• Środa, 20 maja 2026

    imieniny: Bazylego, Bernardyna

Dziś w „Naszym Dzienniku”

Zatroszczmy się o mamę i dziecko

Poniedziałek, 8 lutego 2021 (02:05)

Z Magdaleną Guziak-Nowak, dyrektor ds. edukacji i sekretarz Zarządu Polskiego Stowarzyszenia Obrońców Życia Człowieka rozmawia Małgorzata Bochenek.

Czy miała Pani kontakt z osobami, które dokonały aborcji?

– Z wielu historii, które usłyszałam, najbardziej pamiętam rozmowę z panią Teresą, żoną i mamą pięciorga dzieci, w tym jednego, któremu nie dane było się urodzić. Pani Teresa ma 74 lata, szczęśliwą rodzinę, wnuki. Po pięciu miesiącach po narodzinach drugiego dziecka zaszła w ciążę. Niewiele się namyślając – przecież wszyscy mówili, że to zwykły „zabieg” – poddała się aborcji. To było w latach 70., a ona do dziś żyje z poczuciem wstydu, winy, lęku, mimo uczestnictwa w rekolekcjach dla osób z doświadczeniem aborcji, mimo wielu spowiedzi, rozmów… Stara się zadość-uczynić, podejmując z mężem Duchową Adopcję Dziecka Poczętego, ale równocześnie żyje z ogromnym ciężarem.

Aborcja stała się rodzinnym sekretem, tajemnicą, o której nigdy nie dowiedziały się żyjące dzieci. W liście, który pani Teresa przysłała do naszego stowarzyszenia, prosi, abyśmy rozpowszechniali jej historię ku przestrodze dla innych i by w ten sposób uratować choć jedno istnienie ludzkie.

Jak bardzo trudno jest poradzić sobie kobiecie z faktem, że zabiła swoje dziecko?

– Aborcja nie sprawia, że dziecko znika jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki. Nie działa też tak jak – przepraszam za wyrażenie, ale to słowa posłanki Lewicy – „tabletka na odrobaczenie”. Aborcja to przerwanie życia dziecka – zupełnie zależnego od matki, ale od początku od niej odrębnego. Dziecka bezbronnego, niewinnego, którego jedyną „winą” jest to, że jest, że poczęło się „nie w porę”. Kiedy kobieta uświadamia sobie fakt, że nie pozbyła się „galaretki”, „tkanki ciążowej” czy „treści z macicy” – jak dziecko nienarodzone nazywa skrajna lewica – lecz odebrała życie człowiekowi, odzywają się wyrzuty sumienia.

 

Drogi Czytelniku,

cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.

Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym

Małgorzata Bochenek