• Środa, 20 maja 2026

    imieniny: Bazylego, Bernardyna

Lewactwo psuje Europę

Piątek, 5 marca 2021 (16:01)

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki.

Europosłowie Lewicy, Platformy i Wiosny przygotowali projekt rezolucji zmierzający do ogłoszenia Unii Europejskiej „strefą wolności dla osób lgbt”. Jak to skomentować?

– Widać, że Parlament Europejski nie ma innych problemów, skoro ten temat uważa za najważniejszy i godny dyskusji. Deklarację czy rezolucję zawsze można przyjąć, tylko pytanie, po co, na co i komu to jest potrzebne. Budowanie na siłę narracji, że Polska czy inne kraje są nietolerancyjne, że są tam łamane prawa mniejszości, jest po prostu szaleństwem i niedorzecznością. Skoro jednak komuniści są dzisiaj głównym nurtem politycznym w Parlamencie Europejskim, to trudno się dziwić, że takie pomysły się pojawiają i są forsowane. 

W projekcie rezolucji jest mowa m.in. o tym, że Komisja Europejska „nie powinna wahać się przed użyciem wszystkich narzędzi”, w tym również sankcji finansowych i pozwów do Trybunału Sprawiedliwości w Luksemburgu, aby chronić prawa osób lgbt. Czy prawa osób o odmiennej orientacji seksualnej są zagrożone, że trzeba je sankcjonować prawnie?

– Konstytucja RP gwarantuje każdemu prawa obywatelskie, prawa wyborcze, a także prawo traktowania pewnych sfer jako prywatnych, dlatego nie widzę potrzeby sankcjonowania tego w jakiś specjalny sposób. Widać jednak, że komuś bardzo na tym zależy. W sferze prywatnej każdy ma prawo robić to, co uważa za słuszne, pod warunkiem że nie łamie obowiązującego prawa, ale nikt nie ma prawa narzucać innym swojej woli. Konstytucja RP jest tutaj bardzo jednoznaczna i co do tego nikt nie powinien mieć wątpliwości. To, że ktoś jest inny, bo jak świat światem zawsze były osoby o odmiennej orientacji seksualnej, ale to nie oznacza, że mają one prawo narzucać swoją inność pozostałym. Zakładając, że ta rezolucja przejdzie w Parlamencie Europejskim, to wcale nie oznacza, że poszczególne państwa członkowskie będą musiały ten pomysł zaakceptować. Unijne prawa nie muszą być przyjmowane, zważywszy że w każdym państwie narodowym obowiązującym prawem jest konstytucja. I tak w Polsce każdy ma prawo do wolności sumienia, wyznania, przekonań itd., i to wszystko opisuje Konstytucja RP. Ustawa Zasadnicza mówi też w sposób wyraźny, co to jest małżeństwo: że jest to związek kobiety i mężczyzny. Koniec, kropka. I teraz jeśli pojawia się – dajmy na to – rezolucja, która narusza Konstytucję w tym obszarze, to jest to niebezpieczne.

W Polsce prawa osób o odmiennych orientacjach seksualnych są zagrożone?

– Uważam, że w Polsce nie ma nietolerancji wobec osób o odmiennej orientacji seksualnej. Tacy ludzie żyją pośród nas i nikt ich nie dyskryminuje. Ich orientacja jest sprawą prywatną. Mam natomiast wrażenie, że ktoś próbuje mieszać i na siłę szuka problemu. Zdecydowana większość osób homoseksualnych nie chce się afiszować ze swoją seksualnością i często ci ludzie bardzo krytycznie odnoszą się do tego, co robią aktywiści lgbt czy przedstawicielki tzw. strajku kobiet. Ci ludzie mówią wprost, że nie wolno ze sfery prywatnej robić ideologii, że nie wolno tego, co przez lata zostało zbudowane – pewnej niepisanej formuły zgody społecznej, ładu społecznego – niszczyć. Niestety, dzisiaj dochodzimy do miejsca, gdzie na tej sferze próbuje się zrobić ideologię, grać ideologią, która ma stać się normą narzuconą, nakazaną i obowiązującą wszystkich. I na to zgody być nie może. Mam nadzieję, że w tym szaleństwie ktoś w końcu – na gruncie polskim – się zastanowi i nie będzie mylił tolerancji i szacunku do innych z narzucaniem przez mniejszość większości swoich przekonań. Na dzisiaj takie zagrożenie istnieje – niestety.

Zastanawiające, kto będzie bronił naszych praw, praw chrześcijan, wobec rosnącej nietolerancji wobec wspólnoty chrześcijańskiej w Europie przed inwazją lewactwa?

– Konferencja Przewodniczących Parlamentu Europejskiego, która akceptuje tematy mające się znaleźć w agendzie prac europarlamentu – mimo starań przedstawiciela Europejskich Konserwatystów i Reformatorów – odrzuciła temat rosnącej nietolerancji wobec wspólnoty chrześcijańskiej w Europie, w tym wzrost przypadków profanacji i zniszczeń świątyń oraz symboli chrześcijańskich. To jest sytuacja bardzo niepokojąca, że w centrum Europy znieważane są uczucia religijne katolików i nikt się tym nie przejmuje. Co ciekawe, często sprawcami takich aktów świętokradztwa czy znieważeń, napaści na kapłanów – słownej czy fizycznej – są osoby związane z ruchem lgbt. Mamy zatem kuriozalną sytuację, gdzie osoby te, które z jednej strony uważają się za prześladowane, same prowadzą masową akcję znieważania uczuć religijnych i de facto prześladowania osób wierzących. Przykład wyroku Sądu Rejonowego w Płocku, który nie dopatrzył się profanacji wizerunku Matki Bożej Częstochowskiej przez aktywistki związane z ruchem lgbt, jest tego najlepszym dowodem. Jeśli ktoś z jednej strony mówi o języku miłości, usta ma pełne frazesów o tolerancji osób homoseksualnych i domaga się tego, a sam znieważa uczucia religijne ludzi wierzących, narusza sferę sacrum, gdy chodzi o świątynie, profanuje wizerunki Matki Najświętszej, a sąd mówi, że nic się nie stało, to ja się tego zaczynam bać. Zaczynam się bać postawy sądów, milczenia środowisk polityków, i to niezależnie od przekonań.

