• Środa, 20 maja 2026

    imieniny: Bazylego, Bernardyna

Spór o kulturę i tożsamość

Niedziela, 21 lutego 2021 (19:24)

Z dr. Krzysztofem Kawęckim, politologiem rozmawia Mariusz Kamieniecki

Długo trzeba było czekać, żeby w sprawie aborcji na życzenie Platforma odkryła karty?

– Na przestrzeni 20 lat od powstania Platformy nastąpiła daleko idąca zmiana programowa tej formacji, która definiowała się jako partia centrum, również jako skrzydło chadeckie. W tej chwili – w odniesieniu programowym – Platforma jest zupełnie inną partią. Jeśli przypomnimy sobie deklarację ideową z grudnia 2001 roku tzw. deklarację krakowską, to koncentrowała się ona głównie na kwestiach gospodarczych, wolności czy bezpieczeństwa obywateli. Oczywiście były tam również daleko idące postulaty proeuropejskie, jak chociażby postulat wprowadzenia w Polsce waluty euro, ale tak czy inaczej były to głównie postulaty gospodarczo-społeczne.

Pojawiły się też kwestie związane z rodziną, pracą, pojęcia dotyczące solidarnego społeczeństwa, natomiast nie było tam kwestii światopoglądowych, które pojawiają się w tej chwili. Zatem można powiedzieć, że dokonała się daleko idąca zmiana w Platformie, a przykładem jest postulat wprowadzenia aborcji na życzenie. Ponadto daleko idące są inne postulaty w tym obszarze, jak wprowadzenie bez recepty tabletki wczesnoporonnej „dzień po”, lekcje edukacji seksualnej w szkołach, czy bezpłatne in vitro. Są to kwestie będące konsekwencją postulatu przerwania ciąży do 12. tygodnia życia dziecka po konsultacji z psychologiem i lekarzem, co oczywiście nie ma żadnego znaczenia, bo jest to tylko zasłona dymna, która ma uwiarygodnić potrzebę de facto zabicia dziecka. Tak czy inaczej postulaty, które wysuwa Platforma są zbieżne z postulatami Lewicy.       

Co ten dziś już deklaratywny skręt w lewo oznacza dla Platformy i jak w tej sytuacji mogą zachować się wyborcy – szczególnie ci o poglądach konserwatywnych?

– Zobaczymy, jak to będzie wyglądało w praktyce, ale nie spodziewałbym się jakiegoś radykalnego spadku notowań Platformy. Owszem obserwujemy trend spadkowy, który postępuje, ale poparcie na poziomie 15-18 procent powinno się utrzymać. Chodzi o to, że postulaty, które teraz wprowadziła Platforma, to nie jest rzecz zupełnie nowa – może poza kwestią dopuszczalności aborcji do 12. tygodnia życia. Pozostałe, o których wspomniałem były już wcześniej. Być może zostało to wyrażone w sposób spektakularny, odważny i bardziej dostrzegalny niż wcześniej, ale nie jest to novum.

Czy to bądź, co bądź osłabienie Platformy oznacza, że Prawo i Sprawiedliwość jest niezagrożone?

– Przestrzegałbym przed nadmiernym optymizmem, że Prawo i Sprawiedliwość nie ma z kim przegrać, i że Platforma jest w rozsypce, że Koalicja Obywatelska nie jest alternatywą dla Zjednoczonej Prawicy. Owszem Platforma być może straci przewodnictwo w opozycji na rzecz – może „Polski 2050” Szymona Hołowni czy jakiegoś innego nowego bytu, być może będą też pojedyncze odejścia, transfery, ale znacznie poważniejsze mogą być szkody, które zostały poczynione – także w elektoracie nastawionym centrowo, który popierał Platformę. Być może część elektoratu zrażona radykalizmem odejdzie od Platformy, ale ci, którzy pozostaną będą przeformatowani w kierunku skrajnie lewicowym, skrajnie liberalnym.

I ta grupa zwolenników w granicach 15-18 procent zostanie. Co wcale nie jest mało tym bardziej, gdy do tego dodamy elektoraty innych formacji przede wszystkim Lewicy, ale także bardzo zbliżonego programowo do Platformy, Ruchu Szymona Hołowni, który być może tylko ze względów taktycznych będzie inaczej wyrażał czy akcentował pewne kwestie jak np. aborcja, a wszystko po to żeby się odróżnić i przejąć część elektoratu Platformy.

Tyle, że elektorat lewicowy, o którym Pan wspomniał jest ściśle określony także liczbowo. Dlaczego zatem Platforma szuka poparcia tego elektoratu, dlaczego próbuje rywalizować o ten elektorat z Lewicą. Czy to racjonalne posunięcie?      

