Woli zasłaniać się immunitetem
Wtorek, 23 marca 2021 (17:09)Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Prokuratura Regionalna w Szczecinie skierowała wniosek do Senatu o uchylenie immunitetu marszałkowi Senatu Tomaszowi Grodzkiemu. Może byłoby lepiej, gdyby sam marszałek zrzekł się immunitetu i bronił swojego dobrego imienia?
– W sytuacji kiedy Prokuratura Regionalna w Szczecinie prowadzi postępowanie – na razie pewnie w sprawie, ale jednak dochodzi do wniosku, że zgromadzony materiał dowodowy jest na tyle wystarczający, aby postawić zarzuty marszałkowi Tomaszowi Grodzkiemu – to musi się zwrócić do Senatu o uchylenie mu immunitetu. Jeżeli sprawa jest na takim etapie, to standardy, które powinny obowiązywać polityków – niezależnie od opcji – podpowiadają, że w takiej sytuacji zainteresowany sam powinien złożyć rezygnację z immunitetu. W przypadku marszałka Tomasza Grodzkiego na to bym jednak nie liczył.
A może jednak?
– Już widać, że marszałek Grodzki sam się nie zrzeknie immunitetu. Jak słyszymy, mówi, że wniosek o uchylenie immunitetu zostanie poddany formalnej procedurze zgodnej z regulaminem obowiązującym w Senacie, a zatem nie zamierza sam zrzec się immunitetu. Liczy zapewne, że większość senacka ochroni go przed odpowiedzialnością. To zastanawiające, zwłaszcza że marszałek Grodzki często sam określa się jako trzecia osoba w państwie, a to oznacza, że sam powinien być absolutnie poza wszelkim podejrzeniem – jak żona Cezara. Natomiast jeżeli sam – jak słyszymy – nie ma zamiaru złożyć rezygnacji z immunitetu, to należałoby oczekiwać od senatorów, że taką decyzję podejmą. I tutaj znowu, jeśli opozycja przyjmuje narrację, przynajmniej Koalicja Obywatelska, że jest to sprawa polityczna, to można się spodziewać, jak będzie wyglądało głosowanie.
Marszałek Grodzki może usłyszeć cztery poważne zarzuty korupcyjne z czasów, kiedy był dyrektorem szpitala specjalistycznego w Szczecinie i ordynatorem Oddziału Chirurgii Klatki Piersiowej. Zatem z polityką nie ma to chyba nic wspólnego?
– Dokładnie. Te zarzuty nie mają wiele wspólnego z polityką. Z tego, co do tej pory zostało ujawnione, wynika, że prokuratura podjęła postępowanie z uwagi na sygnały płynące od pacjentów oraz szczecińskiego dziennikarza, co pokazuje, że sprawa ma absolutnie wymiar korupcyjny, a nie polityczny. Zresztą korupcja to jest jeden z najcięższych zarzutów, które można kierować pod adresem polityka. Tym bardziej marszałek Tomasz Grodzki powinien dążyć do oczyszczenia się z tych zarzutów, ma bowiem prawo do obrony swojego dobrego imienia. Ostatecznie o tym, czy jest winy, czy niewinny, zdecyduje niezawisły sąd. Tym bardziej że – jak mniemam – marszałek Grodzki, zresztą jak wszyscy politycy totalnej opozycji, ma zaufanie do polskich sądów.
Nie tylko Platforma broni Tomasza Grodzkiego. Lewica również będzie przeciwna uchyleniu immunitetu marszałkowi Grodzkiemu. Podobnie było z senatorem Stanisławem Gawłowskim, który dziś – po postawieniu zarzutów – właściwie został sam.
– Nie zgodzę się z tezą postawioną przez pana redaktora, że były sekretarz generalny Platformy senator Gawłowski został sam, bo – jak wiadomo – pełni w Senacie istotne funkcje, jest na przykład przewodniczącym Komisji Nadzwyczajnej do spraw Klimatu. Mimo powagi czynów, o których popełnienie jest podejrzewany, nie jest też poddany jakiemuś ostracyzmowi ze strony swoich partyjnych kolegów. Tymczasem zarzuty, jakie na nim ciążą, dyskwalifikują go jako polityka, jako senatora. Natomiast jeśli chodzi o zarzuty kierowane pod adresem marszałka Grodzkiego, to one też wyglądają poważnie i jeżeli miałyby się potwierdzić, to też dyskwalifikują go – nie tylko jako polityka, marszałka Senatu RP, ale również dyskwalifikują go jako lekarza. Podkreślam – jeśli miałyby się potwierdzić, ale to już decyzja sądu. W Prawie i Sprawiedliwości obowiązują zupełnie inne standardy, w związku z tym w przypadku jakiegokolwiek podejrzenia dotyczącego zachowań korupcyjnych, czy w ogóle popełnienia przestępstwa, taka osoba ma zawieszone członkostwo w partii, sama zrzeka się immunitetu, tak aby przed sądem móc się oczyścić, a wszystko po to, żeby nie utrudniać postępowania prokuraturze. Niestety – jak widać – zupełnie inne standardy obowiązują w Platformie.
Czy nie jest paradoksem, że marszałek Grodzki będzie decydował o tym, czy i kiedy taki wniosek o pozbawienie immunitetu trafi do komisji regulaminowej, czy w ogóle zostanie poddany pod głosowanie w Senacie? Marszałek może być sędzią we własnej sprawie?
