Dziś w „Naszym Dzienniku”
Zawsze był dla mnie wzorem
Poniedziałek, 25 stycznia 2021 (02:05)Z Joanną Rodowicz, rzeźbiarką i malarką, krewną Jana Rodowicza „Anody” rozmawia Karolina Goździewska.
Jakie jest Pani pokrewieństwo z Janem Rodowiczem „Anodą”, bohaterem Szarych Szeregów, uczestnikiem akcji pod Arsenałem, żołnierzem Batalionu „Zośka”? Urząd Bezpieczeństwa aresztował go w Wigilię 1948 r., a zamordował 7 stycznia 1949 r.
– Miał być moim ojcem chrzestnym, ale nie zdążył. Urodziłam się w marcu 1948 r., a Janka (stryjecznego brata mojego ojca Stanisława) aresztowano, gdy miałam niecały rok. Jednak on i jego śmierć mnie naznaczyły. Miałam poczucie winy, że mu nie dorównuję, bo „Anoda” był zawsze dla mnie wzorem osobowości. Każdego roku 7 stycznia byłam pod Ministerstwem Sprawiedliwości, gdzie go zamordowano.
Gdy pojawiła się tablica upamiętniająca wujka, kiedyś, słuchając kolejny raz, kim był, uświadomiłam sobie, że tablica jest zbyt niepozorna.
Tak zrodził się pomysł na pomnik stryja?
– Wiele lat dojrzewała we mnie koncepcja pomnika, który swoim wyrazem „krzyczałby”, że na terenie, gdzie mieścił się wcześniej Urząd Bezpieczeństwa (dzisiaj: Ministerstwo Sprawiedliwości), zginął tak wspaniały chłopak. Zanim powstał projekt, dużo czasu poświęciłam na studiowanie zdjęć „Anody”, lekturę książek jemu poświęconych, a powstało już 10 publikacji. Dzięki pracy nad pomnikiem stał mi się tak bliski, że mówię o nim „Janek”. W tej chwili mój wnuk ma tyle lat, co jego pradziadek, gdy zginął.
Najpierw wyrzeźbiłam popiersie „Anody”; chciałam, by wyeksponowano je w Muzeum Powstania Warszawskiego, ale tam nie było zainteresowania. Natomiast z ogromną radością zostałam przyjęta w Ministerstwie Sprawiedliwości, gdzie zgodzono się, by tam – przy tablicy – postawić popiersie stryja. Ostatecznie stanął duży pomnik. Zanim powstała jego końcowa wersja, tworzyłam kolejne propozycje. W międzyczasie przekułam w kamieniu popiersie Janka, które umieszczono na grobie rodzinnym Rodowiczów na warszawskich Powązkach – kwatera 228.
Jakie przesłanie niesie ze sobą pomnik, który stanął przy Ministerstwie Sprawiedliwości? Co chciała Pani przekazać Polakom poprzez to dzieło?
– Dzieci, które się narodzą w Polsce, coraz mniej będą wiedziały o Powstaniu Warszawskim i jego bohaterach, do których należał Jan Rodowicz o konspiracyjnym pseudonimie „Anoda”. Dlatego każdy szczegół pomnika jest symboliczny.
Drogi Czytelniku,
cały artykuł jest dostępny w wersji elektronicznej „Naszego Dziennika”.
Zapraszamy do zakupu w sklepie elektronicznym