W zastępstwie PO?
Poniedziałek, 25 stycznia 2021 (08:57)Z Andrzejem Maciejewskim, politologiem z Instytutu Sobieskiego, rozmawia Mariusz Kamieniecki
Czy ruch Polska 2050 Szymona Hołowni można uznać za nową, trwałą siłę na polskiej scenie politycznej? Czy to satelita Platformy, czy może wschodząca gwiazda?
– Wybory prezydenckie minęły i mimo iż Hołownia nie zasiada w parlamencie, to wyraźnie się rozkręca. Są zaczątki tworzenia koła parlamentarnego, które skupia zarówno posłów, jak i senatorów. Co więcej wkrótce można się spodziewać, że dojdzie do stworzenia przez Polskę 2050 koła poselskiego w Sejmie. To będzie oznaczało, że formacja ta staje się realną siłą, która na dzisiaj – może nie ma mocy sprawczej, ale występuje w sondażach. Wśród polityków jest takie powiedzenie, że już sam fakt pojawienia się w sondażach, to przekroczenie pewnej bariery psychologicznej. To znaczy, że dana formacja zaczyna żyć w świadomości wyborców, i tak jest w przypadku Polski 2050.
Niektóre sondaże dają Polsce 2050 większe poparcie niż Platformie…
– I tutaj dochodzimy do sedna sprawy – mianowicie Szymon Hołownia i jego środowisko wysondowali klimat w środowisku Platformy i jej elektoratu, i doskonale wypunktowują błędy oponentów politycznych, jednocześnie realizując swoją własną politykę. Najpierw było stowarzyszenie, a dzisiaj jest już partia, a to znaczy, że Hołownia szybko odrobił lekcję Pawła Kukiza, który bardzo długo nie chciał zakładać partii. Natomiast w polskim systemie politycznym partia liczy się w Sejmie, w Senacie, partie, które są w Parlamencie, mają subwencje na swoją działalność z budżetu państwa. Zatem jeśli chce się uprawiać politykę, to trzeba mieć partię i pieniądze na działalność.
Widać, że zdaje sobie sprawę z tego Hołownia i wpisuje się w ten klimat, a przy tym wykorzystuje bałaganiarstwo i niechlujstwo Platformy, a także samozachwyt nad wynikiem wyborczym Rafała Trzaskowskiego oraz mrzonki, że formacja ta wciąż jest liderem opozycji. I jeśli kolejne sondaże będą powtarzać, że Platforma jest nie na drugim, a na trzecim miejscu w stawce, to będzie oznaczać, że ktoś przerzucił wajchę i statek pod flagą Platforma Obywatelska zaczyna tonąć.
Czy da się stworzyć struktury partii poprzez wyciąganie parlamentarzystów z innych ugrupowań?
– Jest to pewne prawidło i wszyscy powinniśmy się tego nauczyć i zrozumieć, że tak wyglądają kuluary, kulisy polityki, o których się nie mówi, albo niewiele się mówi. Tak jest nie tylko w Sejmie, ale podobne historie mają miejsce w sejmikach wojewódzkich, w radach miast, powiatów, i wyborcy często nawet nie wiedzą, że wybrany przez nich radny zmienił polityczne barwy. Ale na to nie wolno się obrażać, bo to jest polityka.
Co odchodzącym politykom Platformy czy wcześniej Lewicy może zaoferować Szymon Hołownia?
– Przede wszystkim odchodzący, zmieniając barwy, czynią to w najlepszym z możliwych momencie. Nie mamy jeszcze półmetka kadencji Sejmu i jest to ucieczka do przodu. Wszystko, co jest świeże, nowe, co ma pewne symptomy sukcesu, jak pokazują sondaże, jest popularne i przyciąga. Biorąc pod uwagę dynamikę na polskiej scenie politycznej, zapowiedź podziału Mazowsza oraz związanych z tym wyborów, to może być pierwszym egzaminem dla Polski 2050. Widać tu spryt, pewne cwaniactwo, a co za tym idzie skuteczność polityczną. I wcale nie zdziwiłbym się, gdyby się nagle okazało, że marszałkiem nowego województwa zostaje Hołownia. Takiego scenariusza na dzisiaj nikt nie może wykluczyć, biorąc pod uwagę, jak Platforma, Lewica czy PSL gnuśnieją i de facto cofają się w swoich działaniach, tracą wyborców. Tymczasem Hołownia doskonale punktuje ich błędy i co istotne jest w tym skuteczny.
