• Poniedziałek, 13 kwietnia 2026

    imieniny: Marcina, Przemysława

Zaplanowane ludobójstwo

Sobota, 9 lutego 2013 (02:02)

Dnia 10 lutego 1940 roku, w środku mroźnej zimy, władze sowieckie przeprowadziły olbrzymią operację wepchnięcia do bydlęcych wagonów 140 tysięcy ludzi. To było pierwsze z czterech skumulowanych uderzeń w obywateli Rzeczypospolitej – mieszkańców obszarów okupowanych przez ZSRS.

To była wielka, przemyślana operacja w skali sowieckiego państwa. Uderzenie w elity polskiego państwa przeprowadzone na podstawie sporządzanych od wielu miesięcy imiennych list osadników wojskowych i cywilnych, pracowników służby leśnej, a także sędziów i prokuratorów, policjantów oraz innych urzędników i pracowników umysłowych wraz z rodzinami.

Państwo bolszewików od początków swego istnienia miało kłopot i z Polską, i z Polakami. W latach 1919-1920 niepodległa Rzeczpospolita stanęła na drodze ekspansji sowieckiego imperium w Europie. W latach 20. i 30. Polacy, wciąż licznie zamieszkujący przede wszystkim zachodnie krańce imperium, okazali się szczególnie odporni na hasła kolektywizacji i ateizacji. W latach 30. oprócz codziennych przejawów sowieckiego terroru, aresztowań poszczególnych osób i rodzin zdecydowano o konieczności definitywnego rozprawienia się z Polakami w ZSRS.

W 1936 r. dokonano pierwszej fali antypolskich aresztowań i deportacji ludności zamieszkałej w rejonach nadgranicznych oraz polskich rodzin z Nowogrodu Wołyńskiego, Żytomierszczyzny i Płoskirowa. Represjonowano prawie 100 tys. osób, z czego dominującą większość stanowili Polacy. W latach następnych (1937-1938) NKWD przeprowadziło tzw. polską operację i wiele działań represyjnych na Ukrainie i Białorusi, dokonując aresztowań, deportacji i rozstrzeliwania osób narodowości polskiej. Akcje te wraz z następnymi działaniami terrorystycznymi do 1939 r. dotknęły w sumie ok. 250 tys. Polaków – obywateli ZSRS. Już wtedy działania NKWD wyczerpywały wszelkie znamiona później sformułowanych definicji ludobójstwa.

Sowieci przystąpili do nowego etapu „oczyszczenia” Polski z Polaków zaraz po tym, jak dzięki sojuszowi z Hitlerem objęli swą władzą wschodnią połowę Rzeczypospolitej. Doraźne represje, często improwizowane, morderstwa i wywózki szybko uzupełniono akcją solidnie zaplanowaną i realizowaną przy użyciu całej państwowej machiny terroru. Już na przełomie października i listopada 1939 roku w ramach oczyszczania „strefy nadgranicznej” przeprowadzono deportację ponad 55 tys. polskich obywateli. W latach 1940-1941 Rosjanie dokonali czterech wielkich operacji deportacyjnych polskich obywateli, których wywożono przede wszystkim na Syberię i w stepy Kazachstanu. Miały one miejsce kolejno w lutym, kwietniu i czerwcu 1940 r. oraz w okresie maj-czerwiec 1941 roku. Dwie ostatnie deportacje objęły także żołnierzy wcześniej internowanych na Litwie i Łotwie. Dostępne źródła sowieckie w sumie dokumentują w sposób bezpośredni 327 tys. deportowanych obywateli Rzeczypospolitej różnych narodowości. Według polskich szacunków, liczba ta była co najmniej dwukrotnie wyższa.

Równolegle z deportacjami na całych ziemiach wschodniej Polski prowadzono rozległe aresztowania. W więzieniach osadzono ponad 100 tys. osób, z których znaczną część wymordowano w ramach śledztw i zbiorowych mordów. Do ofiar sowieckich należy także doliczyć także tych przymusowo wcielanych do Armii Czerwonej. Wielu z nich potem zginęło z rąk niemieckich. Dzisiejsza Rosja z tupetem traktuje ich jako „swoich obywateli”.

Decyzją z 5 marca 1940 r. postanowiono przeprowadzić „akcję specjalną” polegającą na wymordowaniu oficerów WP z obozów w Kozielsku, Ostaszkowie i Starobielsku. Najwięcej wymordowano w Twerze, pozostałych – w Katyniu i Charkowie. Około 25 tys. jeńców skierowano do jednego z największych obozów koncentracyjnych na ziemiach wschodniej Polski, tzw. obozu rówieńskiego (od 1940 r. zwanego lwowskim) w ramach „Budowy NKWD nr 1”. Żołnierze byli wykorzystywani m.in. do niewolniczej pracy przy budowie strategicznej szosy łączącej Nowogród Wołyński ze Lwowem. Dalszych ponad kilkanaście tysięcy zmuszono do ciężkich robót w kopalniach żelaza i wapnia na Ukrainie, kolejnych – do budowy w warunkach ogromnej śmiertelności linii kolejowej w republice Komi.

Sowieckie zbrodnie na Polakach na ziemiach wschodnich zostały przerwane w 1941 roku przez atak Hitlera na ZSRS. Po dwóch latach terroru niemieckiego stały się one przedmiotem nowej agresji sowieckiej już od pierwszych tygodni roku 1944. Zwycięskie mocarstwo ponownie anektowało wschodnią połowę polskiego państwa. Przystąpiło też do nowej akcji depolonizacyjnej. Nowe fale represji i wywózek do „łagrów” dotknęły nie tylko żołnierzy AK i urzędników Polski Podziemnej, ale także ludność cywilną. Miały zarazem wymuszać decyzje o wyjazdach na Zachód, za tzw. linię Curzona. Jak na urągowisko ogłoszono to „repatriacją”. W rzeczywistości była to ekspatriacja, czyli wysiedlenie, względnie wymuszone opuszczenie ojczystego kraju.

Mimo represji i wyniszczenia wciąż przetrwały skupiska polskiej ludności, przede wszystkim na przeciętej granicą litewsko-białoruską Wileńszczyźnie, ale też na innych obszarach obecnej Białorusi i Ukrainy.

Dr Maciej Korkuć