• Środa, 20 maja 2026

    imieniny: Bazylego, Bernardyna

Państwa V4 ukierunkowane na przyszłość

Środa, 17 lutego 2021 (20:15)

Z Markiem Astem, posłem Prawa i Sprawiedliwości, przewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

W Krakowie z okazji 30-lecia odbył się szczyt szefów rządów państw Grupy Wyszehradzkiej. Jakie znaczenie mają dzisiaj w Unii Europejskiej państwa V4?

– Z punktu widzenia państw członkowskich – Polski, Węgier, Czech i Słowacji – Grupa Wyszehradzka ma zasadnicze znaczenie. Mianowicie będąc członkiem Wspólnoty, reprezentujemy interes państw narodowych. Przez wspólne działania wielokrotnie pokazywaliśmy, że jesteśmy w stanie wywrzeć presję na władze Unii Europejskiej, na Komisję Europejską. Takim przykładem była chociażby kwestia nielegalnej imigracji i bezrefleksyjnej polityki Berlina, i tutaj wspólne stanowisko państw Grupy Wyszehradzkiej spowodowało, że Unia wycofała się z tych niedobrych pomysłów przydzielania obowiązkowych kwot imigrantów dla poszczególnych państw członkowskich.

Jasne, spójne, konsekwentne stanowisko spowodowało, że Unia zrozumiała, że należy chronić zewnętrzne granice przed napływem nielegalnych imigrantów, a jednocześnie organizować pomoc dla dotkniętych wojną w państwach ich zamieszkania bądź w bezpośredniej bliskości. Jednocześnie przez te wszystkie lata – jako Grupa Wyszehradzka – osiągnęliśmy większość celów, które założyliśmy sobie na etapie tworzenia V4, mianowicie przystąpiliśmy do Unii Europejskiej oraz weszliśmy w szeregi Sojuszu Północnoatlantyckiego.

Jednak nie zawsze ta współpraca była bezproblemowa?

– Owszem, w okresie rządów Platformy i PSL-u – właśnie w czasie kryzysu imigracyjnego – Polska, ulegając żądaniom kanclerz Angeli Merkel, zajęła stanowisko wbrew Grupie Wyszehradzkiej, tym samym pozostawiając państwa członkowskie V4 na lodzie. Na szczęście zwycięstwo Zjednoczonej Prawicy w Polsce spowodowało, że wróciliśmy do dobrej współpracy w ramach Grupy Wyszehradzkiej, która trwa do dzisiaj, a przykładem jest dzisiejszy szczyt podsumowujący w Krakowie i nowe cele na przyszłość.

Można postawić tezę, że gdyby Platforma wciąż rządziła Polską, to Grupa Wyszehradzka byłaby dzisiaj historią?

– Tak chyba należałoby to ocenić. Dlatego że w tej bardzo istotnej – zarówno dla Czech, Słowacji, przede wszystkim zaś dla Węgier – sprawie dotyczącej imigrantów rząd premier Ewy Kopacz zdradził pozostałe państwa Grupy V4 i do końca kadencji rządów Platformy, czyli do 2015 roku, trudno jest mówić o współpracy. Zresztą kierunek, który obrała Platforma, to kierunek wytyczony przez Donalda Tuska – mam na myśli brak własnego zdania, co sprawiało, że w gronie państw członkowskich Unii płynęliśmy w głównym nurcie. Natomiast sukces Grupy Wyszehradzkiej polega na tym, że nie zawsze w tym głównym nurcie chcieliśmy płynąć, wywierając presję na Komisję Europejską, w ogóle na Unię Europejską, co powodowało, że często osiągaliśmy swój cel.     

Grupa Wyszehradzka to także państwa, które chcą działać w ramach Unii Europejskiej, ale przy zachowaniu tożsamości narodowej. To jednak nie jest na rękę Niemcom, którzy dążą do federalizacji?

– Element narodowy i położenie nacisku na to, że Unia Europejska jest wspólnotą państw narodowych, jest tutaj niezwykle istotny. Z drugiej strony – jako Grupa Wyszehradzka – pokazujemy, że mimo pewnych różnic, bo przecież na przestrzeni 30 minionych lat, a szczególnie w ostatnim okresie różne rządy funkcjonowały w Czechach, na Słowacji, na Węgrzech czy w Polsce, potrafiliśmy jednak znaleźć wspólne punkty i w istotnych kwestiach zajmować jednolite stanowisko. Czyli w tej chwili, co trzeba zaznaczyć – z jednej strony mamy wskazywanie i odwoływanie się przez Polskę – rząd Zjednoczonej Prawicy i na Węgrzech przez Viktora Orbána i partię Fidesz – na element nawiązania do tradycji, do tradycyjnych wartości, a jednocześnie z drugiej strony pokazujemy, że jesteśmy otwarci, jeśli chodzi o integrację europejską, ale w ściśle określonych granicach. Jesteśmy bowiem wspólnotą państw narodowych.