Czy to może być zachęta do bezkarności i kolejnych tego typu aktów profanacji?

– To jest niebezpieczne! To jest wrzucenie granatu do szamba i zapewniam, że z tego nic dobrego nie będzie. Można powiedzieć, że ktoś nieodpowiedzialny z kanistrem benzyny zaczyna biec w kierunku ogniska, krzycząc – gasimy pożar. Coś, co zawsze było granicą nieprzekraczalną, bo przypomnę, że nawet komuniści nie odważyli się przekroczyć, naruszyć linii sacrum – teraz, niestety, jest przekraczane, i to coraz częściej. Jednocześnie na tego typu akty profanacji, bluźnierstw jest przyzwolenie, milcząca zgoda tzw. wolnych mediów i opozycji. Czy to normalne…?

Jest jakaś granica, której środowiska lewackie nie będą przekraczać?

– Sądzę, że wszelkie granice już zostały i wciąż są przekraczane. Coraz częstsze ataki na świątynie, na symbole religijne, na kapłanów są tego dowodem. Mamy przy tym ogromną manipulację i lekkość w określaniu tego wszystkiego, co nie jest w myśl poglądów czy przekonań lewackich środowisk mową nienawiści, nietolerancją czy homofobią. Takie zwroty są już dzisiaj klasyką w polskiej przestrzeni publicznej. To, że pewne kręgi próbują narzucać nam swoją wolę, swoje poglądy – to jedno, ale że większość na to pozwala i większość milczy, to tego nie rozumiem i tym bardziej to musi niepokoić.        

Co ciekawe, wszystko to odbywa się na płaszczyźnie czy przy milczącej zgodzie Unii Europejskiej, która nie potrafi skutecznie zadbać o życie i zdrowie obywateli w obliczu pandemii, ale zawsze jest gotowa wspierać organizacje homoseksualne i ideologiczne projekty…

– To jest potwierdzenie tego, co niejednokrotnie mówiłem już na łamach „Naszego Dziennika”, mianowicie że kiedy unijni decydenci nie mają pojęcia, jak rozwiązywać realne problemy, to zajmują się ideologią i sprawami, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością – sprawami, które są sztucznie wykreowane i są pewną formą narzucenia tego lewackiego systemu reszcie społeczeństwa Europy. Instytucje unijne straciły kontakt z rzeczywistością i każdy zdroworozsądkowo myślący człowiek widzi i wie, co się dzieje. Niestety, ale lewactwo psuje Europę. Unia Europejska jest spacyfikowana przez lewaków. I nie dziwmy się, że następstwem takich działań jest krytyka Unii Europejskiej.

Jak powstrzymać ten marsz lewackiej ideologii, tej rewolucji kulturowej, która przetacza się przez Europę i zapuszcza korzenie także w Polsce?

– Nie wolno być obojętnym. Trzeba szanować ludzi, umieć ich zrozumieć, ale nie wolno mieszać pojęć zrozumienia, szacunku, tolerancji ze zgodą na naruszanie przez te środowiska naszej prywatności czy na ingerencję w nasz świat wartości. Potrzebna jest też cywilna odwaga do powiedzenia zdecydowanego „nie!”. Myślę, że w naszym społeczeństwie brakuje nam dzisiaj odwagi cywilnej do zajęcia jednoznacznego stanowiska i powiedzenia „nie, nie zgadzam się, mam inne poglądy, mam inne zdanie i nie pozwalam na deptanie mojego świata wartości chrześcijańskich i narzucanie mi poglądów, które nie są moim światem”. 

A jaka w tym procesie stawiania tamy deprawacjom powinna być rola państwa?

– Instytucje państwa polskiego powinny stać na straży obowiązującego w Polsce prawa, stać na straży Konstytucji RP. Środowiska mniejszości seksualnych mają swoje kluby, stowarzyszenia, a zatem mają też możliwość realizacji swoich przekonań czy poglądów. Zatem są wolni w tym, co robią, i nikt w Polsce, w której ludzie niezależnie od światopoglądu, płci czy orientacji seksualnej są równi, nie może powiedzieć, że nie ma wolności, ale nie oznacza to, że mniejszość ma swoją wolę narzucać większości, czy wręcz terroryzować mających inne poglądy. Państwo to są wszyscy obywatele, a nie tylko pewna głośna grupka, która uzurpuje sobie prawo dyktowania warunków. Konstytucja RP gwarantuje wszystkim obywatelom równe prawa, ale nie może być tak jak w „Folwarku zwierzęcym” George’a Orwella, gdzie są zwierzęta równe i równiejsze. Pamiętamy, jak w czasie protestów przeciwko reformie wymiaru sprawiedliwości oponenci mieli na ustach hasło „konstytucja”, i teraz opozycji totalnej i środowiskom lewackim, które próbują ograniczać prawa większości, warto i trzeba przypominać, że w Polsce obowiązującym prawem jest właśnie Konstytucja i najwyższy czas przestrzegać zapisów Konstytucji RP.

            Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki