Słabości w polityce nikt nie szanuje
Czwartek, 29 kwietnia 2021 (21:32)Z dr. hab. Mieczysławem Rybą, prof. KUL, politologiem, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Borys Budka, który podczas negocjacji na szczeblu unijnym apelował do premiera Mateusza Morawieckiego, żeby poprzeć europejski Fundusz Odbudowy, później grzmiał, że niezagłosowanie za Krajowym Planem Odbudowy będzie zdradą Polski, dzisiaj zmienia zdanie o 180 stopni. Co sprawia, że Platforma zmieniła swój punkt widzenia?
– Krótko mówiąc, Borys Budka się zakiwał. Jest słabym graczem. Stojąc na gruncie totalnej opozycji, znalazł się w martwym punkcie, a Platforma – w poważnych tarapatach. Z jednej strony przyjęcie postawy totalnej opozycji, a z drugiej – totalne, bezwzględne oddanie Unii Europejskiej spowodowało, że znalazł się pod stworzonym przez siebie kloszem. Prawdopodobnie – przy konflikcie w ramach Zjednoczonej Prawicy w związku z odmiennym zdaniem Solidarnej Polski w kwestii poparcia dla Krajowego Planu Odbudowy – liczył na to, że stanie na czele zjednoczonej opozycji i wymusi na Prawie i Sprawiedliwości co tylko będzie chciał, a w istocie może nawet uda mu się doprowadzić do upadku obecnego rządu i przedterminowych wyborów. Wtedy byłby triumfujący. Natomiast nie spodziewał się, że Lewica jest w stanie grać tak ostro przeciwko niemu, a przynajmniej obok niego. To pokazuje, że jest słabym graczem.
Znalazł się w trudnej sytuacji, podobnie jak cała formacja.
– Teraz jest w potrzasku, bo z jednej strony cały swój elektorat urabiał w kontekście prounijnym, czyli w narracji, że wszystko, co płynie z Brukseli, jest super, Komisja Europejska to jest najwspanialsza instytucja, jaka istnieje, w związku z tym trzeba ją podziwiać i za nią bezkrytycznie podążać. Z drugiej strony, jeśli tak ukształtowany elektorat Koalicji Obywatelskiej ma przekonanie, że europejski Fundusz Odbudowy to miliardy, które spadają nam z nieba, jeśli Borys Budka jest teraz przeciw, to niczym nie jest w stanie uzasadnić zmiany swojej postawy. Jako „targowiczanin” nie jest też w stanie uzasadnić carycy – Brukseli, dlaczego zachowuje się tak, a nie inaczej. Jest zatem w kropce, a Krajowy Plan Odbudowy i tak przejdzie w Sejmie, bo Lewica, która wynegocjowała z PiS swoje warunki, poprze plan rządu. Jeśli chodzi o nastawienie do Unii Europejskiej, Lewica wprawdzie ma taki sam elektorat co Platforma, ale to Lewica będzie się teraz mogła wszędzie chwalić, że to dzięki niej Krajowy Plan Odbudowy przeszedł i jakieś pieniądze spłynęły na przykład do samorządów, na mieszkania, na rozwój służby zdrowia, szpitali itd. Natomiast Platformie pozostanie tylko rola totalnej opozycji. To powoduje, że Platforma będzie – w mojej ocenie – tylko tracić. Dlatego nie zdziwiłbym się, gdyby niedługo notowania Platformy spadły do –powiedzmy – 13 procent.
Dokąd prowadzi taktyka totalnej negacji, która coraz głośniej wybrzmiewa z ust Borysa Budki i polityków Platformy, i jak odbiorą ją unijni partnerzy Platformy?
– Słabości w polityce nikt nie szanuje. Myślę, że sam Donald Tusk, jako szef Europejskiej Partii Ludowej, której członkiem jest Platforma, będzie teraz musiał świecić oczami za swoją dawną formację polityczną. Co więcej, cała ta sytuacja spowoduje, że Borys Budka będzie miał konflikt wewnątrz Platformy – pomijając już to, że ma wojnę z Lewicą – wojnę, którą sam rozpętał. Nie zdziwiłbym się, gdyby mocniej niż dotychczas pod jego adresem wybrzmiały głosy: Dlaczego prowadzisz naszą partię do zguby, dlaczego poparcie dla Platformy stale spada i jest niższe niż poparcie dla Polski 2050 Szymona Hołowni. Jak widać taktyka obrana przez Platformę pod kierownictwem Borysa Budki jest zła od samego początku. Totalność i jednowariantowość prowadzonych działań taktycznych taką partię oraz jej lidera prowadzi na manowce i wcześniej czy później łatwo kogoś takiego ograć. Jeśli bowiem w stu procentach wiemy, w który punkt zaatakuje i że zawsze będzie atakował, nigdy się nie cofając, to wystarczy tylko zastawić pułapkę i czekać. Teraz Borys Budka na własne życzenie znalazł się w takiej pułapce.
W tej sytuacji wydaje się, że Platforma nie ma dzisiaj innego wyjścia, niż zagłosować za Krajowym Planem Odbudowy.
– Borysowi Budce pozostaje teraz albo poprzeć ten budżet – Krajowy Plan Odbudowy, bo tak chce Unia Europejska, albo kontestować ten plan. Jeśli wybierze ten drugi wariant, to stanie ramię w ramię z Konfederacją, Solidarną Polską i Zbigniewem Ziobrą, którego od zawsze krytykuje jako łamiącego Konstytucję RP. Zakładając ten wariant, narzuca się pytanie: W jakim miejscu wizerunkowo znajduje się Borys Budka? Wychodzi na to, że przewodnictwo Borysa Budki to dla Platformy jedna wielka katastrofa.
