejską Partię Ludową, przez przewodniczącą Komisji Europejskiej Ursulę von der Leyen, przegłosowany w Europarlamencie przez posłów także Platformy, czy szerzej Koalicji Obywatelskiej. I nagle Borys Budka z politykami Platformy kontestują porządek rzeczy, który de facto po części sami stworzyli. Robią to tylko w imię wrogości, aby pognębić rządzące w Polsce Prawo i Sprawiedliwość. W ogóle nie zważają na skutki, jakie to będzie miało dla obywateli państwa polskiego, ale również poważne skutki dla innych państw członkowskich Unii Europejskiej. Przecież tych pieniędzy z Europejskiego Funduszu Odbudowy potrzebują wszyscy – zwłaszcza państwa najbardziej dotknięte pandemią koronawirusa. Polska jeśli chodzi o kwestie gospodarcze – na całe szczęście – nie jest w czołówce państw najbardziej dotkniętych kryzysem pandemicznym. Najbardziej dotknięte są kraje południa Europy takie jak Portugalia, Hiszpania, Grecja czy Włochy, które szczególne czekają na te pieniądze.

Wygląda na to, że Donald Tusk będzie się musiał tłumaczyć w Brukseli za swoich partyjnych kolegów z Polski?

– W ogóle zastanawiające jest to, że Donald Tusk, który zwykle tak ochoczo komentuje wydarzenia na polskiej scenie politycznej, póki co nie zabiera głosu w tym temacie. Stać go jedynie na jakieś zdjęcia, w których pokazuje, że dawno nie był u fryzjera, natomiast nie zabiera głosu w sprawie stanowiska Platformy w sprawie Krajowego Planu Odbudowy. Myślę jednak, że doskonale dostrzega blamaż wizerunkowy swoich następców – dawnych towarzyszy partyjnych, którzy ewidentnie zawiedli w tej sprawie. Co więcej, zostali rozegrani jak dzieci i zachowują się jak chłopcy w krótkich spodenkach przy dojrzałych konkurentach politycznych, jak prezes Jarosław Kaczyński, czy niestety – i mówię to z bólem – Włodzimierz Czarzasty. Cała ta sytuacja pokazuje, że Platforma mimo ambicji na pewno nie są to politycy pretendujący do rządzenia Polską.

Z czego wynika ta słabość, kompromitacja wręcz Platformy, czy jako partia się pogubiła, czy może problem tkwi w słabym przywództwie?

– Platforma się całkowicie skompromitowała, bo przez 20 lat budowała swój wizerunek jako partii proeuropejskiej, partii, która jak mantrę powtarza, że Unia Europejska daje nam pieniądze, że bez Unii Europejskiej właściwie nie jesteśmy w stanie funkcjonować – innymi słowy, że Unia Europejska jest największym naszym dobrodziejstwem, że jako kraj największe sukcesy osiągnęliśmy dzięki Unii. Co więcej, cały czas słyszeliśmy, że to Platforma wysłała do Brukseli swoich najlepszych polityków, którzy stworzyli mechanizm Europejskiego Funduszu Odbudowy i wynegocjowali korzystne dla Polski warunki. I jeszcze w grudniu 2020 roku Platforma mówi, że bez względu na wszystko, bo to jest polska racja stanu, zagłosują za Krajowym Planem Odbudowy, a teraz zmieniają zdanie i mówią, że będą przeciw. Nagle Platforma wysuwa postulaty, których nie przedstawia w ramach rozmów ze stroną rządową, tylko ogłasza je na konferencjach prasowych. Co więcej, wiceminister funduszy i polityki regionalnej Waldemar Buda, który odpowiada za tworzenie Krajowego Planu Odbudowy, osobiście zaprosił przewodniczącego Borysa Budkę, ale ten nawet nie raczył skorzystać z tego zaproszenia ze strony członka rządu. Konia z rzędem temu, kto to pojmuje. Tak czy inaczej widać, że Platforma się kompromituje w oczach swojego najtwardszego proeuropejskiego elektoratu, co stwarza wielką szansę dla Lewicy, która – nawiasem mówiąc – też zalicza wiele różnych wpadek, ale w sytuacji tak ważnej i istotnej jak fundusze dla Polski potrafi wznieść się poza polityczne podziały.

Przez jakiś czas to Borys Budka próbował ogrywać Włodzimierza Czarzastego, ale koniec końców to Lewica wykiwała Platformę.

