Dziś w „Naszym Dzienniku”
Zapora dla marszu lewicy
Sobota, 6 marca 2021 (02:03)Z Witoldem Waszczykowskim, europosłem PiS, ministrem spraw zagranicznych w latach 2015-2018, rozmawia Beata Falkowska
Donald Trump wygłosił pierwsze przemówienie od opuszczenia urzędu prezydenta. Zapowiedział w nim, że nie będzie zakładał nowej partii. Republikanie po wyborczej porażce Trumpa borykają się z wewnętrznymi podziałami – partyjne doły w dużej mierze solidaryzują się z byłym prezydentem, w przeciwieństwie do przywódców. Czy republikanie będą się reformować pod znakiem dziedzictwa Trumpa, czy też w kontrze do niego?
– Wydaje się, że jest za wcześnie, by przesądzać o czymkolwiek. Ze strony Joe Bidena mamy dopiero do czynienia z tworzeniem nowej administracji, więc nadal nie wiemy, jak będzie wyglądała realizacja jego programu. Trudno więc na tym etapie oceniać działania Partii Republikańskiej, bo ona jeszcze nie wie, z jakim przeciwnikiem ma do czynienia. Obecnie Biden skupił się na odwracaniu najbardziej wyrazistych elementów polityki Trumpa, czasem w sposób zupełnie nieprzemyślany.
Na niebezpieczeństwa takich pochopnych działań wskazywał w swym przemówieniu Trump.
– Wymienił kilka obszarów, które mogą na tym ucierpieć: rodzina, wartości, bezpieczeństwo. Pierwsze wystąpienie Donalda Trumpa po opuszczeniu Białego Domu było dość przewidywalne w kontekście tego, co robił w ostatnich miesiącach. Konsekwentnie nie uznaje wyniku wyborów, uważa, że były one fałszerstwem, i zapowiada w związku z tym walkę. Jednocześnie zachowuje się racjonalnie, bo deklaruje, że nie będzie dzielił Partii Republikańskiej, ani tworzył swojej partii, bo to jest recepta na klęskę. W ponad 200-letniej historii USA pojawiały się trzecie partie – oprócz republikanów i demokratów, ale nigdy w sumie niczego nie osiągnęły. W USA nadal będziemy mieli do czynienia z wyścigiem politycznego duopolu. Trump wydaje się nie mieć konkurenta w Partii Republikańskiej, ale to za wcześnie, by przesądzać, czy utrzyma on swoją wolę walki przez następne cztery lata i czy w tym czasie nie wyłonią się nowi, np. młodsi przywódcy republikańscy, którzy odniosą się w sposób przekonujący dla wyborców do kwestii ideologicznych, jakie podejmuje Biden.
Pytanie o przywództwo w Partii Republikańskiej jest też pytaniem o program – czy będzie on wyraziście konserwatywny, co na swój sposób reprezentuje Trump, czy też centrowy, w duchu amerykańskiego politycznego mainstreamu?
– Myślę, że im bardziej Partia Republikańska będzie szła lewicowym kursem i będzie robić to, co Trump w tym przemówieniu określił mianem „cancel culture”, czyli „kultury anulowania”, „wykluczania”, tym bardziej będzie natrafiać na sprzeciw zarówno wśród działaczy partyjnych, jak i prawicowego elektoratu. To przemówienie Trumpa, w którym wspominał o rodzinie, o bezpieczeństwie społeczeństwa amerykańskiego w kontekście otwarcia na imigrantów, pokazuje, że będzie on odwoływał się do tradycyjnych wartości amerykańskich. Trump ma szanse zdobyć sporą popularność w tej części społeczeństwa, która jest zaniepokojona ideologicznymi eksperymentami, których symbolem jest wiceprezydent Kamala Harris. Im więcej będzie ideologicznych działań Kamali Harris, tym więcej będzie zwolenników Trumpa lub kogoś innego, kto będzie przeciwstawiać się tej ideologii, być może zgrabniej, przystępniej niż Donald Trump, a tym samym będzie również przyciągał tych przywódców republikańskich, którzy dziś są trochę zniesmaczeni nie tyle poglądami, ile stylem Trumpa.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym.