• Poniedziałek, 8 marca 2021

    imieniny: Jana, Beaty, Wincentego

Ewangelia

Niedziela, 14 lutego 2021 (10:33)

Mk 1,40-45

Pewnego dnia przyszedł do Jezusa trędowaty i upadłszy na kolana, prosił Go: „Jeśli zechcesz, możesz mnie oczyścić”. A Jezus, zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go i rzekł do niego: „Chcę, bądź oczyszczony!”. Zaraz trąd go opuścił i został oczyszczony.

Jezus surowo mu przykazał i zaraz go odprawił, mówiąc mu: „Bacz, abyś nikomu nic nie mówił, ale idź, pokaż się kapłanowi i złóż za swe oczyszczenie ofiarę, którą przepisał Mojżesz, na świadectwo dla nich”.

Lecz on po wyjściu zaczął wiele opowiadać i rozgłaszać to, co zaszło, tak że Jezus nie mógł już jawnie wejść do miasta, lecz przebywał w miejscach pustynnych. A ludzie zewsząd schodzili się do Niego.


 

Rozważanie

Bliskość

Trąd przez całe tysiąclecia był chorobą nieuleczalną. Kolonie półumarłych istot budziły wstręt i strach. Trędowaci nie mieli prawa wstępu do miast i wiosek, do miejsc publicznych. Skazani byli na zagładę, pogardę. Traktowano ich jak nieżyjących, choć przecież śmierć kazała im nieraz długo na siebie czekać. Stokroć gorsza była jednak izolacja, świadomość nieuchronności losu, zamknięcie w obrębie bólu i oczekiwania na koniec. Trudno powiedzieć, co było gorsze: cierpienie fizyczne czy samotność.

W czytających opis uzdrowienia zgrozę musiały budzić słowa: „Zdjęty litością, wyciągnął rękę, dotknął go”. Dotknął chorego na trąd! Mógł się zarazić! Złamał Prawo! Tydzień temu czytaliśmy o uzdrowieniu z gorączki teściowej Szymona: „On zbliżył się do niej i ująwszy ją za rękę podniósł”. W każdej z tych sytuacji Jezus skraca dystans, wchodzi w przestrzeń bliskości. Bliskość pozwala uzdrowionym dostrzec w Nim kogoś więcej niż lekarza, cudotwórcę. Dostrzec Jego Bóstwo. Ciekawe, że Papież Franciszek często w swoim nauczaniu używa kategorii „bliskości”. To podstawowy warunek ewangelizacji. Wiele problemów z akceptacją prawd głoszonych przez Kościół, przyjęciem osoby Jezusa jako Pana swojego życia wynika właśnie z dystansu – niekiedy wręcz przepaści! – jaki istnieje pomiędzy Nim a nami. Z daleka niewiele widać. Dal zamazuje kontury, fałszuje obraz.

Dziś wielu ludzi twierdzi, że do komunikacji wystarczy im smartfon, profil na Facebooku, szerokopasmowe łącze internetowe. Obudowują się w twierdzach swojej samotności, gdzie nie ma dostępu ani Bóg, ani człowiek. I bardzo cierpią.

Być chrześcijaninem to pozwolić, aby Jezus podszedł blisko – najbliżej jak to tylko możliwe – ujął za rękę i podniósł. Nawet jeśli dusza jest biała jak trąd, rany cuchną, dawno wypaliła się nadzieja. On uzdrowi.

Ks. Paweł Siedlanowski