Dziś w „Naszym Dzienniku”
Szargana sprawiedliwość
Czwartek, 11 marca 2021 (02:05)ROZMOWA z red. Sebastianem Karczewskim, autorem książki „Pedofilią w Kościół. Oblicza kłamstwa”.
W trzech naszych wcześniejszych rozmowach opublikowanych w „Naszym Dzienniku” zwrócił Pan uwagę na wiele faktów, które w zupełnie innym świetle ukazują sprawę zarzutów, jakie zostały postawione dziś już zmarłemu ks. Andrzejowi Dymerowi. Zacznijmy jednak od czegoś innego. Czy media uszanowały prośbę rodziny kapłana, aby pogrzeb miał charakter prywatny?
– Niestety nie. Publikowano relacje, zdjęcia… W niektórych, nadzwyczaj „gorliwych” w tej sprawie mediach pogrzeb kapłana wykorzystano do powtarzania wcześniej formułowanych zarzutów. W „Naszym Dzienniku” następnego dnia po śmierci ks. Andrzeja Dymera, która nastąpiła 16 lutego br., pisałem w komentarzu, że „teraz mogą już całkiem dowolnie i swawolnie przypisywać mu również inne nadużycia, których nigdy nie popełnił”, gdyż „już się nie będzie bronił”. Tak też się stało.
Dziś w kontekście oskarżeń o nadużycia seksualne osób duchownych bardzo modne jest powtarzanie hasła „troski o ofiary”. Dlaczego więc nikt nie zatroszczył się o członków rodziny księdza, którzy – tak czy inaczej – również stali się ofiarami tej sytuacji? Zresztą nie tylko oni. Tego rodzaju ofiar jest więcej…
Jakie jeszcze ofiary ma Pan na myśli w tym kontekście?
– Weźmy na przykład dwudziestu trzech byłych wychowanków Ogniska św. Brata Alberta w Szczecinie, którzy w marcu 2008 roku upublicznili list w obronie ks. Andrzeja, podkreślając, że wysuwane wobec niego oskarżenia „są potwornym kłamstwem”, a wielu z nich było nakłanianych przez jednego z braci M. do składania fałszywych zeznań przeciwko kapłanowi.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.