Strajk sparaliżował Tunis
Piątek, 8 lutego 2013 (14:51)Częściowo sparaliżowany transport publiczny, odwołane wszystkie loty z i do Tunisu, nieczynne supermarkety i restauracje – to efekt dzisiejszego strajku generalnego w Tunezji w proteście przeciwko zamordowaniu przed dwoma dniami opozycyjnego polityka. W obawie przed zamieszkami w Tunisie rozmieszczono wojsko.
Około 5 tys. osób zebrało się na południowych przedmieściach tunezyjskiej stolicy, gdzie w godzinach popołudniowych mają odbyć się uroczystości pogrzebowe 48-letniego Szokriego Belaida, stojącego na czele opozycyjnej partii marksistowskiej o ideologii panarabskiej, Ruchu Demokratycznych Patriotów. Został on zastrzelony w środę przed swoim domem w Tunisie. Na razie nie wiadomo, kto dokonał zamachu.
Strajk generalny został zorganizowany przez wpływowy Tunezyjski Generalny Związek Pracy (UGTT) na znak protestu przeciwko zamordowaniu Belaida. Jego zabójstwo spowodowało gwałtowne demonstracje w wielu tunezyjskich miastach. Związki zawodowe, liczące pół miliona członków, apelowały o spokój. „To jest pokojowy strajk przeciwko przemocy” – zaznaczono w komunikacie.
Jak poinformowało lotnisko w Tunisie, wszystkie loty z i do stolicy zostały odwołane.
Agencja AFP podaje, że ulice Tunisu opustoszały. Rzadko jeżdżą autobusy, ale tramwaje zdają się normalnie kursować. Zamknięte są supermarkety, sklepy z ubraniami, restauracje i kawiarnie. Podobnie jest w innych miastach: w położonym w środkowej części kraju Sidi Bouzid, gdzie de facto zaczęła się arabska wiosna w 2011 roku, a także w Al-Kasrajn na środkowym zachodzie i Kafsie w centralnej Tunezji. Otwarte są tylko małe sklepy z żywnością, którym związki zezwoliły na pracę w dniu strajku.
W mieście Dżardżis w południowo-wschodniej Tunezji, niedaleko granicy z Libią, nie działają banki i urzędy. Otwarte są za to targowiska.
W Tunisie, w obawie przed zamieszkami, zostało rozmieszczone wojsko. Żołnierzy skierowano na ulice, gdzie przez ostatnie dwa dni dochodziło do gwałtownych starć policji z manifestantami, którzy domagali się rezygnacji premiera Hamadiego Dżebaliego. Według oficjalnych doniesień w środę zginął w nich co najmniej jeden funkcjonariusz.
IK, PAP