– Z całą pewnością Włodzimierz Czarzasty rośnie w siłę i dla Lewicy cała ta sytuacja stwarza szansę, żeby w sondażach wyprzedzić Platformę. Jeśli Lewica posłuchałaby byłego prezydenta Aleksandra Kwaśniewskiego, który radzi im, aby odrzucić tęczową flagę, żeby w swojej retoryce skupić się bardziej na problemach świata pracy, na wartościach europejskich i integracji z Unią Europejską, to z pewnością formacja ta zyskałaby dużo. Jest tylko pytanie, czy trockiści z Partii Razem, czy młodzieżówka SLD, czy też hordy od Roberta Biedronia będą w stanie odrzucić tęczowe barwy, a tym samym posłuchać postkomunistycznego prezydenta? Moim zdaniem Kwaśniewski bardzo mądrze radzi politykom Lewicy, żeby wrócili w stare, utarte koleiny, które – jak pamiętamy – dawały SLD nawet 40-procentowe poparcie społeczne.   

W jakim miejscu jest dzisiaj PSL, które wspierając Platformę, wprost karci Lewicę za bratanie się z PiS-em?

– PSL jest hubą, pasożytem, który rośnie na pniu Platformy. I nawet Szymon Hołownia z garstką swoich posłów zagarniętych z innych klubów był w stanie przedłożyć kilka postulatów i ogłosić, że będzie apelował o poparcie dla Krajowego Planu Odbudowy, natomiast PSL zachowało się jak kolonia i posłuchało rad metropolii, pokazując brak kręgosłupa. To pokazuje, że PSL nie podejmuje suwerennych decyzji. Zawsze formacja ta słynęła z tego, że jest partią racjonalnego centrum, natomiast w tym wypadku – wbrew samorządowym konotacjom – jest przeciwna przyjmowaniu środków finansowych, które w ogromnej mierze miały trafić właśnie do samorządów na przykład na budowę dróg, modernizację przychodni zdrowia, szpitali, czy w ogóle na różnej maści inwestycje publiczne. To pokazuje słabość i brak samodzielności ze strony obecnych liderów PSL-u, którzy ulegają presji Platformy. Na tym najwięcej zyskuje Lewica, która pokazała, że jest bytem niezależnym, samodzielnie podejmującym decyzje. Wygląda na to, że w odróżnieniu od PSL-u nawet spadkobiercy komunistów jakąś tam wizję polskiej racji stanu widzą.

PSL tym ponownym zbrataniem się z Platformą wraca do tęczowej koalicji z czasów wyborów do Parlamentu Europejskiego?

– PSL jest w bardzo trudnej sytuacji. Widać, że nie ma zdolności koalicyjnej z nikim poza Platformą. Być może Władysław Kosiniak-Kamysz ma plan, że w następnych wyborach parlamentarnych PSL wystartuje jako przybudówka Platformy, zniżając się do poziomu Partii Zielonych czy Inicjatywy Polskiej Barbary Nowackiej. Tak czy inaczej trudno jednoznacznie powiedzieć, jaki jest plan na PSL, ale niewątpliwie jesteśmy świadkami smutnej agonii jednej z najstarszych partii politycznych w Polsce.

Z kolei Platforma właściwie chyba nie ma innego wyjścia, jak tylko poprzeć Krajowy Plan Odbudowy?

– Moim zdaniem tak to się skończy. To znaczy, żeby uratować jeszcze resztkę swojego wizerunku, posłowie Platformy będą ostatecznie musieli zagłosować za Krajowym Planem Odbudowy. Myślę, że w ogólnym rozrachunku spośród wszystkich formacji zasiadających w polskim parlamencie tylko Konfederacja jako partia ideowo przeciwna Unii Europejskiej i członkostwu Polski w Unii powie nie Krajowemu Planowi Odbudowy. Natomiast reszta ugrupowań, a zwłaszcza to najbardziej prounijne – Platforma, która pokazuje swoją małość i póki co deklaruje sprzeciw, tak naprawdę opowie się za środkami dla Polski.

Wymieniając przeciwników Krajowego Planu Odbudowy, zapomniał Pan o Solidarnej Polsce?

– Myślę, że Solidarna Polska mimo wcześniejszych deklaracji zagłosuje za Krajowym Planem Odbudowy.

              Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki