Bolesna prawda
Poniedziałek, 26 kwietnia 2021 (16:19)Kolejna furgonetka Fundacji PRO – Prawo do życia została spalona w Warszawie, wcześniej spłonął samochód Fundacji w Krakowie.
„W nocy z 23 na 24 kwietnia spalony został nasz kolejny samochód. Tym razem stojący pod Szpitalem Bielańskim. »W Szpitalu Bielańskim w 2017 r. aborterzy zabili 131 dzieci« – brzmiał znajdujący się na nich napis. Na szczęście w samochodzie nie było ludzi” – informuje na swojej stronie internetowej Fundacja PRO – Prawo do Życia.
Na razie sprawca podpalenia furgonetki nie jest znany. – Złożyłem w tej sprawie zeznanie na policję – mówi „Naszemu Dziennikowi” Mariusz Dzierżawski z Zarządu Fundacji PRO – Prawo do Życia. – Obecnie jest około 10 takich furgonetek w Polsce – dodaje obrońca życia i wyjaśnia, że środowisko pro-life nie zaprzestanie prowadzonej aktywności. – Będziemy nadal pokazywać, że aborcja to morderstwo – zapowiada.
Wskazuje również na pewne zjawisko związane z tym haniebnym incydentem. – Jest pełno wpisów w przestrzeni internetowej wyrażających radość z tego powodu. Pojawia się pytanie, dlaczego te osoby się tak cieszą? Nie mogą znieść prawdy o aborcji, która jest dla nich nie do zniesienia i w rzeczywistości boją się jej – argumentuje nasz rozmówca.
Okazuje się, że jednak to nie wszystko. – Na profilu aborcyjnego killing-teamu w komentarzach mamy wręcz nawoływanie do palenia właścicieli samochodu – alarmuje Fundacja.
Mariusz Dzierżawski tłumaczy, że zdarzało się kilkakrotnie ująć sprawców wcześniejszych incydentów, którzy potem zostali uwolnieni przez sąd. – Raz się zdarzyło, że nasz kolega został ranny podczas pościgu za niszczycielem. Nie zamierzamy narażać ludzi na utratę zdrowia czy życia – wyjaśnia. Ocenia jednocześnie, że furgonetki nie są problemem. Większym problemem wydaje się śmierć niewinnych dzieci i brak odpowiedniej reakcji z tego powodu.
– Aborcja jest przemocą wobec najbardziej bezbronnych – nienarodzonych dzieci. Jej zwolennicy także uciekają się do przemocy, aby za wszelką cenę ukryć prawdę. Tym razem posunęli się aż do spalenia dwóch antyaborcyjnych furgonetek – w Krakowie i w Warszawie. Spłonęły szoferki, ale plakaty pozostały nienaruszone. Prześladowania ze strony aborcjonistów są, niestety, coraz intensywniejsze. Tym bardziej potrzeba wzmożonego wysiłku, aby całkowicie powstrzymać zabijanie dzieci – mówi „Naszemu Dziennikowi” Anna Trutowska, koordynator Fundacji PRO – Prawo do Życia.
Fundacja przypomina, że niedawno spalono jej samochód znajdujący się w Krakowie. W obu przypadkach nie spaliły się plakaty pokazujące prawdę o aborcji. – Osoby, które zamieszczają zdjęcia po spaleniu, na których widać nasze plakaty przy okazji propagują prawdę o aborcji – zaznacza Mariusz Dzierżawski.
Poza wymiarem fizycznym można mówić również o walce w sferze duchowej, kiedy widoczne są próby niszczenia trwałych chrześcijańskich wartości. Co do tego nie ma wątpliwości nasz rozmówca. – Oczywiście, że jest to przejaw walki duchowej – puentuje.
Jacek Sądej