• Poniedziałek, 8 marca 2021

    imieniny: Jana, Beaty, Wincentego

Co zagraża uniwersytetom we Francji?

Środa, 17 lutego 2021 (21:25)

Na uniwersytetach niektórzy wykorzystują swe tytuły i prestiż w celu szerzenia idei radykalnych i stronniczości politycznej – powiedziała francuska minister szkolnictwa wyższego Frederique Vidal.

Minister zapowiedziała w parlamencie, że powierzy zbadanie sprawy Narodowemu Centrum Badań Naukowych (CNRS). Chodzi o stworzenie „bilansu całości badań akademickich” we Francji, tak by można było odróżnić, co jest naprawdę badaniami, a co agitacją – tłumaczyła minister.

Na jej inicjatywę natychmiast odpowiedziała Konferencja Prezydentów Uniwersytetów, nazywając oskarżenia „karykaturalnymi” i „godnymi knajpianego mędrkowania”.

Tymczasem mnożą się świadectwa studentów i doktorantów, którzy twierdzą, że aby uzyskać dobre noty, zmuszeni są w swych pracach popierać tezy dekolonialne czy gender oraz używać pisowni inkluzywnej.

Tymczasem profesor Annie Fourcaut, historyk urbanistyki, twierdzi, że może mówić swobodnie, bo jest już na emeryturze, ale podkreśla, że inaczej jest w wypadku młodszych kolegów, którzy „po to, by być publikowanymi, żeby dostać posadę, muszą poddać się temu nowemu konformizmowi”, w którym należy się ogniskować „na nieszczęściach imigrantów”. Jej zdaniem „kierownicze instancje wyższych uczelni kładą uszy po sobie” wobec „widma sal wykładowych okupowanych przez niecofające się przed przemocą grupki solidarności z ofiarami rzekomej dyskryminacji”.

Dziś uczestnicy debaty w telewizji C-News zwracali uwagę, że choć pisownia inkluzywna (np. wszyscy/tkie) potępiona została w roku 2017 okólnikiem premiera i zakazana jest przez ministerstwo edukacji, wielu wykładowców nie odpowiada na e-maile, jeśli nie jest w nich użyta taka pisownia. A studenci, chcąc nie chcąc, muszą używać neopisowni, gdyż inaczej będą źle oceniani.

Reporterka „Le Figaro” Judith Waintraub cytowała „studenta prestiżowej uczelni”, który skarżył się, że „tylko po kryjomu może czytać francuskich klasyków filozofii i historii”. Twierdził, że na ćwiczeniach obowiązuje wyjęte z gender studies traktowanie męskości i kobiecości jako „konstrukcji czysto społecznych”, „laickość inkluzywna (niedyskryminująca)”, której „głównym celem jest walka z islamofobią”.

Anne, która sześć lat temu skończyła w Paryżu studia języka i kultury perskiej, wspomina w rozmowie, jak jedna pani profesor wychwalała hidżab, jego walory estetyczne i znaczenie feministyczne, „którego głupi Europejczycy nie rozumieją”. I przyznaje, że w pracy pisemnej dla tej profesor „nawet nie odpowiadając na pytanie”, wychwalała islam, dzięki czemu, tak jak się spodziewała, dostała bardzo wysoką ocenę. Anne przytacza również „pozbawione sensu, kłamliwe” wypowiedzi arabskich studentów o „braku zasad moralnych na Zachodzie”.

APW, PAP