Fala krytyki cały czas wylewa się na Lewicę, która zapowiada poparcie Krajowego Planu Odbudowy, ale porównywanie porozumienia PiS z Lewicą do paktu Ribbentrop-Mołotow w polskiej polityce, co zrobił Radosław Sikorski, to chyba gruba przesada?
– To jest śmieszne. Radosław Sikorski mocno przesadza z tego rodzaju retoryką, bo kogo tu mordują, kogo rozbierają, kogo niszczą – o czym w ogóle mowa? Ponadto jak ta figura retoryczna ma się do tego, co zwiemy porozumieniem taktycznym pomiędzy PiS a Lewicą, które się pojawiło. Takie stanowisko pokazuje też, jak bardzo odrealnieni – w odniesieniu już nie tyle do życia zwykłych Polaków, ile języka – są politycy formacji aspirującej do rządzenia Polską. Jeśli zatem na czele Platformy stoją ludzie tak mocno odrealnieni, stosujący tak nieadekwatne figury retoryczne, ludzie nieskomunikowani z elektoratem, to nie ma się co dziwić, że popełniają takie kategoryczne błędy.
Swoją drogą ciekawe, jak zachowa się PSL, które w krytyce Lewicy dołączyło do Platformy, określając formację Włodzimierza Czarzastego mianem zdrajców opozycji.
– PSL, które dzisiaj staje ręka w rękę z Platformą i krytykuje Lewicę, jeszcze niedawno krzyczało, że trzeba dawać pieniądze samorządom, bo inaczej Polska stanie i zatrzyma się w rozwoju. Dzisiaj z kolei zmieniają front i krytykują tych, którzy popierają Plan Odbudowy, a tym samym środki, które popłyną m.in. do samorządów. Swoją drogą, kogo dzisiaj obchodzi, czy w jakiejś partii, czy w szeregach opozycji – we wzajemnych relacjach – jest zdrada czy nie ma? Dla wyborców rozgrywki partyjne nie mają żadnego znaczenia. Jeśli zatem PSL dołączy do Platformy, to cała retoryka o proeuropejskości opozycji i antyeuropejskości PiS upadnie. Opozycja – szczególnie Platforma, choć również PSL – poprzez ten ruch Czarzastego i Biedronia straciła cały swój impet. Co by nie powiedzieć, Włodzimierz Czarzasty doskonale diagnozował, że Platforma już wiele razy próbowała go ograć, ograbić z posłów i przejąć elektorat, więc kiedy tylko zwietrzył nadarzającą się okazję w drugą stronę, skrzętnie ją wykorzystuje.
Może zatem rację ma Aleksander Kwaśniewski, mówiąc, że Lewica uznała, że polska racja stanu jest ważniejsza niż bezwzględna walka między opozycją a rządem?
– Tu bynajmniej nie chodzi o rację stanu, bo jak ostatecznie będzie wyglądał ten Fundusz Odbudowy i czy rzeczywiście będzie nam służył oraz w jakim zakresie, to jest inna dyskusja. Natomiast w tej sprawie, o której rozmawiamy, zwyciężyła racjonalność – po prostu. Racjonalność, czyli dobrze zdiagnozowany interes partyjny. U Włodzimierza Czarzastego wyszła racjonalność oceny tego, jak rzeczy się mają. Trwanie w totalnej opozycji pod przywództwem zabetonowanej na stanowiskach Platformy, która w ogóle nie liczy się ze zdaniem swoich politycznych partnerów, w końcu doprowadziłoby do śmierci Lewicy. A tak będą się chwalić wszem i wobec, że ugrali miliardy dla Polski. Czy ugrali te miliardy, to jest inna rzecz, ale w sensie wizerunkowym i propagandowym Lewica ma w rękach potężne działa.
Czy taka postawa Lewicy może przynieść jej większe poparcie?
– Oczywiście, że może, bo wyborcy w większości – nawet jeśli mają różne poglądy, są ideologicznie różnie uwarunkowani – chcą, żeby politycy realizowali ich interesy. Od polityków i partii oczekują zdroworozsądkowości. Sytuacja wygląda dziś tak, że Borys Budka i Platforma pod jego rządami zostali ze śmiesznym piorunem na masce – ze Strajkiem Kobiet, którego liderki – w swoim wulgarnym stylu – zażądały od Lewicy, by wycofała swoje poparcie dla Krajowego Planu Odbudowy. Natomiast Włodzimierz Czarzasty i Lewica nic sobie z tego nie robią, odbili się od tego totalnego towarzystwa i mówią, że walczą o pieniądze dla Polski, a nie o ideologię, która nikogo nie interesuje.
Wygląda na to, że w takiej czy innej postaci spadkobiercy dawnej lewicy wracają na polityczną scenę, i to z przytupem…
– Dokładnie. Sam grzech pierworodny jest w momencie, w którym Platforma zdefiniowała się jako opozycja totalna. Proszę zwrócić uwagę, że od tego momentu nigdy nie potrafiła wygrać wyborów i dziś ma za sobą sześć czy siedem porażek z rzędu. Co więcej, może się doprowadzić do sytuacji, że nie tylko nie będzie drugą siłą polityczną w Polsce, tylko czy w ogóle znajdzie się na podium. Równie dobrze Platformę może przeskoczyć nie tylko Polska 2050 i Szymon Hołownia, ale również Lewica.