Dziś w „Naszym Dzienniku”
Historyk nie bazuje na plotkach
Piątek, 12 lutego 2021 (02:03)Obrona prawdy to nie kneblowanie wolności badań historycznych.
Po wyroku Sądu Okręgowego w Warszawie, który zobowiązał prof. Barbarę Engelking i prof. Jana Grabowskiego do przeprosin za kłamliwe treści zawarte w książce „Dalej jest noc. Losy Żydów w wybranych powiatach okupowanej Polski”, pojawiły się zarzuty, że godzi to w wolność badań naukowych. Przedstawiciele Związku Gmin Wyznaniowych Żydowskich w RP w swoim oświadczeniu stwierdzili, że historycy w swojej pracy badawczej muszą mieć pewność korzystania z wolności do prowadzenia badań w sposób nieskrępowany. „Nie mogą obawiać się ewentualnych represji na drodze sądowej. Nasz głęboki niepokój budzi fakt zastępowania dyskursu historycznego drogą sądową inicjowaną lub wspieraną przez organizacje finansowane ze środków publicznych” – oświadczyli.
Prawnicy i historycy wskazują, że proces dotyczył kwestii ochrony dobrego imienia Edwarda Malinowskiego, przedstawionego na łamach książki jako współwinnego śmierci Żydów. Ale doszło tutaj do pomylenia osób. – Chciałabym bardzo mocno podkreślić, że ta sprawa nie ma nic wspólnego z jakimikolwiek restrykcjami dotyczącymi badań naukowych. Sprawa jest z punktu widzenia prawnego bardzo prosta. – Filomena Leszczyńska uznała, że jej dobra osobiste w postaci kultu pamięci o zmarłym przodku zostały naruszone i poszła do sądu, żądając ochrony przed nieuzasadnionym oczernianiem jej wujka – podkreśla w komentarzu dla „Naszego Dziennika” mec. dr Monika Brzozowska-Pasieka, która reprezentowała panią Filomenę.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym