• Środa, 20 maja 2026

    imieniny: Bazylego, Bernardyna

Unia Europejska czy europejski folwark?

Wtorek, 19 stycznia 2021 (20:52)

Z dr. Tomaszem Rzymkowskim, posłem PiS, wiceprzewodniczącym sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka, rozmawia Mariusz Kamieniecki

Czym jest, czym powinna być solidarność unijna i czy patrząc na samowolę Niemiec w kwestii zamówień szczepionek na COVID-19, nie jest to tylko nic nieznaczący zapis, szyld, wizytówka?

– Solidarność to słowo bardzo dobrze znane w naszym Narodzie, utożsamiane z Polską, bo odnosi się do Ruchu Społecznego „Solidarność”, który dał początek zmianom w Polsce i wyzwolenie z komunizmu. Odwołując się do Biblii, można zacytować słowa, wskazanie św. Pawła, który w Liście do Galatów mówi: „Jeden drugiego brzemiona noście i tak wypełniajcie prawo Chrystusowe”. A zatem solidarność jest wpisana w rozumną naturę człowieka jako istoty społecznej. Oznacza wzajemne wsparcie, wzajemne zrozumienie, wzajemne porozumienie. W pytaniu pan redaktor odnosi się do postawy Niemiec  przy zakupie szczepionek – Niemiec, które nie po raz pierwszy traktują Unię Europejską jako byt z twórczości George’a Orwella z powieści „Folwark zwierzęcy”, gdzie wszystkie zwierzęta są równe, ale niektóre są równiejsze. I tutaj Niemcy – odwołując się do smutnej historii tego państwa, historii dla innych państw tragicznej – uważają siebie za rasę panów.

Nie po raz pierwszy…?

– Owszem. Nie po raz pierwszy pokazują, że solidarność na przykład energetyczna – w ich rozumieniu oznacza współpracę wszystkich państw unijnych, ale jeśli Niemcom zależy na tym, żeby częściowo uzależnić dostawy ważnego surowca energetycznego, jakim jest gaz, to decydują się na bilateralne – dwustronne rozwiązania niemiecko-rosyjskie i realizację projektów Nord Stream 1 i Nord Stream 2, który jest obecnie finalizowany przy sprzeciwie nie tylko państw Unii Europejskiej, ale także chociażby Stanów Zjednoczonych. Znamy już wczorajszą decyzję Departamentu Stanu nie tylko o objęciu sankcjami firm i statków, które budują Nord Stream 2, ale o wprowadzeniu w życie tych sankcji. Innym przykładem niemieckiej postawy antyunijnej jest sytuacja bieżąca dotycząca zwalczania skutków pandemii koronawirusa, czyli zakup szczepionek. Państwa członkowskie zachowały solidarność unijną, żadne państwo nie próbuje od producentów kupować szczepionek na własną rękę poza Niemcami, które oprócz zakontraktowanych w ramach Unii dostaw, dodatkowo – na własną rękę – rozpoczęły negocjacje, aby – poza pulą unijną – kupić szczepionki dla siebie. Tym samym Berlin pokazuje, że ustalenia Komisji Europejskiej są warte tyle, ile wart jest papier, na którym zostały zapisane.

Co ciekawe, Niemcy – jak się dowiadujemy – do załatwiania zakupu szczepionek na boku wykorzystały do tego prezydencję w Unii Europejskiej?

– Dokładnie tak. Przypomnijmy, że właśnie podczas niemieckiej prezydencji w Unii Europejskiej, był negocjowany mechanizm czy umowa dotycząca dostaw szczepionki przeciw COVID-19. Unia Europejska poprzez swoje właściwe organy, instytucje naukowo-badawcze, czyli poprzez Europejską Agencję Leków, sprawdziła produkt firm Pfizer i BioNTech, dopuszczając go do obrotu w Unii Europejskiej i zakupiła odpowiednią partię, proporcjonalnie do liczby mieszkańców. I te szczepionki są teraz dostarczane do poszczególnych państw. Niemcy, które w tym czasie sprawowały prezydencję i uczestniczyły w tworzeniu, kształtowaniu tego mechanizmu, teraz uczestniczą w jego łamaniu.               