Co jest problemem Platformy?
– Jest pytanie, czy Platforma ma program, czy ma idee, wokół których może jeszcze gromadzić sympatyków? Bez wątpienia Platforma jest dzisiaj na etapie kryzysu i po latach sprawowania władzy znalazła się na zakręcie, jest na diecie i swoim wyborcom w terenie nie może nic zaproponować. Do tego dochodzi brak przywództwa, bo Borys Budka wypada w tej roli fatalnie, a Cezary Tomczyk, który miał być liderem w Parlamencie, jako szef klubu, jest beznadziejny. Zatem na czele Platformy nie ma osobowości, nie ma też żadnego pomysłu na Platformę. Warto też zwrócić uwagę, że jest to bardzo duży klub liczący ponad stu posłów i tę armię trzeba zdyscyplinować i zmobilizować, wlać nadzieję, pokazać, że to wszystko ma jakiś sens. Ale jak widać tego nie ma, a uprawianie polityki poprzez straszenie PiS-em, przy braku konstruktywnych rozwiązań, powoduje, że to ugrupowanie tylko traci wiarygodność, a tym samym wyborców. To świetnie widać w sondażach, przy czym warto zwrócić uwagę, że elektorat Platformy i elektorat Hołowni to dokładnie ten sam elektorat. Zatem na tej rozgrywce nie traci PiS, ale traci przede wszystkim Platforma i Lewica.
Czy zatem Hołownia nie ma dzisiaj problemu z ustawieniem swojej formacji?
– Owszem, co by nie powiedzieć Hołownia ma dzisiaj problem, bo próbuje zbudować partię centrową opartą o klasyczne dwie nogi – lewą i prawą. I dzisiaj ewidentnie przeciąża go lewa noga, i są sygnały z parlamentu, że wielu posłów z Lewicy chętnie przystąpiłoby do Hołowni, a w tym momencie jego formacja zostałaby określona jako lewicowa. Dlatego Hołownia potrzebuje dzisiaj kilku spektakularnych przejść prawicowych. Joanna Mucha w Platformie była przedstawicielką skrzydła bardziej lewicowego niż prawicowego. Na pewno nie było to skrzydło konserwatywne, które tak naprawdę przestało istnieć, kiedy z Platformy odszedł Marek Biernacki i kilku innych posłów. Zatem Hołownia ma urodzaj, ale tylko po jednej – lewicowej stronie, ale dla równowagi potrzebuje wyrazistych, znanych twarzy poselskich czy samorządowych, które przedstawiałyby Polskę 2050 jako ugrupowanie dla każdego.
Możemy się spodziewać takich transferów?
– W polskiej polityce wewnętrznej wszystko jest możliwe, a biorąc pod uwagę obecną sytuację, chociażby spadające notowania Platformy, myślę, że nie można tego wykluczyć.
Czy Polska 2050 Szymona Hołowni, to partia przyszłości, czy może gwiazda jednego sezonu, która może podzielić losy Ruchu Palikota i inicjatywy Ryszarda Petru?
– Dodałbym jeszcze Pawła Kukiza, który jest dzisiaj posłem niezależnym i w Sejmie po opuszczeniu szeregów Koalicji Polskiej nie ma nawet koła, mimo iż ma pięciu posłów. Jeśli Hołownia i jego ludzie wystartują w wyborach i osiągną przyzwoity wynik, to ten rok będzie decydujący dla przyszłości Polski 2050. Jeśli taki scenariusz się zrealizuje, ugrupowanie to ma szansę przetrwać dłużej. Jeżeli powstanie koło, a w przypadku więcej niż 15 posłów klub, to formacja ta dostanie pieniądze z budżetu Sejmu (na każdego posła są pieniądze). Do tego przysługuje lokal i prawo organizacji spotkań na terenie Sejmu, dla szefa klubu samochód służbowy, administracja, obsługa itd. Jednym słowem może być tak, że do końca tego roku może mieć klub w parlamencie.