– Z punktu widzenia pierwotnych celów Platformy, także liderów, którzy tworzyli tę formację pewnie jest to działanie przeciw skuteczne, dlatego, że ten projekt miał wyglądać inaczej, miał być wielonurtowy, tymczasem – w tej chwili – jest jednostronny.

Z czego to wynika?

– Są dwa powody: po pierwsze doszło do tego w wyniku walk frakcyjnych, walk personalnych, które doprowadziły do wyeliminowania czy też zmarginalizowania polityków o poglądach konserwatywnych w Platformie. Druga kwestia, to idąca w ślad za tym jałowość programowa. Mianowicie ci, którzy sprawowali władzę, grupa trzymająca władzę w Platformie – począwszy od Tuska, poprzez Schetynę i innych czołowych polityków, to grupa skrajnie pragmatyczna, zainteresowana w dużym stopniu kierunkiem tzw. proeuropejskim, ale takim, który umożliwiałby im robienie kariery w strukturach unijnych.

Niektórym się to udało, ale mówiąc o formacji w ślad za tym szła wspomniana bezprogramowość. To wszystko spowodowało, że postulaty lewicowe w jakiś sposób zaczęły dominować w tym środowisku. Również eksplozja postulatów lewicowych w wyniku manifestacji tzw. strajku kobiet, brak ideowości sprawiły, że przeniknęły one do Platformy. Trudno jest oceniać czy takie osoby jak Borys Budka, czy Małgorzata Kidawa-Błońska oraz inni są aż tak bardzo oddani i przekonani do postulatów, które głoszą. Czy może jest to kalkulacja, daleko idący cynizm polityczny i – w ich przekonaniu – próba pozyskania w ten sposób elektoratu lewicowego. Aczkolwiek zgadzam się z panem redaktorem, że elektorat lewicy jest stabilny i tutaj szanse na pozyskanie znaczącej części tego środowiska są niewielkie. Proszę też zauważyć, że sprawa rozgrywa się w kategoriach partyjnych, natomiast w kategoriach elektoratu należy zauważyć, że elektorat Platformy i elektorat SLD, to znaczna część opinii publicznej, a to sumując jest już zjawiskiem dość niebezpiecznym.

Nic w tym dziwnego, że taki nieformalny ideowy sojusz się dokonuje skoro politycy Lewicy jak Marek Dyduch tłumacząc ten skręt na lewo mówią, że Platforma przyłączyła się do lewicowych postulatów, o które wspólnie będą walczyć w Sejmie…

– To dość odważne, ale jednocześnie prawdziwe stwierdzenie, bo niezależnie od rywalizacji partyjnej, rywalizacji o elektorat zbieżność haseł obu formacji jest wyraźna. Myślę, że Lewica także przeszła pewne ewolucje, co jest związane z daleko idącym przesunięciem sceny politycznej – nie tylko w Polsce, ale i w Europie – w stronę skrajnie lewicową. Podobnie jak w Platformie na przestrzeni 20 lat nastąpiły zmiany w programie czy deklaracjach, to również taka sama sytuacja ma miejsce na Lewicy. W programie SLD z 2001 roku również najwięcej miejsca poświęcono gospodarce, państwu opiekuńczemu, co ciekawe nie ma tam w ogóle odniesień do kwestii tzw. praw człowieka.

Kwestie światopoglądowo-obyczajowe pojawiają się dopiero później. Zatem Lewica również się zmieniła – powiedziałbym nawet, że nie tyle Platforma przyjęła postulaty SLD czy późniejszej Lewicy, co raczej Lewica i Platforma zmierzają w kierunku neomarksistowskiego, internacjonalistycznego ruchu współczesnej lewicy europejskiej.        

Lewica podczas sobotniej konwencji przedstawiła 10 postulatów, w których obok m.in. budowy tanich mieszkań, wprowadzenia równości małżeńskiej czy wyprowadzenia religii ze szkół pojawia się także atak na Kościół i kapłanów. Co ciekawe założenia te przedstawiają ludzie młodzi…

– To jest taktyka czy strategia ruchów rewolucyjnych, które bardzo mocno eksponują wątek pokoleniowy, również walki pokoleń, kult młodości, co było w tzw. realnym socjalizmie – w Polsce również widoczne i bardzo mocno eksponowane. Proszę jednak zwrócić uwagę, że wszystkie postulaty, które były formułowane w sobotę przez tzw. młodych lewicowców są wyrażane również przez Platformę. Są to oczywiście postulaty ideologiczne jak neutralność klimatyczna, szkoła bez religii, prawo do aborcji itd., ale mamy również żądanie wprowadzenia edukacji seksualnej i antydyskryminacyjnej, czy żądanie tzw. związków partnerskich.

