• Środa, 20 maja 2026

    imieniny: Bazylego, Bernardyna

Polacy są odporni na indoktrynację

Czwartek, 11 marca 2021 (10:48)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Vera Jourova grozi, że Komisja Europejska ma instrumenty, żeby odbierać fundusze unijne za dyskryminację środowisk lgbt. Temat karcenia Polski znów wraca w ideologicznej postaci?

– Przede wszystkim to stanowisko komisarz Very Jourovej zupełnie nie ma pokrycia w faktach, co więcej – wynika z braku jakiejkolwiek wiedzy na temat sytuacji osób lgbt w Polsce. W naszym kraju nigdy osoby o odmiennych orientacjach seksualnych nie były dyskryminowane. Korzystają w pełni z praw obywatelskich, natomiast całe zamieszanie wynikało z prowokacji Barta Staszewskiego, który w kłamliwy sposób zamieszczał tablice sugerujące, że w danych miastach są jakieś strefy wolne od lgbt. W oparciu właśnie o taką wydumaną rzeczywistość dzisiaj są formułowane pod adresem Polski krytyczne uwagi, jak chociażby ze strony komisarz Jourovej, bądź też ten sztuczny, wydumany problem jest dyskutowany na forum Parlamentu Europejskiego. Jednym słowem – ze strony polskiego rządu zawsze jest dyspozycyjność i gotowość przedstawienia pełnej informacji na temat sytuacji osób lgbt, natomiast nie ma mowy o jakiejkolwiek dyskryminacji.

Z czym zatem mamy do czynienia, skoro fakty zupełnie odbiegają od zarzutów?

– Jest to – ze strony organizacji lewackich – próba wywołania nieistniejącego problemu po to, aby Polska znów była na cenzurowanym, po to, żeby toczyć walkę z polskim rządem o prawa w żaden sposób nienaruszane. Zatem mamy do czynienia z kreowaniem pewnej sytuacji, pewnego kryzysu po to, aby szkodzić Polsce.

Jak to jest możliwe, że Komisja Europejska, która chce uchodzić za poważną instytucję, wierzy Bartowi Staszewskiemu, a nie polskiemu rządowi. A może rząd mało się stara o to, aby do Brukseli docierał prawdziwy, a nie zmanipulowany przekaz?

– Polski rząd każdorazowo reaguje na prośby czy też wnioski o wyjaśnienia płynące ze strony Komisji Europejskiej. Niestety, wydaje mi się, że opozycja w Polsce od lat realizuje postulat zgłoszony ostatnio przez Janusza Palikota, że z rządem należy walczyć fake newsami i kłamstwami. Palikot instruuje, że trzeba cały czas kłamać i wprowadzać w błąd opinię publiczną. Nie chce mi się wierzyć, że również Komisja Europejska chce w ten sposób walczyć z polskim rządem, nie przyjmując do wiadomości faktów, i to twardych faktów, co do przestrzegania praw osób lgbt w Polsce. Raczej należy to interpretować na zasadzie, że Komisja Europejska jest w jakiś sposób inspirowana poprzez organizacje lewackie z Polski, poprzez totalną opozycję i w ten sposób chce tę opozycję wspierać. Polska jest bowiem jednym z nielicznych krajów, który opiera się ideologii gender. Polska to jeden z niewielu krajów, który jest wierny tradycyjnym wartościom. Wreszcie Polska to państwo, które w Konstytucji ma bardzo wyraźny zapis, że państwo stoi na straży przede wszystkim praw rodziny, a małżeństwo w Ustawie Zasadniczej jest zdefiniowane jako związek kobiety i mężczyzny. I to komuś wyraźnie przeszkadza.

Vera Jourova nie wie, czy może nie chce przyjąć do wiadomości, że Polska nie ma problemów z tolerancją obyczajową?

– Niestety, podobnie jak inni politycy europejscy, którzy nie chcą przyjąć do wiadomości, że w Polsce niezbędna jest reforma wymiaru sprawiedliwości, że w Polsce sędziowie są niezawiśli, a sądy niezależne, również Vera Jourova ma z tym problem. Myślę, że w tym zachowaniu jednak dominuje zła wola. Komisarz Jourova zamyka oczy na dokonania polskiego rządu i państwa polskiego, jeśli chodzi o ochronę praw mniejszości, co więcej – zamyka się na nasze argumenty, że Polska i Polacy są tolerancyjni wobec mniejszości, natomiast jako tradycyjne społeczeństwo i w przeważającej większości katolickie nie godzimy się na afirmację tego rodzaju zachowań. Wszystko wskazuje na to, że Komisja Europejska chce zaprowadzić w Polsce zwyczaje, które obowiązują już w większości państw zachodnich, gdzie promuje się ideologię gender i absolutnie afirmuje się zachowania, które mniejszości lgbt uważają za normę.