Postawa Niemiec nie budzi jednak większego sprzeciwu organów unijnych, przynajmniej nic o tym nie słychać. Ciekawe, jakby to wyglądało, gdyby sprawa dotyczyła załóżmy Polski?

– To, co robią Niemcy, to klasyczny przykład łamania praworządności. 27 państw dochodzi do porozumienia, spisują umowę, że w momencie, kiedy będzie dostępna szczepionka, to w naszym imieniu Komisja Europejska nabędzie te szczepionki po preferencyjnych cenach, niższych niż w przypadku, gdyby każde państwo negocjowało zakup indywidualnie. Jednocześnie wprowadzono klauzulę, że żadne państwo członkowskie nie będzie prowadziło negocjacji na boku. Niemcy się z tej umowy wyłamały i nie dość, że jako państwo sprawujące prezydencję były niejako notariuszem tej umowy, i zabiegały, aby ten mechanizm wspólnych zakupów wprowadzić, de facto same ten mechanizm, te reguły złamały. Natomiast to, że żadne państwo poza Polską nie zabiera głosu w tej sprawie, pokazuje tylko efekt tresury Berlina wobec innych europejskich stolic, które się zwyczajnie boją sprzeciwić, czy zwrócić uwagę kanclerz Angeli Merkel.

Jak w świetle wydarzeń, o których rozmawiamy, odczytuje Pan informację o czasowym ograniczeniu dostaw szczepionek do poszczególnych państw?

– To bardzo dziwna sytuacja, zastanawiający bieg wydarzeń. Czytałem, że z uwagi na groźbę Komisji Europejskiej, dotyczącą możliwości ubiegania się o duże odszkodowania, wstrzymanie dostaw szczepionek może za sobą pociągnąć poważne konsekwencje finansowe. Zresztą te konsekwencje już zaowocowały giełdowym spadkiem spółki i Pfizer zapowiada, że jednak przywróci dostawy na dotychczasowym poziomie. Trudno mi zrozumieć działania producenta – mianowicie czemu miałby służyć taki ruch ograniczający dystrybucję szczepionek, czy jest to może jakaś próba sztucznego podwyższenia ceny, chęć jeszcze bardziej wygórowanego zysku? Trudno to zrozumieć, bo Pfizer jest dzisiaj monopolistą, owszem są inni producenci, ale to Pfizer był pierwszy, zawarł najwięcej umów – z największymi państwami świata, a zatem i tak najwięcej na tym zarobi. Dlatego ten ruch jest, w mojej ocenie, niczym nieuzasadniony. Tym bardziej nie jestem w stanie zrozumieć logiki – zmniejszamy produkcję celem zwiększenia produkcji. To się po prostu nie trzyma całości.

Unia Europejska nie może wywrzeć presji na dostawcę szczepionek? W końcu są chyba jakieś kary umowne za nieterminowe wywiązanie się z dostaw?

– Nie znamy treści umowy, to po pierwsze. Po drugie, być może rozliczenia dotyczą dostaw za cały kwartał, a zatem jeśli Pfizer czasowo zmniejszy dostawy szczepionek, ale później – jak zresztą zapowiada – zwiększy moce produkcyjne i suma summarum zmieści się w kwartale z dostawą określonej ilości, to i tak wywiąże się z zadania. Tyle że takie zachwianie w dostawach zakłóci program szczepień w poszczególnych krajach członkowskich, które już rozpoczęły szczepienia. Warto dodać, że chociażby Francja czy Holandia nie rozpoczęły jeszcze szczepień, ale w takim kraju, jak dajmy na to Polska, ten poślizg w dostawach utrudni szczepienia. Już mamy deklarację rządu, że grupa „zero” będzie szczepiona dłużej, niż to pierwotnie zakładano. I tutaj pokazuje się rozsądek i wstrzemięźliwość kancelarii premiera, Ministerstwa Zdrowia i Agencji Rezerw Materiałowych o rozdzieleniu szczepionek. Opozycja tymczasem atakowała rząd, że nie wyszczepia maksymalnie populacji liczbą posiadanych, dostępnych szczepionek, tylko gromadzi je na wypadek, gdyby dostawy zostały w jakikolwiek sposób zachwiane. I okazało się, że rząd miał rację, bo dostawy szczepionek są już zmniejszone z uwagi na – jak słyszymy – modernizację linii produkcyjnej, i to, że w magazynach zostały zabezpieczone szczepionki na drugą dawkę, pokazuje mądrość władz i powoduje, że osoby zaszczepione w terminie dwa razy będą bezpieczne. Jeśli – jak zapowiada Pfizer – dostawa szczepionek po chwilowej przerwie się zwiększy, to tylko wymusi na nas większą sprawność, większą skuteczność szczepień. Sytuacja jest jednak dynamiczna i poczekajmy na rozwój wydarzeń, bo reperkusje gospodarcze, reperkusje giełdowe mogą być dotkliwe dla tego koncernu i to może wymusić powrót do pierwotnego kalendarza dostaw.

