• Środa, 20 maja 2026

    imieniny: Bazylego, Bernardyna

Marksa zastępuje rewolucja kulturowa

Poniedziałek, 15 marca 2021 (09:42)

Z dr. Krzysztofem Kawęckim, politologiem, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Z danych policji wynika, że od listopada ubiegłego roku w Polsce zanotowano ponad 150 zgłoszonych ataków na Kościół – profanacji miejsc kultu oraz napaści na osoby duchowne. Takich sytuacji nie było nigdy wcześniej.

– Jak słyszymy, uszkodzenia mienia, niszczenie zabytków sakralnych, zakłócanie nabożeństw, znieważanie pomników – słowem obrażanie uczuć religijnych ludzi wierzących. To musi budzić niepokój. Ta statystyka jest zatrważająca. Polska, niestety, znalazła się w gronie państw, w których występuje najwięcej aktów antychrześcijańskich. Niestety, obrazy znane nam z Europy Zachodniej stały się rzeczywistością także w naszym kraju. Rodzi się też pytanie: ilu sprawców tych przestępczych czynów poniosło odpowiedzialność karną?

Oznaką czego jest regularne niszczenie fasad świątyń, przerywanie Mszy Świętych czy atakowanie duchownych?

– Napisy na elewacjach czy drzwiach kościołów pokazują prawdziwe motywacje wandali, którzy się dopuszczają tych aktów. Są to znaki tzw. strajku kobiet, symbole satanistyczne, słowa wyrażające nienawiść do katolicyzmu. To również wyraz postępującej przez lata utraty poczucia sacrum w przestrzeni publicznej. Wyrazem bynajmniej nie najistotniejszym, ale zatruwającym sumienia dzieci już od najmłodszych lat jest rozpowszechniający się coraz bardziej Halloween, do niedawna szczególnie hucznie „świętowany” w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii. Ta tylko z pozoru niewinna maskarada jest antytezą uroczystości Wszystkich Świętych i Dnia Zadusznego.

Cele tzw. strajku kobiet i protestów są jasno określone. Chyba nie powinniśmy mieć złudzeń, że celem doraźnym jest obalenie obecnego rządu, ale celem nadrzędnym – zwycięstwo rewolucji neomarksistowskiej, a więc też walka z Bogiem i Kościołem.

– Oczywiście, celem jest walka z Bogiem i Kościołem. Ta rewolucja przeprowadzana przez międzynarodówkę antychrześcijańską przygotowywana była przez lata. Akcję polityczną i ekonomiczną wyrażoną w „Manifeście komunistycznym” Marksa zastąpiła dziś rewolucja kulturowa z ekspansją genderyzmu. Podstawy ideowe tej rewolucji przygotowywane były przez lata przez szkołę frankfurcką. Można powiedzieć, że wydarzenia w naszym kraju to fragment internacjonalizmu antychrześcijańskiego.

Jaka powinna być rola państwa, które ma instrumenty, aby postawić tamę temu szaleństwu wrogości, czy wręcz nienawiści wobec Kościoła?

– Państwa demokracji zachodniej urządzone są na fundamencie doktrynalnego liberalizmu i na wyłączeniu życia państwowego i polityki spod prawa naturalnego. To zaprzeczenie społecznej nauce Kościoła, która głosi, że państwo ma troszczyć się o religię nie tylko i nie przede wszystkim dla własnej korzyści, lecz dlatego, że Pan Bóg jest najwyższym celem każdego człowieka, a łaska wiary czymś najlepszym, co ludzie, rodziny i narody mogą posiadać. Państwo „bezwyznaniowe”, określające się jak Francja „republiką laicką”, ze swej istoty nie jest w stanie wypełniać przynależnych państwu powinności wobec Kościoła i wiary.

Państwo reaguje dzisiaj odpowiedzialnie na te ataki?

– Każdego roku w krajach europejskich dokonywanych jest kilka tysięcy ataków na miejsca kultu katolików: kościoły, cmentarze, bożonarodzeniowe szopki czy chociażby figury świętych. W większości ich sprawcami są tzw. radykalni islamiści, chociaż w takich krajach jak Hiszpania dokonywane są one przede wszystkim przez anarchistów, aktywistów skrajnej lewicy i feminizmu. Sprawcy tych czynów bardzo rzadko zostają zidentyfikowani, a jeśli już, to wielu z nich jest uniewinnianych z powodu przypisywanych im przez sądy zaburzeń psychicznych. Warto przy tym zauważyć, że policja i sądy wykazują natomiast dużo większą sprawność w wykrywaniu osób dopuszczających się ataków na synagogi czy meczety. Tych zresztą jest zdecydowanie mniej. Statystycznie około 90 procent ataków na miejsca kultu religijnego dotyczy chrześcijan.

Bezpieczeństwo miejsc kultu świadczy także o bezpieczeństwie państwa i obywateli bądź o jego braku.

– Współczesne państwo laickie nie dba o bezpieczeństwo miejsc kultu chrześcijan, natomiast z wielką gorliwością, wręcz nadgorliwością troszczy się o zachowanie tzw. świeckiego charakteru państwa, co wiąże się z brakiem tolerancji wobec katolików i ich dyskryminacją. W rezultacie katolicy są pozbawieni bezpieczeństwa ze strony państwa. Deklaracje o wolności religii rozmijają się z praktyką. Rodzi się pytanie, czy państwo pod hasłem walki z tzw. pandemią ma prawo ograniczać w sposób arbitralny i skrajny dostęp do obrzędów religijnych i sakramentów świętych tak jak to miało miejsce w wielu krajach zachodnich w okresie Świąt Bożego Narodzenia, gdy władze nakazywały rejestrację wiernych czy żądały zakazu śpiewu w kościołach podczas nabożeństw lub zamykały cmentarze, co miało miejsce również 1 listopada ubiegłego roku w Polsce. Pytania o prawo wprowadzania daleko idących restrykcji wobec wierzących z powodu głoszonej troski o zdrowie, w kontekście zbliżających się Świąt Wielkanocnych, dotyczyć mogą również władz państwowych w naszym kraju.

Opozycja totalna nie przeciwstawia się profanacjom miejsc świętych płynącym ze środowiska tzw. strajku kobiet. Czy to nie zachęca do jeszcze większej agresji?

– Zapewne istnieje bezpośredni związek między wsparciem politycznym i moralnym ze strony opozycji a eskalacją działań antychrześcijańskich aktywistów. Początkowe akty profanacji figur Chrystusa czy wizerunku Matki Bożej nazywane były przez ich wykonawców happeningami, ale krok po kroku te środowiska szły dalej i coraz bardziej śmiało w swoich zapędach. Poczucie zaniechania ze strony wymiaru sprawiedliwości oraz przyzwolenie ze strony polityków Platformy i Lewicy spowodowało wzrost agresji słownej i kolejne ataki, nawet na osoby duchowne.

Zatem nic dziwnego, że Platforma traci pozycję lidera opozycji na rzecz Szymona Hołowni?

– Jak wynika z sondaży, część elektoratu Platformy przerzuciła swoje sympatie, ale i nadzieje w kierunku ruchu Polska 2050 Szymona Hołowni. Nie wydaje mi się jednak, że powodem były motywacje ideowe, ale raczej rozczarowanie niemocą Platformy. Wyborcy, którzy przez lata głosowali na tę formację, nadal zachowują ten sam system przekonań, nawet jeśli w najbliższych wyborach zagłosują na projekt Szymona Hołowni – programowo nieróżniący się od Platformy.

              Dziękuję za rozmowę.  

Mariusz Kamieniecki