W europarlamencie odbyła się dyskusja i ma zostać przyjęta rezolucja, zgodnie z którą teren całej Unii Europejskiej ma być „strefą wolności lgbt”. Pod projektem podpisali się także europosłowie z Polski, m.in. Andrzej Halicki, Łukasz Kohut, Leszek Miller, Robert Biedroń, Marek Belka, Włodzimierz Cimoszewicz czy Sylwia Spurek. Jakie jest znaczenie tej rezolucji?

– Cel takiego działania jest jeden: szkodzenie polskiemu rządowi i wspieranie wszystkich ruchów, chociażby takich jak tzw. Strajk Kobiet, które tworzą fałszywy, wypaczony obraz Polski na arenie międzynarodowej. Jest to oczywiście element taktyki polskiej opozycji, czyli „ulica i zagranica”. Prawdę powiedziawszy, ta rezolucja nie będzie miała jakiegokolwiek znaczenia, jeśli chodzi o sytuację mniejszości lgbt w Polsce oraz ich praw, bo tak jak wspomniałem już wcześniej, te prawa są w naszym kraju przestrzegane i wspomniane osoby korzystają w pełni z tych praw. Chodzi jedynie o tworzenie wizerunku Polski jako państwa homofobicznego, prześladującego mniejszości seksualne za sprawą prawicowego rządu, który w tej chwili sprawuje władzę w naszym kraju. Swoją drogą w Parlamencie Europejskim zapadają różne rezolucje, natomiast radziłbym europosłom opozycji oraz większości zasiadającej europarlamencie, aby zajęli się tym, co w tej chwili w Europie jest najistotniejsze, czyli walką z pandemią koronawirusa, bo trzecia fala COVID-19 szaleje i przetacza się przez Europę, rośnie też liczba zachorowań. I takie kraje jak Niemcy, Francja i w ogóle państwa tzw. starej Unii – znacznie bogatsze od Polski – mają chociażby problem ze szczepieniami, które w Polsce, mimo kłopotów z dostawami szczepionek, idą bardzo dobrze. Jesteśmy w czołówce, i to dzięki rządowi premiera Mateusza Morawieckiego i przygotowanemu Narodowemu Programowi Szczepień. Sądzę, że właśnie problemami jak najszybszego zaszczepienia populacji europejskiej powinien się zajmować w tym momencie Parlament Europejski i brukselscy urzędnicy, a nie jakimiś wydumanymi problemami, podrzucanymi co rusz przez lewackie organizacje.  

Sprawy ideologiczne mają przykryć brak kompetencji urzędników brukselskich i kłopoty wywołane pandemią, o których Pan  wspomniał?           

– Przynajmniej jeśli mówimy o Polsce. Mianowicie chodzi o urabianie opinii publicznej, o to, aby pominąć ewidentne sukcesy gospodarcze. Chodzi też o sukcesy w likwidacji skutków kryzysu pandemicznego, walkę z koronawirusem, czym może się pochwalić polski rząd, a co widocznie nie podoba się w Unii Europejskiej, dlatego polskim władzom zarzuca się jakieś wydumane grzechy. Myślę jednak, że Polacy są odporni na tego rodzaju indoktrynację i taki front ataków w żaden sposób nie zmieni ich stosunku do rządu premiera Mateusza Morawieckiego, do rządzącej większości. Sądzę, że Polacy raczej z pewną rezerwą przyjmą rezolucję, jaką „wysmaży” Parlament Europejski.    

Ta walka ideologiczna jest nakierowana nie tylko w stronę polskiego rządu, lecz także, co potwierdziła ostatnio Marta Lempart, ta agresja jest zwrócona w stronę Kościoła katolickiego, który określiła mianem największego wroga polskich kobiet…

– Dlatego być może należałoby wywołać dyskusję w Parlamencie Europejskim na temat przestrzegania praw większości ludzi wierzących – katolików w Polsce. Mamy przecież coraz liczniejsze ataki na świątynie, na symbole religijne, na kapłanów. Znamy przykłady dewastacji kościołów, przykłady obrażania uczuć religijnych przez przedstawicieli organizacji lewackich i lewicowych, i za chwilę może się okazać, że w Polsce prześladowana jest większość wyznająca wiarę katolicką. I być może tu jest prawdziwy, poważny problem, a nie – dajmy na to – z naruszeniami praw mniejszości seksualnych. Oczywiście tego, co powiedziała Marta Lempart, lekceważyć w żaden sposób nie można. Niewątpliwie jesteśmy świadkami walki z tradycyjnym społeczeństwem, z właściwie uformowaną rodziną, również z religią. Ten plan został już w dużej mierze zrealizowany na Zachodzie. Natomiast Polska ciągle się broni, w Polsce na szczęście rządzi Zjednoczona Prawica, wierna tradycyjnym wartościom, i to widać bardzo boli kręgi lewackie, bardzo hojnie i obficie finansowane przez rozmaite światowe organizacje. Tym bardziej na tym polu musimy być czujni, musimy stawiać stanowczy opór tego rodzaju zapędom, które mają na celu zniszczyć nasz świat wartości.

             Dziękuję za rozmowę.         

Mariusz Kamieniecki