Dziś w „Naszym Dzienniku”
Pacjentów nie stać na leczenie
Wtorek, 26 stycznia 2021 (02:03)Rozmowa z Hubertem Godziątkowskim, prezesem Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych.
Czym jest atopowe zapalenie skóry (AZS)?
– Z definicji jest to choroba przewlekła, nieuleczalna, mająca podłoże genetyczne i immunologiczne. Wiele czynników wpływa na jej rozwój. Chorują dzieci i dorośli. Lekarz, stawiając diagnozę atopowego zapalenia skóry, po pierwsze, robi wywiad rodzinny. Sprawdza, czy np. rodzice obciążeni są chorobami atopowymi albo alergicznymi. Jeśli dwoje rodziców jest obciążonych takimi chorobami, to prawdopodobieństwo, że dziecko będzie chore, wynosi ponad 70 proc.
Dotkniętych tą chorobą jest 20 proc. dzieci i od 3 do 5 proc. dorosłych. Przy dobrej pielęgnacji i leczeniu udaje się osobom dorosłym osiągnąć długotrwałą remisję. Nie znaczy to, że wyzdrowieją, będą nadal chorzy, ale objawy tej choroby są opanowane i nie są już tak bardzo dokuczliwe. Aczkolwiek pojawiają się zaostrzenia: świąd, stany zapalne. Atopia może występować w stopniu lekkim, umiarkowanym i ciężkim.
Badania Polskiego Towarzystwa Chorób Atopowych dowiodły, że oprócz uciążliwego świądu ponad 91 proc. chorych doświadcza też bólu skóry.
– W Polsce pacjentów z atopowym zaplenia skóry jest ponad 700 tysięcy. Z grupy badanych 60 tys. osób, z którymi mamy bezpośredni kontakt, około 92 proc. deklarowało ból fizyczny skóry. Z badań tych wynika również, że ponad 90 proc. pacjentów nie było pytanych o ten ból przez lekarzy. W przypadku diagnozowania funkcjonują tzw. kryteria mniejsze i kryteria większe. Kryteria większe to jest świąd, suchość skóry, są to stany zapalne w charakterystycznych dla choroby lokalizacjach. Świąd prowadzi do zaburzeń snu, pacjenci rozdrapują rany. To z kolei otwiera możliwość pojawienia się nowych czynników zaostrzających, mechanizmów alergicznych. Często pacjenci ulegają zakażeniom wirusowym, grzybicznym i bakteryjnym. Z badań wynika, że ci pacjenci mają na skórze przerost bakterii gronkowca złocistego. W konsekwencji może dojść do zakażenia ran, a to może nawet skończyć się hospitalizacją.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym