• Czwartek, 13 maja 2021

    imieniny: Ofelii, Roberty, Serwacego

Podzieleni Superligą

Wtorek, 20 kwietnia 2021 (17:18)

Podczas gdy prezes Realu Madryt Florentino Perez przekonuje, że Superliga uratuje pogrążoną w kryzysie piłkę nożną, połowa futbolowej Europy zastanawia się, w jaki sposób można szybko i surowo ukarać jej pomysłodawców.

– Przez pandemię najlepsze kluby straciły łącznie pięć miliardów euro. Real przez dwa sezony stracił około 400 milionów. To dramatyczna sytuacja, stąd musieliśmy coś zrobić, by jeszcze bardziej się nie pogrążyć. Sposobem okazało się utworzenie Superligi. Jest ona odpowiedzią na potrzeby chwili, wychodzi naprzeciw oczekiwaniom kibiców, szczególnie młodych, którzy w dzisiejszych czasach mają do dyspozycji inne platformy i rozrywki niż piłka nożna. Uważamy, że jej uatrakcyjnienie, na najwyższym, światowym poziomie, będzie stanowić oczekiwaną odpowiedź. Gdybyśmy pozostali przy dochodach z Ligi Mistrzów, czekałaby nas sportowa śmierć. Mamy coraz mniej widzów i coraz mniej pieniędzy. Nie tworzymy Superligi dla najbogatszych, ale po to, by uratować futbol. Nikt nie ma zamiaru likwidować lig narodowych, to bzdura. Nie rozumiem gróźb ze strony UEFA. Oni nie rozumieją nas, ja nie rozumiem nowego formatu Ligi Mistrzów. Nie boję się, że ktokolwiek może zostać wykluczony z jakichś rozgrywek, a piłkarze mogą otrzymać zakaz występów w reprezentacjach. Prawo nas w tych kwestiach chroni – powiedział Perez, prezes Realu, twarz Superligi, jeden z głównych jej pomysłodawców.

Na razie jednak trwa przepychanka. Wszystkie strony, czyli założyciele Superligi, UEFA, FIFA, krajowe federacje, kluby, kibice, politycy, przekonują do swych racji i uderzają w rywali. Opowiadają o zasadach, tradycji, moralności i oczywiście o pieniądzach, o które przecież w tej całej historii chodzi. Superliga na dzień dobry ma zagwarantować uczestnikom (do podziału) około czterech miliardów euro. Kwotę, do której nawet generująca ogromne dochody Liga Mistrzów, nie jest w stanie się zbliżyć.

Obecnie budzi ona jednak niemal wyłącznie sprzeciw i krytykę. Mocną, a głosów domagających się ostrych reakcji, i to natychmiastowych, pojawia się coraz więcej. Jeden z członków Komitetu Wykonawczego UEFA, Duńczyk Jesper Moller, przyznał, że unia rozważa wykluczenie trzech założycieli nowych rozgrywek Realu, Chelsea Londyn i Manchesteru City jeszcze z obecnej edycji Ligi Mistrzów! Decyzje w tej kwestii miałyby zapaść w piątek, a to by oznaczało, że na placu gry pozostałby jedynie Paris Saint-Germain (i być może dołączone doń drużyny, które wspomniana trójka wyeliminowała w ćwierćfinałach). Brzmi nierealnie, jak szaleństwo, jednak taka właśnie atmosfera i klimat zapanowały na szczytach europejskiego futbolu. Ba, kilka klubów Serie A już ogłosiło konieczność wyrzucenia z ligi włoskiej trójki „buntowników”, Juventusu Turyn, AC Milan i Interu Mediolan – i zyskuje coraz mocniejsze poparcie. UEFA zagroziła, że dla piłkarzy grających w Superlidze nie będzie miejsca w narodowych reprezentacjach i nie będą mogli wystąpić na mistrzostwach świata czy Europy.

– Zakochałem się w powszechnie dostępnej piłce nożnej, futbolu dla kibiców, w marzeniu o ujrzeniu drużyny najbliższej mojemu sercu w starciu z najlepszymi. Jeśli ta Superliga stanie się faktem, to będzie koniec tych marzeń, koniec nadziei kibiców zespołów, które nie są gigantami, na zwycięstwa na boisku w rozgrywkach na najwyższym poziomie. Kocham piłkę i nie mogę tego przemilczeć. Wierzę w rozwiniętą Ligę Mistrzów, ale nie w to, żeby bogaci kradli coś, co stworzyli ludzie, czyli nic innego jak najpiękniejszy sport na tej planecie – tak o planach stworzenia Superligi napisał Ander Herrera, pomocnik Paris Saint-Germain.

 

Piotr Skrobisz