Widać, że w Polsce coraz mocniej formuje się zjawisko, które nazywane jest „zapateryzmem”. W ciągu 15-20 lat zmieniło ono oblicze Hiszpanii, która przez wieki była krajem katolickim, a w ostatnich latach nastąpiły tam daleko idące procesy laicyzacji. I okazuje się, że ten „zapateryzm” jest pewnym odniesieniem nie tylko dla europejskiej, ale także dla polskiej Lewicy, a nawet dla Platformy. Można zatem powiedzieć, że wkrótce pojawią się nowe postulaty.

Jest tylko kwestią pewnej taktyki, czy one pojawią się wcześniej czy może dopiero po zrealizowaniu postulatów, które zostały już przedstawione. Mam nadzieję, że nigdy do tego nie dojdzie. Nie można jednak wykluczyć, że wkrótce będzie dyskutowana, forsowana np. kwestia wprowadzenia adopcji dzieci przez tzw. małżeństwa homoseksualne czy chociażby eutanazja. Myślę, że to, co się dzieje jest bardzo pouczające i powinniśmy głęboko analizować to, co się już stało w Hiszpanii czy innych krajach np. w Portugalii – mówię o krajach katolickich – i wyciągać z tego mądre wnioski. Znamienne jest, że w Hiszpanii postulaty legalizacji eutanazji były w swojej istocie zbieżne z hasłami domagającymi się aborcji bez ograniczeń. Co więcej tam w manifestacjach z hasłami na ustach np. „Nikt nie decyduje za mnie” czy „Ja decyduję jak i kiedy umrzeć” brali też udział ludzie młodzi. Bazując na doświadczeniach innych krajów powinniśmy zatem być mądrzejsi.

To budzi uzasadniony niepokój jeśli kiedyś Platforma z Lewicą doszłyby do władzy i miałyby rządzić Polską…         

– Jeśli do tego towarzystwa dodamy jeszcze „Polskę 2050”, to sytuacja rzeczywiście może być bardzo trudna i niebezpieczna. Dlatego na ten pojawiający się, coraz wyraźniej artykułowany problem trzeba spojrzeć szerzej – nie tylko pod tym kątem, że Platformie spada poparcie, że trwa wewnętrzna walka itd., ale warto mieć świadomość, że mamy do czynienia z procesem wpływania na opinię publiczną, na elektorat, że są to próby destrukcyjne. Trzeba też odpowiedzieć sobie na pytanie, dlaczego ta walka – przez centroprawicę w krajach Europy zachodniej, także we wspomnianej Hiszpanii – została przegrana przede wszystkim w obszarze kultury i edukacji, bo fakty są takie, że od mniej więcej 40 lat możemy mówić o dominacji Lewicy zarówno w kulturze jak i edukacji.

I to jest pole, na którym rozstrzygać się będzie zasadnicza walka?

– Dokładnie, są to obszary, w których rozgrywa się walka. Jeśli wierzyć sondażom właśnie w Hiszpanii, to zdecydowana większość społeczeństwa popiera eutanazję, ale ta sprawa została wrzucona w sposób bardzo przemyślany, strategiczny. Scenariusz zawsze jest taki sam – najpierw zaczyna się od skrajnego jednego przypadku, który jest nagłaśniany, różnie interpretowany itd.., a później pojawia się cały katalog poszczególnych działań – oczywiście etapowych, które mają przyzwyczajać, oswajać, znieczulać społeczeństwo przez wiele, wiele lat.

Swego czasu wyraził to Paweł Rabiej mówiąc, że najpierw wprowadzimy związki partnerskie, potem równość małżeńską, a na koniec przyjdzie czas na adopcję dzieci. Można do tego dodać, a w dalszej kolejności także eutanazję…

– Paweł Rabiej ujawnił to, co w zasadzie wszyscy wiemy, czyli mechanizm etapowania poszczególnych działań. Dlatego błędem – w moim przekonaniu – przekazu Prawa i Sprawiedliwości było i jest nadal pokazywanie sporu z Platformą tylko poprzez pryzmat kwestii personalnych, sprowadzanie go do kwestii personalnych. Jest to nic innego jak banalizowanie tego sporu chyba, że chodzi oto żeby budzić pewne emocje i polaryzować elektorat wokół spraw personalnych, czyli absolutnie nie najważniejszych. Sprowadza się to na przykład do przedstawiania, że głównymi winowajcami są np. Donald Tusk, Rafał Trzaskowski, Grzegorz Schetyna, czy Borys Budka.

Owszem to oni odpowiadają za sytuację, bo są czy byli liderami, ale jest to daleko idące uproszczenie. Zasadniczy spór, który ma miejsce w Polsce, to spór o kulturę i tożsamość, czyli o sprawy tzw. światopoglądowe. Elektorat powinien mieć tego świadomość i dopiero wtedy jest szansa, że te procesy destrukcyjne, że cała ta propaganda, która idzie ze strony ośrodków lewicowych będzie nieskuteczna.                   

            Dziękuję za rozmowę.    

Mariusz Kamieniecki