• Czwartek, 7 maja 2026

    imieniny: Ludmiły, Benedykty, Gizeli

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Cierpiał z nami

Poniedziałek, 12 kwietnia 2021 (02:07)

Do walki z Prymasem Stefanem Wyszyńskim komunistyczne władze powołały specjalny zespół

Całe pasterskie 33-letnie posługiwanie Prymasa Tysiąclecia przebiegało pod ścisłą inwigilacją komunistycznego aparatu represji. Na ulicy Miodowej w Warszawie, naprzeciwko kurii arcybiskupiej i rezydencji Prymasa, urządzono całe rozbudowane biuro inwigilacyjno-podsłuchowe. Setki tajnych, dobrze opłacanych agentów obserwowało kardynała, dokądkolwiek się udawał. W kościołach nagrywano jego kazania, a wszędzie, gdzie się zatrzymywał, instalowano podsłuchy. Śledzono każdy krok „Proroka” (ubecki kryptonim Ojca).

Zamach na Prymasa

Po objęciu 2 lutego 1949 roku prymasowskiej stolicy gnieźnieńskiej Prymas 5 lutego zdążał na zaplanowany ingres do Warszawy. Na pierwszy postój i spotkanie z wiernymi zatrzymał się w Witkowie. Natchniony Bożym Duchem, wbrew przewidywaniom UB, że pojedzie dalej przez Wrześnię, zdecydował udać się do stolicy przez Koło. Tam przenocował i był podejmowany przez ówczesnego proboszcza, ks. kanonika Stanisława Śmietanko, co upamiętnia dziś duży obraz Prymasa w kolskiej farze.

Tymczasem okazało się, że na zaplanowanej trasie przejazdowej niedaleko Wrześni rozciągnięto nad jezdnią stalową linę umocowaną do drzew stojących po obu stronach drogi. Musieli zrobić to fachowcy, gdyż dla mniejszej widoczności pomalowali linę na czarno. W zasadzkę wpadł samochód ciężarowy z Gniezna, który wywrócił się i wpadł do rowu.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Ks. Jerzy Banak