– Tu jest kwestia regulaminu obowiązującego w Senacie, ale jeśli marszałek Tomasz Grodzki sam nie zrzeknie się immunitetu, to jak najszybciej powinien poddać pod głosowanie wniosek prokuratury, aby uniknąć dodatkowych podejrzeń o blokowanie rozpatrzenia sprawy, o próbę doprowadzenia do tego, żeby taka decyzja Senatu nie zapadła. Czyli korzystając ze swojego stanowiska, marszałka Senatu, prowadzi do tego, żeby niekorzystna dla niego uchwała zapadła jak najpóźniej. Tak czy inaczej w tym momencie trudno przesądzać, jak się to skończy, ale pozostaje nadzieja, że jednak skieruje wniosek pod obrady komisji regulaminowej, a następnie sprawa zostanie przegłosowana przez Senat.
Tymczasem realizuje od początku swoją taktykę, czyli zaprzecza i co rusz grozi pozwami tym, którzy mówią o jego przeszłości – dziennikarzom oraz pacjentom.
– Skoro jest pewny swego, to zastanawiające, dlaczego do tej pory nie wystąpił z pozwem. Tym bardziej że sprawy te żyją w przestrzeni publicznej. Pacjenci, którzy tego rodzaju oskarżenia pod adresem prof. Grodzkiego skierowali, podtrzymują to, o czym dzisiaj piszą media i co jest podstawą działań prokuratury. W tej sytuacji zachowanie marszałka Grodzkiego jest dziwne, bo z punktu widzenia czystości i przejrzystości polityki, także elementarnych standardów, które powinny obowiązywać w Senacie, a także w trosce o wizerunek Senatu i marszałka tej Izby sam zainteresowany powinien czym prędzej zrzec się immunitetu, stanąć przed wymiarem sprawiedliwości i pozwolić na jak najszybsze wyjaśnienie tej sprawy. Skoro jednak tego nie czyni, to widocznie ma ku temu powody…
Czy sprawa marszałka Grodzkiego może pogrążyć Koalicję Obywatelską, która i bez tego ma dość własnych problemów?
– Znamy casusy Sławomira Nowaka, Stanisława Gawłowskiego, którym stawiane są rozmaite zarzuty, w tym także korupcyjne, i widać, że każdego swojego polityka bronią niczym niepodległości. Zatem znana doktryna Sławomira Neumanna, że póki jesteś z nami, będziemy cię bronili jak niepodległości, wciąż obowiązuje i jest praktyką stosowaną w Platformie. To jest raczej zachowanie właściwe organizacjom przestępczym, a nie partiom politycznym, które powinny funkcjonować w zgodzie nie tylko z ustawą o partiach politycznych, lecz także w oparciu o prawo obowiązujące w państwie polskim.
Wcześniej wspomniał Pan o odmiennych standardach obowiązujących w Platformie i Prawie i Sprawiedliwości.
– Ten atak na prezesa Orlenu Daniela Obajtka ze strony „Gazety Wyborczej” i opozycji ma oczywiście na celu przykrycie ewidentnych sukcesów rządu premiera Mateusza Morawieckiego. Jest to także próba przykrycia ewidentnych sukcesów prezesa Obajtka, jeśli chodzi o prowadzenie i zarządzanie tak dużym koncernem, jakim jest PKN Orlen. Mamy zapowiedź fuzji Orlenu z Lotosem, a w przyszłości także z PGNiG, co umożliwi stworzenie bardzo mocnego gracza, giganta na europejskim rynku, zdolnego do zwiększenia inwestycji w nowe technologie i realizacji celów związanych z transformacją energetyczną Polski. Jeśli do tego dodamy przejęcie przez PKN Orlen spółki Polska Press od niemieckiej Verlagsgruppe Passau Capital Group, to widzimy, że te działania są nie w smak politykom Platformy oraz innym zainteresowanym. Wzmocniony koncern paliwowo-energetyczny będzie bowiem poważną konkurencją dla firm, chociażby niemieckich. Można zatem powiedzieć, że próba zdyskredytowania prezesa Obajtka – w moim przekonaniu – jest zupełnie niezasadna, bo prezes Obajtek sam zwrócił się do CBA, żeby zbadać źródła pochodzenia swojego majątku. Poza tym te sprawy były już badane w przeszłości przez prokuraturę, więc działania opozycji i niektórych mediów są tylko próbą odgrzewania starych kotletów.
A jeśli chodzi o marszałka Grodzkiego?
– Jeśli chodzi o marszałka Tomasza Grodzkiego, to mamy tutaj sprawę, która ujrzała światło dzienne stosunkowo niedawno, kiedy kwestie korupcji zostały podniesione. I jak widać, dojrzały już do tego, żeby prokuratura zwróciła się z wnioskiem o uchylenie immunitetu. To może oznaczać, że został zebrany wystarczająco mocny materiał dowodowy. Natomiast w przeciwieństwie do standardów obowiązujących w Prawie i Sprawiedliwości, czy szerzej w Zjednoczonej Prawicy, Koalicja Obywatelska broni swojego polityka, marszałka Tomasza Grodzkiego, jak niepodległości, a on sam zamiast poddać się weryfikacji zarzutów i bronić swojego dobrego imienia przed sądem, woli zasłaniać się immunitetem.