• Środa, 18 marca 2026

    imieniny: Cyryla, Edwarda, Narcyza

Chińczycy mają węża w kieszeni

Piątek, 8 lutego 2013 (08:59)

Wciąż nie ma porozumienia między związkami zawodowymi a zarządem spółki Liu Gong Machinery Poland – cywilnej części Huty Stalowa Wola. Rozbieżności dotyczą m.in. podwyżek płac i wypłaty premii świątecznej dla załogi. Teraz w osiągnięciu porozumienia ma pomóc mediator. Jeżeli i to nie przyniesie rezultatu, pracownicy są gotowi do strajku.

Kiedy 1 lutego 2012 r. chiński potentat w dziedzinie produkcji maszyn budowlanych przejmował cywilną część Huty Stalowa Wola, chyba niewielu przypuszczało, że po roku pracy pod nowym zarządcą załoga będzie musiała walczyć o respektowanie należnych jej praw. Życie okazało się jednak bardziej brutalne. Chińczycy, którzy chcieli w Stalowej Woli błyskawicznie zarobić „kokosy”, wpadli w tryby  kryzysu. Najlepiej widać to na placach magazynowych, które zalegają wytworzone maszyny. Okazuje się, że sprzęt można wyprodukować, ale zarabia się dopiero, kiedy produkt znajduje nabywcę. Z tym bywa jednak różnie, zwłaszcza w dobie kryzysu.

Blisko półtoratysięczna załoga, która przeszła już niejedno, obawia się, że ponownie będzie zmuszana do płacowych wyrzeczeń. Pierwsze symptomy złego już się pojawiły. Średnia zarobków w stalowowolskiej Liu Gong to ok. 2,7 tys. brutto, a życie staje się coraz droższe. Dlatego na początku grudnia 2012 r. załoga przedstawiła chińskiemu pracodawcy swoje postulaty.

Kierownictwo Liu Gong Machinery Poland okazało się jednak głuche na żądania. Negocjacje rozpoczęły się na początku stycznia, ale jak podkreśla w rozmowie z portalem NaszDziennik.pl Henryk Szostak, przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej Huty Stalowa Wola, nie przyniosły spodziewanych rezultatów. W związku z tym, że praktycznie żaden z postulatów załogi nie został spełniony, 7 stycznia związki zawodowe weszły w spór zbiorowy z zarządem spółki. Dla 280 pracowników z tzw. rękawa – czyli wypożyczonych z Huty Stalowa Wola SA do Liu Gong Machinery Poland na okres półtora roku i zatrudnionych na czas określony związki zawodowe żądały wzrostu płac o 3 proc. od 1 grudnia, z wyrównaniem od 1 lipca 2012 r. Chińczycy, owszem, zgodzili się na podwyżki, ale tylko w momencie zatrudnienia tych pracowników na stałe.

Rozbieżności dotyczą także wypłaty tej samej grupie pracowników bonusa prywatyzacyjnego w wysokości 1 tysiąca złotych, tymczasem Chińczycy godzą się tylko na 400 złotych. Kolejna kwestia dotyczy podwyżek płac dla całej załogi Liu Gong od 1 kwietnia br. Rozmowy miałyby się rozpocząć w marcu br. Chińczycy, owszem, są gotowi rozpocząć negocjacje w zaplanowanym terminie, ale podwyżki zaczęłyby obowiązywać dopiero po zawarciu porozumienia, co z kolei nie satysfakcjonuje załogi. – Zawsze istnieje obawa, że Chińczycy w dobrze pojętym własnym interesie mogą przeciągać rozmowy w czasie, a pieniędzy jak nie było, tak dalej nie będzie. Dlatego stoimy na stanowisku, że konieczne jest ustalenie ram czasowych dotyczących wypłaty podwyżki. Zatem najważniejsze jest ustalenie konsekwencji – tłumaczy Henryk Szostak.

Ostatnia sporna kwestia dotyczy wypłaty premii na święta Bożego Narodzenia, która miała trafić na konta stalowowolskiej załogi Liu Gong jeszcze przed świętami, a jak się okazuje, do dzisiaj się tam nie znalazła. – Chińczycy początkowo zgodzili się na wypłacenie premii, ale na tym się skończyło. Teraz proponują wypłatę pieniędzy w pierwszym półroczu br., jednak pod warunkiem osiągnięcia dodatniego wyniku finansowego. Takie rozwiązanie nas nie satysfakcjonuje – wyjaśnia przewodniczący Szostak.

Wobec braku porozumienia i narastającego napięcia w Liu Gong Machinery Poland, zanim załoga sięgnie po najostrzejszą broń – strajk, związki zawodowe zaproponowały, aby zgodnie z procedurą rozstrzygania sporów zbiorowych do akcji wkroczył mediator. Roli tej podjął się wicemarszałek województwa podkarpackiego Zygmunt Cholewiński. Czy uda mu się pogodzić obie zwaśnione strony i czy spór zostanie rozstrzygnięty i w jakim zakresie – pokaże czas.

Kiedy rozpoczną się rozmowy, też na razie nie wiadomo. – Kierownictwo Liu Gong Machinery Poland udało się do Chin na obrady zarządu korporacji. W międzyczasie 10 lutego, według chińskiego kalendarza, rozpoczyna się Rok Węża i dopiero po powrocie ze świąt do Stalowej Woli mają być ustalone daty mediacji – informuje Henryk Szostak. – Jestem optymistą i wierzę w rozsądek pracodawcy. Wierzę też, że uda się wywalczyć większość naszych postulatów – dodaje przewodniczący Międzyzakładowej Organizacji Związkowej Huty Stalowa Wola. Podkreśla jednocześnie, że załoga jest świadoma kryzysu, który dotyka różne gałęzie przemysłu i gospodarki, dlatego w rozmowach ważne będzie podejście zdroworozsądkowe obu stron. – Jeżeli Chińczycy nadal twardo będą stać na swoich stanowiskach i nie posuną się do przodu, pójdziemy krok dalej: zapytamy załogę – a jeżeli ta wyrazi taką wolę, będziemy przygotowywać się do zaostrzenia protestu ze strajkiem włącznie – zapowiada przewodniczący Szostak. 

Przypomnijmy, że przedmiotem działalności firmy LiuGong w Stalowej Woli jest produkcja maszyn budowlanych: ładowarek kołowych, spycharek gąsienicowych, układarek rur oraz koparko-ładowarek głównie dla górnictwa i branży budowlanej. Zakup cywilnej części HSW jest dotychczas największą chińską inwestycją w Polsce. Przejmując 1 lutego 2012 r. cywilną część HSW, Chińczycy mieli ambicje w ciągu najbliższych pięciu lat stworzyć w Stalowej Woli najlepsze w Europie przedsiębiorstwo maszyn budowlanych. Tymczasem nie udało im się podwoić w 2012 r. produkcji maszyn budowlanych. W realizacji ambitnych planów przeszkodził m.in. spadek zapotrzebowania na tego typu sprzęt spowodowany m.in. zakończeniem inwestycji związanych z organizacją Mistrzostw Europy w Piłce Nożnej Euro 2012. Kolejne plany chińskiego inwestora zakładają zwiększenie poziomu produkcji w Stalowej Woli do 3 tysięcy sztuk maszyn budowlanych w 2016 roku.

Mariusz Kamieniecki