Jak można było podpisać umowę z firmą, która deklaruje i rozpoczyna dostawy, a następnie w najbardziej krytycznym momencie informuje, że będzie przeprowadzać modernizację linii produkcyjnych? Czyżby brukselscy prawnicy nie zadbali o szczegóły…

– Wszystko zależy od tego, jak umowa została skonstruowana. Jeśli tak, jak wcześniej zauważyliśmy, umowa została skonstruowana w sposób sumaryczny, kwartalny – jeśli chodzi o dostawy, to dopiero z końcem marca będzie można podjąć jakiekolwiek działania. Ale tylko wtedy, kiedy liczba dostarczonych szczepionek na pierwszy kwartał 2021 roku będzie niższa od liczby zakontraktowanej. Jeśli była to sumaryczność dostaw w poszczególnych tygodniach czy miesiącach, to wyegzekwowanie ewentualnych kar od Pfizera będzie łatwiejsze. Ani ja, ani pan redaktor nie widzieliśmy umowy, więc póki co poruszamy się w sferze przypuszczeń. Swoją drogą mechanizm kwartalny wydaje się bardzo płynny i niekorzystny dla strony unijnej.

W jakiej sytuacji stawia to zatem Komisję Europejską?

– Po raz kolejny w sytuacji kompromitującej, w roli serwilistycznej wobec koncernów światowych. Widzimy to chociażby w postawie wobec koncernów – portali internetowych, społecznościowych, gdzie Unia Europejska też jest bierna wobec tego, co te portale, które mają swoje siedziby za oceanem, robią na terenie Unii. Jest też kwestia powracającego jak bumerang podatku cyfrowego od koncernów, które zarabiają krocie na obywatelach Unii Europejskiej, a nie płacą tu żadnych podatków i Unia wobec tej sytuacji też jest bierna. Tym bardziej że wszystkie podmioty działające w ramach Unii Europejskiej płacą podatki, uczciwie się rozliczają w państwie członkowskim według skali i ordynacji podatkowych, które obowiązują w danym kraju, natomiast podmioty zewnętrzne – nie tylko zza oceanu, ale także z Dalekiego Wschodu, z Rosji czy z Afryki, które świadczą usługi w sektorze internetowym, nie płacą tu podatków. I Unia Europejska jest w tym momencie bierna.

To tylko dowód, że Unia Europejska w sytuacjach newralgicznych się nie sprawdza, tymczasem próbuje pouczać inne kraje, takie jak Polska czy Węgry…

– I kazus Niemiec pokazuje, że ten problem trzeba podnosić. To znaczy, ilekroć komisarz ds. sprawiedliwości Vera Jourová będzie podnosiła kwestię praworządności w Polsce czy na Węgrzech, to trzeba jej przypominać o szczepionkach dla Niemiec, o złamanej solidarności unijnej. I taka odpowiedź powinna być na każdy zarzut wiceprzewodniczącej Komisji Europejskiej, i ewentualnie jeszcze pytanie, co pani Jourová w tym temacie uczyniła? Czy w tym europejskim folwarku są zwierzęta równe i równiejsze i czy Czesi są już zapisani jako honorowi Aryjczycy?

               Dziękuję za rozmowę.

 

Mariusz Kamieniecki