• Środa, 20 maja 2026

    imieniny: Bazylego, Bernardyna

Czas próby dla Zjednoczonej Prawicy

Wtorek, 16 lutego 2021 (15:39)

Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Co dzieje się w Porozumieniu – czy to tylko przesilenie, czy poważniejszy kryzys?

– Z całą pewnością mamy do czynienia z kryzysem. W wyniku tego lecą drzazgi, które ranią nie tylko członków Porozumienia, ale całą Zjednoczoną Prawicę. Zatem jest to poważny kryzys i na dzisiaj chyba nikt nie jest w stanie powiedzieć do końca, kto jest prezesem tej formacji i kto partię reprezentuje na zewnątrz. Mamy sytuację, gdzie część członków jest wydalana z szeregów Porozumienia, a jednocześnie odbierane są im w ramach koalicji rekomendacje do pełnienia funkcji w rządzie. To oznacza, że sprawa jest poważna, i to pokazuje bałagan prawny czy prawno-organizacyjny wewnątrz partii, która „porozumienie” ma tylko w nazwie i w której mocno wrze. Wydaje się, że pewne zaszłości w relacjach poszczególnych członków Porozumienia zaszły za daleko i wewnętrzne konflikty, które tliły się w środowisku kierowniczym, dzisiaj zapłonęły ogniem.

Czy Jarosławowi Gowinowi uda się zachować funkcję szefa Porozumienia?

– Na pewno mamy kryzys, przełom, i jest pytanie, czy Porozumienie w formule, jaką znamy, w ogóle przetrwa. Dzisiaj Porozumienie jest członkiem Zjednoczonej Prawicy, ale – czego nikt nie ukrywa – są czynione polityczne umizgi ze strony opozycji.

Z drugiej strony jest to formacja, która samodzielnie nie jest w stanie zaistnieć na politycznej scenie.

– To brutalna prawda. Na tym etapie – tu i teraz – Porozumienie, gdyby się odbyły przedterminowe wybory, nie ma żadnej racji bytu poza udziałem w szerokiej koalicji. Musi zatem podjąć decyzję, co dalej. Takie konflikty w ugrupowaniu są efektem tarć i sporów wewnątrzpartyjnych. I tak jak między Czarzastym a Millerem nie ma politycznej chemii, podobnie nie ma jej między Gowinem a Bielanem.

Jak sytuacja w Porozumieniu może wpłynąć na Zjednoczoną Prawicę?

– To napięcie z pewnością będzie rzutować na całą koalicję
rządzącą. Myślę, że kierownictwo zarówno Prawa i Sprawiedliwości, jak i Solidarnej Polski ma tego świadomość, choć one nie są wcale temu winne. Zaniedbano i nie dopilnowano przecież w samym Porozumieniu spraw organizacyjno-prawnych, problem się spiętrzył i odpryski mogą poranić całą koalicję, przed którą czas poważnej próby. Zjednoczona Prawica składa się z trzech podmiotów politycznych i każdy z nich ma prawo do odmiennego stanowiska w różnych kwestiach. „Gowinowcy” wyrażają swój sprzeciw wobec np. projektu o podatku cyfrowym czy podatku od reklam. Solidarna Polska z kolei mówi o niebezpieczeństwach wynikających z przyjęcia unijnego budżetu na lata 2021-2027 i braku polskiego weta wobec niego. Zatem przed Zjednoczoną Prawicą jest ryzyko kilku poważnych kryzysów i trzeba mieć tego świadomość. Zarzewie jest wewnątrz koalicji, a autorami problemów mogą być sami liderzy.

Opozycja totalna, która sama nie ma pomysłu, jak zdobyć władzę, tylko czeka na potknięcia w koalicji rządzącej?

– Stąd jej sympatia do Jarosława Gowina i deklaracje, że opozycja może się z nim nie zgadzać, ale szanuje go, i że jakby co, to jest gotowa się z nim doagadać. To pokazuje, że to może być dopiero początek rozgrywki politycznej. Konsekwencje dla obecnego rządu mogą być poważne. Wprawdzie wszyscy koalicjanci dzisiaj deklarują, że
Zjednoczona Prawica istnieje, że jest i będzie, ale warto też pamiętać, że w polityce liczą się nie sympatie, tylko interesy. Jest pytanie, w jakim stopniu Jarosław Gowin ma wciąż interes trwania w Zjednoczonej Prawicy i w niej widzi swoją przyszłość, a w jakim stopniu potwierdzą się pogłoski o jego nieoficjalnych rozmowach toczących się z przedstawicielami opozycji totalnej.

Tylko czy ktokolwiek inny poza Zjednoczoną Prawicą zaproponowałby Gowinowi, z dość nieliczną armią posłów, stanowisko wicepremiera czy kierowanie resortem?

– W polityce były już przypadki, że w zamian za kilka mandatów czy głosów politycy zostawali ministrami, wicepremierami czy marszałkami Sejmu. I tu też wszystko jest możliwe.

W Platformie też wrze, chociażby w kwestii aborcji. Czy grozi jej rozłam?

– Ostatnie wydarzenia pokazują, że tam również sytuacja jest bardzo dynamiczna. W Platformie uwidoczniło się skrzydło konserwatywne, które nie godzi się na podporzadkowanie Marcie L., która – jak wiemy – ma
postawione zarzuty. Widać, że w sprawach obrony życia posłowie o poglądach konserwatywnych wyraźnie nie chcą głosować tak, jak życzyłby sobie klub. To też pokazuje, jak bardzo zmienna jest polska scena polityczna.

Iskrzy także w środowisku Wiosny, która miała być wielką partią, a na zapowiedziach się skończyło. Zresztą Lewica to też konglomerat trzech ugrupowań: partii Razem, Wiosny i SLD, i tam też trwają walki buldogów pod dywanem, tylko jest to skrzętnie ukrywane. Podobnie jak w Konfederacji, która zrzesza różne podmioty czy nurty polityczne.
Zastanawiające jest, kogo opozycja – gdy przejmie władzę – będzie oskarżać o swoje porażki?  Czy znów wszystkiemu będzie winna koalicja rządząca?

Dziękuję za rozmowę.

Mariusz Kamieniecki