Czy w najbliższych wyborach parlamentarnych Polska 2050 może być zamiast Platformy przeciwwagą dla Zjednoczonej Prawicy?
– Stara maksyma z filmu „Sami swoi”, która mówi, że lepszy stary wróg niż nowy sprawdza się także w polityce. Nowy wróg polityczny taki jak Polska 2050, to dla PiS-u zła wiadomość. Z jednej strony Szymon Hołownia skonsumuje część Platformy, która daje się dzielić i proces salami będzie realizowany. Przy czym zwróciłbym uwagę na zapowiedź Hołowni, że to nie jest jeszcze koniec, co brzmi wręcz złowieszczo dla środowisk Platformy i Lewicy. To pokazuje, że kroi się nowa opozycja wobec Zjednoczonej Prawicy, nowa jakość opozycyjna, z którą ugrupowanie prezesa Jarosława Kaczyńskiego będzie się musiało nauczyć żyć. Proszę zwrócić uwagę, jak działa Hołownia, i na czym polegają atuty nowej siły politycznej na polskiej scenie. Otóż są to bezkompromisowość i brak kompleksów.
Dlatego Hołownia – w tym momencie nie będzie już bawił się w punktację i retorykę typu, że wy rządziliście pięć lat, a wy osiem, ale będzie parł do przodu, nie oglądając się wstecz, bo jego nie będą interesowały wcześniejsze konflikty Platformy i PiS-u. Sam nie był wcześniej w polityce i nikt nie może mu zarzucić, że był już czynnym politykiem, że był dajmy na to członkiem Platformy itd.
Był za to jedną z twarzy stacji komercyjnej, która wyraźnie opowiada się po jednej stronie politycznego sporu…
– Szymon Hołownia sam poniekąd jest czystą kartą, nawet mimo tego, iż był dziennikarzem stacji, która rzeczywiście w sposób wyraźny opowiada się po jednej stronie sporu politycznego. W polityce łatwiejszym jest przeciwnik, któremu można zarzucić coś z politycznej przeszłości i pod tym względem Hołownia ma przewagę. Oczywiście, jest kwestią czasu, kiedy zaczną się wewnętrzne pęknięcia w tej nowej formacji, co więcej, już są tego symptomy. Przykładem Lublin i odejście szefa lokalnych struktur, który rezygnuje na wieść o wejściu w szeregi Polski 2050 Joanny Muchy. Zatem już pojawia się silna osobowość na terenie Lublina i nie wiadomo, kto dalej będzie szefem struktur lubelskich. Zaczyna się zatem boksowanie wewnątrz ugrupowania Hołowni.
Natomiast jeśli chodzi o stosunek do PiS-u, to sądzę, że ugrupowanie Hołowni wyciąga wnioski – czego nie zrobiła i nie robi Platforma, lekceważąc partię rządzącą. I tutaj formacja Hołowni nauczona doświadczeniem Platformy uczy się i sądzę, iż wie, jak można punktować PiS. Fakty są takie, że każda inteligentna, poukładana opozycyjna siła polityczna jest w stanie punktować partię władzy, tylko musi to robić inteligentnie, w sposób przede wszystkim skuteczny. Tymczasem Platforma już od dawna nie jest skuteczna. Natomiast nie lekceważyłbym Hołowni, który może zaskoczyć. To nie jest Paweł Kukiz z duszą artysty, antysystemowiec, który nie przepada za systemem biurokratycznym, ale Hołownia ma pewne doświadczenie organizacyjne dzięki fundacji, poprzez wydawanie swoich książek itd. Jest zatem w jakimś sensie poukładany i zorganizowany, i jak się wydaje, będzie się starał trzymać wszystko silną ręką. Czas pokaże, co z tego wyjdzie.