Czy od Grupy Wyszehradzkiej może wyjść impuls naprawy Unii Europejskiej, która – i to jest chyba poza dyskusją – jest w ogromnym kryzysie i wymaga reform?

– To jest prawda, że Unia Europejska jest w kryzysie – niestety. Unia Europejska daleko odeszła od swoich korzeni i solidarność europejska – niestety, co widać chociażby na przykładzie polityki szczepionkowej – została złamana przez stronę niemiecką. Dlatego tym ważniejszy jest tutaj przykład, jaki daje Grupa Wyszehradzka, że jako niezależne państwa możemy być solidarni wobec określonych zagrożeń i skutecznie podejmować wspólne działania. Przypomnę, że byliśmy solidarni wobec zagrożenia nielegalnej imigracji, i myślę, że jesteśmy też solidarni wobec zagrożenia pandemią koronawirusa, a także wobec wielu innych wyzwań czy zagrożeń, które w tej chwili stoją przed Unią Europejską. Również wobec zagrożeń związanych z ochroną domniemanej praworządności i ataku Komisji Europejskiej na Polskę i Węgry, gdzie wskazuje się nasze państwa jako zagrażające tej nieokreślonej w traktatach europejskich praworządności. Zatem uważam, że im bardziej – razem z Grupą Wyszehradzką – będziemy pokazywali wspólne stanowisko, im wyraźniej będziemy wysyłali sygnały, że jako państwa regionu – w najważniejszych sprawach – przedstawiamy wspólne stanowisko, tym łatwiej będzie nam uniknąć zagrożeń, które płyną, które wynikają ze skrętu Unii Europejskiej na lewo.

Podczas konferencji prasowej podsumowującej szczyt Grupy V4 premier Morawiecki powiedział, że „w ostatnich pięciu latach jesteśmy silniejsi niż kiedykolwiek”. Czy zatem można powiedzieć, że Grupa Wyszehradzka to dzisiaj najprężniej rozwijający się rejon Unii Europejskiej?

– Myślę, że tak. Zresztą wiele czynników o tym decyduje. Na przykład zachowanie przez Polskę waluty narodowej, która w dobie rozmaitych kryzysów, jakie dotykały Unię Europejską, pozwoliła nam uchronić się przed zawirowaniami. Podobnie mądra jest polityka rządów państw Grupy Wyszehradzkiej w walce z pandemią koronawirusa, gdzie Polska jest państwem stawianym przez Komisję Europejską za przykład. Dotyczy to m.in. różnych form wsparcia dla przedsiębiorców i działania zmierzającego do złagodzenia ewentualnego kryzysu gospodarczego wywołanego przez COVID-19. Możemy być tutaj wzorem i nic dziwnego, że jesteśmy wskazywani jako przykład dla innych państw.

Dziś podsumowujemy 30 lat funkcjonowania Grupy Wyszehradzkiej, a jakie wyzwania są przed Grupą V4, oczywiście w ramach Unii Europejskiej?  

– Z całą pewnością wyzwaniem na dzisiaj jest to, żebyśmy możliwie jak najmniej poturbowani wyszli z okresu pandemii, żebyśmy mogli kontynuować tę dobrą politykę, żebyśmy w sposób najbardziej efektywny mogli korzystać z Europejskiego Funduszu Odbudowy. Ponadto ważne jest, żebyśmy w dalszym ciągu skutecznie blokowali nierozważne i niczym nieuzasadnione próby powiązania wypłaty funduszy unijnych z tzw. praworządnością. I w tym zakresie w ramach Grupy Wyszehradzkiej jesteśmy zgodni.

Dlatego Polska wybroniła się przed oczekiwaniem Unii Europejskiej, aby wprowadzić mechanizm powiązania wypłaty funduszy unijnych z przestrzeganiem tzw. praworządności. Uważam, że jeśli chodzi o kwestie powiązania unijnego budżetu, to skorzystaliśmy nie tylko my czy Węgry, ale wszystkie państwa Grupy Wyszehradzkiej, co więcej, myślę, że nie było kraju, który nie byłby zadowolony z budżetu Unii w kolejnej perspektywie finansowej na lata 2021-2027.

Co jest dzisiaj największym atutem Grupy Wyszehradzkiej?

– Atutów, którymi może poszczycić się Grupa V4, jest wiele. Przede wszystkim należy wymienić stabilność rządów w poszczególnych państwach. W krajach V4 od wielu kadencji, jak na przykład na Węgrzech Fidesz – rządzi formacja, która prowadzi konsekwentną politykę ochrony państwa narodowego. Podobnie w Polsce od dwóch kadencji rządzi Zjednoczona Prawica. Nie można też zapomnieć o tym czynniku, który scala Grupę Wyszehradzką, mianowicie o solidarności.

              Dziękuję za rozmowę.   

Mariusz Kamieniecki